Powrót Batmana na półwysep Iberyjski

Tabela La Ligi po pierwszych dziewięciu kolejkach nie kłamie i nie zostawia miejsca na wątpliwości - Valencia znowu szybuje po górnych częściach klasyfikacji i obecnie jest druga, tuż za pewniakami z Katalonii. Wyprzedza nawet Real Madryt, aktualnych mistrzów Hiszpanii. Nie wiadomo czy obecna znakomita pozycja zostanie utrzymana do końca sezonu, ale już teraz można odtrąbić największy sukces tego zespołu - przywrócenie poczucia dumy i autentycznej radości własnym kibicom. Szczególnie ostatnie dwa sezony musiały być dla nich prawdziwą torturą. Czarny nietoperz, znak rozpoznawczy klubu, bardziej przypominał karykaturę myszy z dwoma skrzydełkami, niż robiącego porządek w mieście Batmana. Sprzedaż gwiazd, ciągłe zmiany szkoleniowców, wewnętrzne konflikty. To wszystko skutkowało dramatycznie słabymi wynikami sportowymi. Valencia kończyła ostatnie dwie kampanie na zawstydzającym 12. miejscu. Metamorfoza ‘Nietoperza’ tym bardziej rzuca się w oczy i robi wrażenie. Jak do niej doszło i co jest kluczowe w tej historii? Oto bardzo szybki rzut oka na najważniejsze kwestie.

Jeśli jeszcze do niedawna ekipa Valencii ślimaczyła się rozklekotanym rzęchem, to teraz jeździ prawdziwym Batmobilem. Za sterami siedzi niepozorny Marcelino, który w ekspresowym tempie potrafił poskładać wszystkie elementy do kupy i sprawić, aby cała Hiszpania patrzyła na jego zespół z niekłamanym podziwem i zazdrością. Wielki sukces trenerski zawsze jest jednak oparty na materiale oddanym mu do dyspozycji. To kolejny fenomen, ponieważ Valencia to banda zmontowana z chłopaków głodnych odzyskania nadszarpniętej reputacji i pokazania piłkarskiemu uniwersum, że za wcześnie spisano ich na straty. Na pierwszy ogień weźmy Geoffreya Kondogbię. Przez ostatnie dwa sezony zajmował się rozśmieszaniem jednej połowy Mediolanu (kibice Milanu), i doprowadzaniem do czarnej rozpaczy drugiej (fani Interu w którym Francuz grał). Teraz w niczym nie przypomina ciamajdowatego pomocnika z boisk Serie A i imponuje całą gamą piłkarskich zalet. ‘Kondo’ to być może w ogóle największe zaskoczenie początku tego sezonu. Udało mu się nawet skarcić golem Real Madryt na Bernabeu. Obok niego występuje kapitan Dani Parejo, którego klubowa kariera przypominała do tej pory wielką jazdę kolejką górską. Zbierane pochwały przeplatał z krytycznymi ocenami. Jeszcze przed startem tego sezonu wiele gazet rozpisywało się na temat jego niechybnego odejścia. Ostatecznie pozostał. Teraz znowu rządzi w środkowej linii i przypomina piłkarza, którym niegdyś zachwycał się sam Alfredo Di Stefano. Środek obrony? Jeison Murillo i Gabriel Paulista, czyli piłkarze bardzo często krytykowani przez fanów oraz dziennikarzy w czasie swojego pobytu odpowiednio w Interze i w Arsenalu. Żaden z nich nie dawał na początku gwarancji bezpieczeństwa i mimo to, obaj bardzo szybko zaczęli spłacać zdepozytowane w nich zaufanie.

Wreszcie dwóch gości, którzy potrafią doprowadzić do obłędu obrońców na boisku i wywołać ekstazę u własnych kibiców. To Simone Zaza, do tej pory kojarzony głównie z fantazyjną próbą wykonania rzutu karnego w ćwierćfinale Euro 2016 oraz Gonçalo Guedes, który po przejściu z Benfiki do PSG, raczej ograniczał się do roli turysty zwiedzającego Paryż. I to turysty lekko zagubionego. Łysy Włoch, którego odrzucono w Juventusie i wygnano do angielskiego West Ham, nie może przestać strzelać i w tej chwili ma na swoim koncie więcej strzelonych goli, niż Suarez, Griezmann i Cristiano Ronaldo razem wzięci! Warto zaznaczyć, że Zaza to nie tylko gwarancja bramek, ale również boiskowa charyzma i zdolność do poświęcenia na rzecz zespołu. Nie inaczej jest w przypadku Guedesa, prawdziwej rewelacji tych rozgrywek. Młody Portugalczyk łączy widowiskowość ze skutecznością i widać bardzo wyraźnie, że La Liga jest skrojona pod jego umiejętności. Kibice już teraz obmyślają chytre plany na to, aby definitywnie wydrzeć go paryskiemu klubowi (jest wypożyczony z PSG bez żadnej opcji transferowej) i cieszyć się nim jak najdłużej.

No właśnie, kibice. Przecież w gruncie rzeczy chodzi, aby dać im powody do przychodzenia na stadion i możliwość ekscytowania się każdym występem swoich pupili. W ostatnich sezonach Valencia była bardzo łatwym celem wszelkiej maści krytyków, internetowych trolli i osób nałogowo tworzących memy. Ich obecny entuzjazm, podlany pewną dozą szaleństwa, bardzo łatwo zatem zrozumieć. Po ciężkich doświadczeniach wreszcie mają ekipę, która rozpala zmysły. Zwycięstwo nad Sevillą 4-0 wygenerowało ogromną liczbę bardzo odważnych haseł rzucanych pod jedną z bram Mestalli tuż po zakończeniu tamtego spotkania: „Valencia mistrzem Ligi i zdobywcą Pucharu Króla! W przyszłym sezonie wygrywamy Ligę Mistrzów!”, czy też : „Guedes to absolutny top, to nowy Ronaldo. Złota Piłka dla niego!” . Szaleństwo do kwadratu.

