Po powrocie na boisko zupełnie się nie martwię. Niczym. Wiem co robię i ciężko trenuję. Bardzo się poświęcam. Wszystko jest w mojej głowie, kolana muszą tylko za nią podążać. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że nie wrócę po tej kontuzji do gry. To dlatego, że lwy zdrowieją inaczej niż ludzie (śmiech). Znowu robimy lwie rzeczy, o tak.