Bez Cudowania: Huragan Kanina

Kiedy wydaje się, że zatracił swą moc, on uderza ze zdwojoną siłą. Jest potworem w najlepszym tego słowa znaczeniu. "Hurricane" ma za sobą niemrawy początek sezonu, ale wygląda na to, że wrzesień pozwolił mu na odbicie się od początkowej szarzyzny.

Miał być gwiazdą jednego sezonu. Cytując Brada Pitta z filmu "Se7en" - "pieprzonym filmem tygodnia, o którym wszyscy zaraz zapomnimy". Stało się jednak inaczej. Dwa ostatnie lata ostatecznie potwierdziły, że mamy do czynienia z postacią wielkiego formatu. Dosłownie i w przenośni. Bo Kane to byk, figrua jakich mało - 188 cm wzrostu i 86 kg żywej wagi. Przy takich gabarytach trudno o fajerwerki. Oglądając Harry'ego w akcji nie uświadczymy w jego wykonaniu siedemnastu kiwek w jednej akcji, podbijania piłki "foczką", czy piętek a'la Ronaldinho. 

Taką opinię Kane wyrobił sobie zresztą w pierwszych meczach w barwach Tottenhamu. Kiedy debiutował za czasów Tima Sherwooda irytował fanów. Że drewniany, że piłka odbija mu się jak od przysłowiowego sęka. Miał jednak w sobie coś, czym (oczywiście po kilku strzelonych bramkach) oczarował publiczność na White Hart Lane. Sprawiał wrażenie normalnego, zwyczajnego chłopaka z sąsiedztwa, który przyszedł pokopać piłkę. Taki zwyczajny Kowalski, którym tak naprawdę mógłby być każdy z nas. Dodatkowo zadał kłam teorii mówiącej o tym, że skuteczny napastnik musi dużo kosztować. Soldado, Adebayor i Defoe - wszyscy kosztowali krocie, a strzelał Harry. Zaczęto nawet mówić o stadionie White Hart Kane, gdzie król był tylko jeden.

Początek bieżących rozgrywek nie był w wykonaniu Kane'a dobry. Kiedy jednak kalendarz zmienił swą kartkę na wrzesień snajper wyglądał jakby - cytując Kazia Węgrzyna - pożarł wiaderko witamin od Cuerdy. Miesiąc minął, a liczby "Hurricane'a" imponują. 6 goli ligowych, 5 w Lidze Mistrzów. Biorąc pod uwagę jakąkolwiek skalę, podziałkę, czy inną ocenę od 1 do 10, Kane dostałby ...11. Tak z minimum. Dawno nie był tak, żeby angielscy eksperci byli zjednoczeni i zdolni. On jest nieprawdopodbny. 21,25,29 - to ostatnie trzy sezony HK10 w Premier League. Po raz pierwszy od dawna mamy do czynienia z zawodnikiem, który może pobić legendarny rekord bramek Alana Shearera. I pobije. Grając do końca kariery w Tottenhamie. Róbcie skriny.

reklama

Absurdalna czerwona kartka Marcelo

W meczu pomiędzy Angers a Olympique Lyonem doszło do absurdalnej sytuacji. Marcelo sfaulował zawodnika gospodarzy, za co otrzymał żółtą kartkę. Defensor odwrócił wzrok i machnął ze zniechęceniem ręką, czym niechcący wybił arbitrowi z ręki kartkę. Sędzia uznał to za celowe zachowanie defensora Lyonu i... wyrzucił go z boiska.

Joselu wykorzystuje sytuację sam na sam

Niedługo Liverpool nacieszył się prowadzeniem w meczu z Newcastle. Joselu wyszedł sam na sam z bramkarzem i strzelił gola na 1-1.

Ładny strzał Gajosa głową na 1-0

Gumny dośrodkowuje z prawego skrzydła, Gajos uderza głową na 10. metrze i Arkadiusz Malarz musi wyciągać piłkę z bramki! Lech Poznań 1 - 0 Legia
reklama

Kolorowa oprawa kibiców Lecha Poznań

Kolorowa oprawa kibiców Lecha Poznań

Piękny gol Coutinho po strzale z dystansu

Piłkarze Newcastle zbytnio nie przeszkadzali Coutinho w oddaniu strzału, więc Brazylijczyk zdecydował się na uderzenie z dystansu. Wpadło! Newcastle-Liverpool 0-1!

Jacek Magiera na trybunach w Poznaniu

Jacek Magiera na trybunach w Poznaniu
reklama