W tym całym wariactwie być może prorocze okażą się słowa klubowej legendy, Argentyńczyka Pablo Aimara, który 9 września bieżącego roku gościł na domowym meczu z Atletico Madryt i już przy tamtej okazji powiedział: „Valencia może w tym sezonie celować w wyższe pozycje. Marcelino wie, jak grać tą drużyną". Jak na razie jego proroctwo spełnia się co do joty.

Powrót Valencii to przede wszystkim świetna wiadomość dla hiszpańskiego futbolu i tak należy na to patrzeć. Pomijając klubowe sympatie, zawsze należy się cieszyć, kiedy ogólny poziom ligi wzrasta i szczególnie, kiedy przyczynia się do tego towarzystwo z takim bagażem tradycji i zasług. Prawdopodobnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby podłączyć się do pijanych szczęściem fanów ‘Nietoperzy’ i razem z nimi rzucać wyzwanie gigantom krajowego podwórka. Niemniej Valencia to bardzo obiecujący projekt sportowy i będziemy obserwować rozwój tej drużyny z dużą ciekawością.

Radek Koc, Fangol.pl

reklama

Ulreich broni decydującego karnego Wernera

Piłkarze Bayernu Monachium i RB Lipska wykonywali swoje rzuty karne bezbłędnie aż do ostatniej kolejki. Wtedy swoją próbę pewnie wykorzystał Arjen Robben, natomiast Sven Ulreich wyczuł strzał Timo Wernera i broniąc go dał Bayernowi awans do kolejnej rundy Pucharu Niemiec!

Głosy w plebiscycie FIFA pierwszych 15 krajów z rankingu

Głosy w plebiscycie FIFA pierwszych 15 krajów z rankingu
Hiszpański "AS" opublikował zestawienie 15 pierwszych krajów z rankingu FIFA i głosów, jakie oddawali na piłkarza roku trenerzy i kapitanowie tych właśnie drużyn narodowych.

Karma dopadła chciwego fana West Hamu

Po sensacyjnej wygranej nad Tottenhamem Mark Noble podszedł do sektora fanów West Hamu i chciał rzucić koszulkę jednemu z młodych kibiców. Gdy Anglik rzucił swój trykot, niespodziewanie rzuciło się na niego dwóch dorosłych kibiców, przy czym jeden mocno przestrzelił i wylądował bez niczego na ziemi :D
źródło:youtube.com
reklama

Mertens podziwia swoje gole

Mertens podziwia swoje gole

Pavoletti odebrał marzenia Benevento

Pavoletti odebrał marzenia Benevento

Suso ośmieszył piłkarza Chievo

To był mecz Suso! Hiszpan strzelił pięknego gola, sprokurował gola samobójczego i zaliczył asystę przy golu Kalinicia. Mało? No to na deser poczęstował taką, luzacko założoną, siatką!

Armando Sadiku dobija Drutex-Bytovię

Armando Sadiku wykorzystał fatalny błąd ekipy Drutexu-Bytovii i ustalił wynik meczu na 3-1 dla Legii!

Everton zmniejsza rozmiary porażki

Gdy wydawało się, że mecz Chelsea z Evertonem skończy się wynikiem 2-0, w 94. minucie podopieczni Davida Unswortha przeprowadzili akcję rozpaczy i Calvert-Lewin zdobył gola kontaktowego. Chelsea 2 - 1 Everton

Ładny gol Simeone w meczu z Torino

Fiorentina pewnie wygrała z Torino 3-0. Giovanni Simeone, syn trenera Atletico, strzelił najładniejszą bramkę tego spotkania.

Efektowny gol Williana z ostrego kąta

Chelsea w samej końcówce meczu przycisnęła i Willian po rzucie rożnym zdobył ładnego gola na 2-0!

Angelo Ogbonna daje West Hamowi prowadzenie!

Co za historia! Tottenham wygrywał już 2-0, ale dzięki dwóm bramkom Andre Ayew i tej Angelo Ogbonny i mamy już 2-3! :O

Andre Ayew doprowadza do remisu

Drugi gol Andre Ayew w przeciągu kilku minut i West Ham odrabia straty! Tottenham 2 - 2 West Ham

Kontaktowe trafienie West Hamu

Fernandes uderza po rzucie rożnym, Vorm broni jego nieprzyjemny strzał, ale przy dobitce Andre Ayew nie miał już szans. Tottenham 2 - 1 West Ham

Milan gra lepiej bez Bonucciego

Milan gra lepiej bez Bonucciego

Thiago Alcantara doprowadza do remisu

Bayern Monachium rzucił się do ataku po stracie bramki na 0-1 i nie trzeba było długo czekać na efekty. Jerome Boateng popisał się świetną piłką za linię obrony, Thiago Alcantara przymierzył z główki i jest już remis!

Boateng fauluje Poulsena i Forsberg z karnego na 1-0

RB Lipsk wychodzi na prowadzenie! Gola na 1-0 zdobywa Emil Forsberg po rzucie karnym podyktowanym za faul Jerome'a Boatenga na Poulsenie.
reklama