O co chodzi z tym Urugwajem?

Reakcja dzieci na przyjazd Edinsona Cavaniego i spółki nie może mylić. Gwiazdorzy południowoamerykańskiej reprezentacji wyszli na trening w Pruszkowie i wywołali taki entuzjazm, że ktoś mógłby pomyśleć, iż święta Bożego Narodzenia zostały w tym roku przyspieszone o ponad miesiąc. Czyste szaleństwo i wielki podziw. Pewnie bardziej związany z dokonaniami klubowymi. Ale akurat dzisiaj bardziej interesuje nas sama reprezentacja.

To skąd się bierze ten podziw i fascynacja waleczną załogą? Może ma coś wspólnego z oklepanym hasłem, które brzmi mniej więcej w ten sposób: ‘Kraj o wiele mniejszy od Polski, a produkuje tylu kapitalnych piłkarzy. Jak to możliwe?’. Swoją drogą ciekawe czy podobne pytania stawiają sobie chociażby w Stanach Zjednoczonych, gdzie dzielnice niektórych miast mogą się pochwalić podobną populacją do urugwajskiej. A na Mundialu ich nie będzie. W każdym razie coś w tym stwierdzeniu jest. Kraj malutki, a Urugwajczyków pełno w najlepszych klubach całego świata i reprezentacja zawsze zdolna napędzić stracha najlepszym. Chcesz czy nie, ale z Urugwajem musisz się liczyć. Przypomina o tym historia (dwa triumfy w Mistrzostwach Świata oraz piętnaście w Copa America) oraz siła obecnej reprezentacji, która bez większego problemu uplasowała się na drugiej pozycji w zawsze trudnych eliminacjach południowoamerykańskich i pojedzie do Rosji z zamiarem narobienia szumu.

Starając się odkryć powód urugwajskiej siły, można dojść do wniosku, że sekretem tych gości jest nieustanne pociąganie ‘mate’. Spróbujcie znaleźć fotkę Suareza podróżującego na jakikolwiek mecz wyjazdowy bez charakterystycznego termosika i naczynka z yerbą. Snajper Barcy jest akurat być może najbardziej znanym z Urugwajskich miłośników mate, ale nie jest jedynym przyssanym do ziółek. Piją go wszyscy, w każdym miejscu i o każdej porze. Nawet podczas wczorajszego spaceru po Warszawie! Czy odpowiedzią na wielką moc Urugwajczyków jest zatem ich narodowy napój? W Argentynie przecież też go popijają w ilościach hurtowych, a ostatnio wiodło się tam różnie.

To musi być coś innego. Jeśli poczytamy teksty relacjonujące postawę Urugwajczyków na przykład w 2011 roku, to dojdziemy do wniosku, że w zasadzie niewiele rzeczy od tamtej pory uległo zmianie. Już wtedy rozpływano się nad umiejętnościami mądrego selekcjonera, który objął reprezentację w pierwszej połowie roku 2006. W sumie licznik Tabareza nabił już ponad 11 lat pracy na tym samym stanowisku i wciąż nie widać jego mety.

