"Upadłe anioły", czyli poczet gwiazd, które po EURO U-21 błyszczały zbyt krótko - cz. 2

Anglicy wymyślili futbol, ale nie wymyślili jeszcze sposobu na to, jak wygrywać w rozgrywkach międzynarodowych. Jedyny tytuł mistrzów świata z 1966 roku to zdecydowanie za mało jak na dumne angielskie ambicje. Dobre występy na młodzieżowych turniejach (patrz: ostatnie MŚ U-20 w Korei Południowej) nie potrafią zaspokoić żądzy panowania nad piłkarskim światem Synów Albionu. EURO U-21 w 2007 roku – to samo, na którym objawił się Royston Drenthe – było jednak w wykonaniu Anglików naprawdę dobre. Podopieczni Stuarta Pearce’a zaszli w nim aż do półfinału, gdzie po dramatycznej serii rzutów karnych (12:13) odpadli z przyszłymi mistrzami, Holendrami. Jednym z najjaśniejszych punktów tamtej ekipy był David Bentley – zawodnik już wówczas doskonale znany w środowisku Premier League, które uważało go za jeden z największych talentów na Wyspach.

Tweet o Bentleyu

Nic więc dziwnego, że rok po EURO U-21 Tottenham zdecydował się zapłacić Blackburn Rovers aż 15 mln £ za usługi wychowanka… Arsenalu. To był początek końca kariery środkowego pomocnika o aparycji modela. Mimo przyzwoitego początku, urodzony w Peterborough zawodnik nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca na White Hart Lane. Anglik przegrywał rywalizację w środku pola z doświadczonym Didierem Zokorą i młodym-gniewnym Luką Modriciem. W 2011 roku Bentley odszedł z Tottenhamu na wypożyczenie do Birmingham City, jednak i to nie pozwoliło mu powrócić na właściwe tory. Kolejne zsyłki do coraz słabszych klubów – West Hamu, a potem Rostowa – nie przywróciły Davidowi utraconego blasku. Zrezygnowany pomocnik zakończył karierę w wieku zaledwie 29 lat, kopiąc piłkę w Blackburn. Jak na piłkarza, który potrafił zdobyć hat-tricka przeciwko Manchesterowi United, dość przeciętny bilans…

Polscy kibice mogą pamiętać Bentleya z meczu przeciwko Wiśle Kraków, kiedy "Biała Gwiazda" w Pucharze UEFA rywalizowała z Blackburn Rovers w sezonie 2006/07. W Krakowie Anglicy wygrali wówczas 2:1, a David zdobył zwycięskiego gola w ostatniej minucie spotkania. Po zakończeniu kariery sam przyznał, że nie był gotowy do funkcjonowania w świecie futbolu i… otworzył restaurację w hiszpańskiej Marbelli.

Jak już wspominaliśmy wcześniej, Francuzi zawiedli podczas EURO U-21 w 2006 roku na całej linii. Kreowany na jedną z gwiazd turnieju Florent Sinama-Pongolle zdobył podczas wspominanych mistrzostw ledwie jednego gola. Okazał się on przypadkiem iście osobliwym. W 2001 roku, kiedy Francuzi zdobywali mistrzostwo świata U-17, Florent został królem strzelców i najlepszym zawodnikiem imprezy. W 2003 roku trafił do Liverpoolu, a w 2005 roku znalazł się w kadrze meczowej "The Reds" na historyczny finał Ligi Mistrzów przeciwko Milanowi w Stambule. Jadąc na EURO U-21 do Portugalii miał zatem potwierdzić swój ponadprzeciętny talent.

Turniej, na którym zdobył jednego gola, wyszedł mu mimo wszystko całkiem nieźle i po mistrzostwach postanowił wyruszyć na podbój… Recreativo Huelva. Czy był to dobry ruch? Z pewnością w Liverpoolu nadal nie grałby pierwszych skrzypiec, natomiast przeprowadzka do Hiszpanii nie uwolniła możliwości atakującego rodem z Réunion. Od 2006 do 2016 roku Sinama-Pongolle zwiedził aż dziewięć klubów, z czego najpoważniejszym epizodem był ten w Atlético Madryt („oszałamiająca” liczba siedmiu goli w 57. meczach w barwach "Los Colchoneros"). Ani portugalski Sporting CP, ani Saragossa, Rostów, Dundee United, Saint-Étienne czy Chicago Fire nie potrafiły uwolnić talentu Francuza, o ile kiedykolwiek takowy posiadał. Obecnie reprezentuje barwy tajskiego Chainat Hornbill, dla którego w 2016 roku rozegrał 10 spotkań i strzelił 13 bramek. Podziwiamy…

Tweet o Pongollu

Nie od dziś wiadomo, że hiszpańskim zawodnikom trudno jest się przebić w Realu Madryt. Choć Zinédine Zidane obecnymi działaniami zaprzecza tej teorii, to jeszcze kilka lat temu widok Marco Asensio, Lucasa Vázqueza czy Isco w pierwszej jedenastce "Królewskich" wzbudziłby niemałe zdziwienie – z pewnością nie mniejsze niż transfer do Realu Pedro Leóna. Podczas EURO U-21 w 2009 roku Hiszpanie zawiedli na całej linii nie wychodząc z grupy. Nie usprawiedliwiał ich nawet fakt, że w pokonanym polu pozostawili ich przyszli finaliści imprezy – Anglicy i Niemcy. Jasnym punktem drużyny Juana Rámona Lópeza Caro był błyskotliwy 22-latek z Realu Valladolid.