Wartością Urugwaju może być zatem niezmieniona struktura sportowa, która zapewnia tak pożądaną w futbolu ciągłość i systematyczny rozwój. Piłkarze znają się jak łyse konie, a wspólne zgrupowania odbywane nawet w najdalszych zakątkach globu (Warszawa to właśnie taki dość odległy zakątek) są dla nich bardziej jak świetna okazja do spotkania w gronie przyjaciół, niż kolejny wysiłek w i tak wymagającym kalendarzu zobowiązań. Ciągłość jest odzwierciedlana oczywiście w powołaniach słanych do kadrowiczów. Od lat przewijają się te same nazwiska, a nowe są wprowadzane stopniowo i z dużym rozeznaniem. To oczywiście budzi także głosy krytyczne tych, którzy nie pochwalają takiego przesadnego przywiązywania się do nazwisk i przy okazji bolesnych niepowodzeń (np. zeszłoroczny turniej Copa America) mocno to wytykają Tabarezowi. Krytycy znajdą się zawsze, ale to jednak wygląda bardziej jak atut Urugwaju. Wspomniał o tym zresztą sam Cavani, który zauważył cykliczność pojawiania się nowych piłkarzy, a następnie czasu ich pobytu w drużynie narodowej. Sam jest tego idealnym przykładem. Kiedy gwiazdor PSG nieśmiało wchodził do reprezentacji, pierwsze skrzypce grał jeszcze Forlan. To samo można zresztą powiedzieć o Suarezie. Tworząc zabójcze trio, razem szaleli na Mundialu w RPA i rok później na turnieju Copa America w Argentynie, który zresztą wygrali. Następnie Forlan ustąpił miejsca i pałeczkę liderów grupy przejęli Suarez z Cavanim. Obaj mają świadomość, że za kilka lat to im przypadnie w udziale przybicie piątki młodszym piłkarzom i wycofanie się na bok. Już widać, że nadchodzi kolejne, cholernie utalentowane pokolenie. Choćby sama linia pomocy, do której z coraz większą śmiałością zaczynają się dobijać gracze pokroju Bentancura czy Valverde. Wielką szkodą jest nieobecność Torreiry, dobrego kumpla naszych Polaków z Sampdorii. Opinia publiczna i kibice w Urugwaju domagali się jego natychmiastowego powołania, które jednak na razie nie nastąpiło. Wydaje się jednak, że to tylko kwestia czasu.

A czas jest w Urugwaju wykorzystywany bardzo dobrze. Już kilka lat temu mówiono tam o wielkich inwestycjach wzmacniających piłkę na poziomie dziecięcym i młodzieżowym. Chwalono się 60 tysiącami dzieci, które co weekend wybiegały na boiska w całym kraju biorąc udział w różnych rozgrywkach ligowych. Dodawano przy tym z satysfakcją, iż najmłodsi coraz chętniej biegają ubrane w koszulki narodowe, aniżeli trykoty klubów hiszpańskich czy angielskich. Takie urugwajskie budowanie dumy i radości z reprezentowania barw narodowych od małego. Korzysta na tym oczywiście seniorska drużyna. Dopływ świeżej krwi jest stale kontrolowany i promowany przez ludzi stojących na samej górze futbolowej drabiny. To w znakomity sposób pokrywa się ze słowami Godina, który na konferencji w Warszawie tłumaczył urugwajski fenomen: „Żyjemy futbolem. Od narodzin jesteśmy karmieni piłką. Pierwszy prezent, jaki dzieci otrzymują od rodziców to piłka. Jesteśmy małym krajem, ale wierzę, że Urugwaj będzie zawsze piłkarski”.

Deklaracja Godina to piękne świadectwo, ale również odpowiedzialność, jaką muszą ciągle w Urugwaju podtrzymywać. Nic nie spada z nieba i smykałka do gry w piłkę zawsze musi być poparta odpowiednimi działaniami rozwijającymi narodową miłość. Jeśli będą pracować tak, jak do tej pory, to dzieci na całym świecie w przyszłości będą się zachwycać nowymi Suarezami. Oczywiście popijającymi mate.

 

Radek Koc, Fangol.pl

reklama

Messi trzasnął zdjęcie, nie wiedział z kim i przeprosił

Messi trzasnął zdjęcie, nie wiedział z kim i przeprosił
W momencie kiedy Driussi poprosił mnie o zdjęcie, to ja schodziłem na obiad, rozmawiałem z kimś i myślałem zupełnie o czymś innym. On mnie poprosił o zdjęcie i pomyślałem, że to jeden z chłopaków, którzy zawsze czekają na zrobienie sobie zdjęcia w hotelu. Nie zdałem sobie sprawy z tego, kim był ten chłopak. Usłyszałem chwilę później, jak Enzo Perez prosił ochroniarzy, żeby pozwolili mu przejść. Wtedy go rozpoznałem. Potem zobaczyłem, że wrzucił nasze zdjęcie na Instagram i wysłałem mu wiadomość z przeprosinami. Nie zrobiłem tego ze względu na to, co mogliby sobie pomyśleć o mnie ludzie. Było mi naprawdę głupio, że nie rozpoznałem Driussiego. Przecież ja go znam. Mamy nawet tego samego tatuażystę.
Leo Messi za:TyC Sports

Mioduski nie chce powiększać Ekstraklasy

Mioduski nie chce powiększać Ekstraklasy
Zwiększenie ligi? Jest tylko jedno sensowne uzasadnienie - 34 mecze. Poza tym ja nie widzę powodów, dla których powinno się zwiększyć ligę. Dlatego przede wszystkim cały czas powtarzam, najpierw ustalmy cele i priorytety dla Ekstraklasy, a później szukajmy rozwiązań, które pozwolą je osiągnąć. Spójrzmy na całą czołówkę I ligi. Która z tych drużyn spowoduje, że pojawią się nowi sponsorzy, że telewizje będą chciałby zapłacić więcej za prawa? Które z tych klubów mają stadion, na którym będzie się chciało pokazywać ligę. Które mają system szkolenia, który wprowadzi do polskiej ligi nowych młodych piłkarzy? Teoretycznie mogę sobie nawet wyobrazić ligę z 12 drużynami. Wtedy mielibyśmy same silne ośrodki, co kolejkę kilka hitów, stały wysoki poziom, wszyscy non stop o coś walczą. Kluby dostają znacznie więcej z praw telewizyjnych. Liga poszłaby do przodu. Same plusy, tyle tylko, że... Nikt się na to nie zgodzi.
Dariusz Mioduski za:sportowefakty.wp.pl

Artur Boruc ambasadorem forBET

Artur Boruc ambasadorem forBET
reklama

Świetna akcja Brazylii i gol Jesusa

Danilo idealnie zagrał do niepilnowanego Gabriela Jesusa. 3:0!

Kawashima wyciągnął karnego Neymara

Przed bramką Marcelo na 2:0 Neymar mógł strzelić drugiego gola z rzutu karnego, ale Kawashima świetnie go wyczuł.

MEGA bomba Marcelo w meczu z Japonią

Ale huknął! No i mamy 2:0 dla Brazylii!

Karny Neymara w meczu z Japonią

Sędzia podyktował rzut karny, Neymar trochę poczarował i pewnie pokonał bramkarza Japonii. 1:0 dla Brazylii!

Dyskusja o okładce "Przeglądu Sportowego"

Dyskusja o okładce
A Wy, co myślicie o tej okładce? Czy to godne pożegnanie Artura Boruca? A może cała dyskusja jest faktycznie niepotrzebna?

Pomeczowy zwyczaj Alvaro Moraty

Pomeczowy zwyczaj Alvaro Moraty
Jeśli wygrywamy to po meczu biorę ze sobą piwo i idę pieszo do domu. Czasami, gdy kończy się mecz to ulica jest zamknięta i też robię sobie spacer. Przebieram się, ściągam z siebie klubowe rzeczy, zakładam czapkę i idę do domu.
Alvaro Morata za:thesun.co.uk

Jordi Alba na temat braku Neymara w Barcelonie

Jordi Alba na temat braku Neymara w Barcelonie
To wspaniały piłkarz, który ze względu na okoliczności, przemyślenia czy własne odczucia zdecydował się na opuszczenie klubu. Zostali jednak ludzie, którzy mogą wykonywać wspaniałą pracę i ja jestem nimi zachwycony. Tak jak powiedziałem wcześniej, mam więcej wolnej przestrzeni na skrzydle do atakowania i szczerze mówiąc, dla mnie to dużo korzystniejsza sytuacja.
Jordi Alba za:Mundo Deportivo

Maciej Sadlok zostaje w Wiśle

Maciej Sadlok zostaje w Wiśle

Alessandro Del Piero odwiedził zgrupowanie reprezentacji Argentyny

Alessandro Del Piero odwiedził zgrupowanie reprezentacji Argentyny

XI Brazylli na towarzyski mecz z Japonią

XI Brazylli na towarzyski mecz z Japonią

Aubameyang wylądował w Barcelonie

Aubameyang wylądował w Barcelonie

Żarcik "Krychy" ze zgrupowania

Grzegorz Krychowiak
@GrzegKrychowiak
11:20 • 10 Nov 2017
Podobno @ArturBoruc tak sie spodobalo na zgrupowaniu ze nie chce konczyc kariery reprezentacyjnej 😜
źródło:twitter.com

Świetne zachowanie Artura Boruca

Świetne zachowanie Artura Boruca
reklama