25 sierpnia 2009 roku Getafe zapłaciło Valladolid 4 mln € za usługi utalentowanego ofensywnego pomocnika, ale wszyscy wiedzieli, że prędzej czy później zdolny młodzian trafi na Santiago Bernabéu. Rodziło się tylko pytanie: po co? Znakomity sezon 2009/10 w barwach Getafe sprawił, że komentatorzy wierzyli, iż transfer do Realu zmieni pozycję hiszpańskich zawodników w stołecznym klubie. Florentino Pérez nie wahał się wydać na Leóna 10 mln €. I to by było w zasadzie na tyle w tej historii...

Pedro nie udźwignął oczekiwań, jakie z nim wiązano. Wszyscy uważali, że to właśnie urodzony w Muli pomocnik będzie tym, który zmieni trend utalentowanej hiszpańskiej młodzieży seryjnie przepadającej w królewskiej części Madrytu. Olbrzymia konkurencja, a przede wszystkim niechęć do stawiania na młodych przez José Mourinho sprawiły, że León wrócił do Getafe – najpierw na zasadzie wypożyczenia, a następnie już jako transfer definitywny. Obecnie reprezentuje barwy Eibaru, ale ciężko nie odnieść wrażenia, że mógł w hiszpańskim futbolu osiągnąć zdecydowanie więcej. Do tej pory nie zadebiutował nawet w dorosłej reprezentacji "La Roja".

Tweet o Pedro Leonie

W najnowszej historii EURO U-21 znajdziemy jeszcze zawodników, którzy mogą uratować swoje kariery. Błyszczący na turnieju w 2013 roku Fabio Borini w poprzednim sezonie spadł z ligi z Sunderlandem, ale być może będzie mu jeszcze dane grać na poziomie Premier League. To samo tyczy się Jonjo Shelveya, z którym Anglicy pokładali spore nadzieje, a który aktualnie powraca do elity z będącym na fali Newcastle United. O uratowanie talentu i powrót do formy sprzed nieudanej przeprowadzki do Tottenhamu walczy inna gwiazdka EURO U-21 z 2013 roku – Lewis Holtby. We Fiorentinie powoli swój talent odbudowuje z kolei mistrz Europy z tamtego turnieju, któremu nie posłużył szybki start w dorosłą karierę w Barcelonie – Cristian Tello.

Wszyscy wyżej wymienieni zawodnicy powinni jednak stanowić przestrogę dla gwiazd, które rozbłysnęły na EURO U-21 rozgrywanym na polskiej ziemi. Udany turniej młodzieżowy nie zawsze równa się bowiem owocnej karierze w seniorskim futbolu.

Autor: Filip Macuda (Nasz Futbol)

reklama

Tolisso mega załatwił Kante i Fabregasa

Ale ten Corentin Tolisso potrafi zakręcić rywalami w środku pola. I to nie byle kim, bo N’Golo Kante i Cesciem Fabregasem.

"Lewy" wymiata nawet w bilardzie

Real chciał Mbappe już 5 lat temu

Real chciał Mbappe już 5 lat temu
Możliwe przenosiny Kyliana Mbappe z AS Monaco do Realu Madryt mają swoje korzenie w dość odległej przeszłości. Wszystko zaczęło się pięć lat temu, kiedy to w grudniu 2012 roku, 14-letni wówczas francuski piłkarz, został zaproszony przez władze "Królewskich" do ośrodka treningowego Valdebebas. Młodego zawodnika wypatrzył Zinedine Zidane, który w tamtym okresie zajmował się wyszukiwaniem młodych talentów do klubowej szkółki Piłkarz zwiedził obiekt, zapoznał się ze strukturą klubu i na koniec zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z Cristiano Ronaldo. Włodarze Realu już wtedy chcieli sprowadzić młodego Francuza do swojej akademii, jednak ostatecznie nie udało się przeprowadzić tej operacji. Skauci "Królewskich" wciąż jednak obserwowali postępy w rozwoju napastnika i czekali na odpowiedni moment, by jego talent eksplodował w dorosłej piłce. Wiele osób z otoczenia Kyliana Mbappe, w tym jego ojciec, podkreśla, że zawodnik Monaco jest wielkim fanem Realu Madryt, a jego największym piłkarskim idolem jest Cristiano Ronaldo. Teraz być może piłkarz będzie mógł spełnić swoje marzenie i zostać klubowym kolegą Portugalczyka.
za:marca.com
reklama

Tyle naprawdę Real zapłaci za Mbappe?

Tyle naprawdę Real zapłaci za Mbappe?

Kontaktowe trafnienie Batshuayia

Chelsea już o krok od doprowadzenia do rzutów karnych! Cesc Fabregas dogrywa piłkę z rzutu rożnego, Alvaro Morata przedłuża dośrodkowanie głową i Michy Batshuayi trafia do bramki Bayernu. Chelsea 2 - 3 Bayern Monachium!

6 reprezentantów Polski, którzy jeszcze tego lata powinni zmienić klub

Letni okres transferowy nie dobił jeszcze nawet do połowy, tymczasem rozgrywki ligowe w wielu krajach zbliżają się wielkimi krokami. W związku z tym europejskie kluby dążą, by jak najszybciej skompletować kadry i już w najbliższych dniach zamknąć wszelkie kwestie związane z personaliami. My zdecydowaliśmy się przyjrzeć bliżej sytuacji kilku kadrowiczów Adama Nawałki, którzy w trwającym okienku powinni postarać się o zmianę pracodawcy.
Czytaj więcej...
reklama