Niemoralna sztuka symulowania

Do tego, że symulowanie fauli to nieodłączny element futbolu już chyba wszyscy zdążyliśmy przywyknąć. „Nurkowie” byli w nim obecni, są i będą. Nawet, jeśli w poszczególnych ligach wzrastają kary dla nieudolnych aktorów, którzy w trakcie meczu próbują zrobić arbitra w balona. Jeśli sędzia da się nabrać na brudną zagrywkę danego delikwenta, sprawiedliwość w postaci zawieszenia może dosięgnąć go jakiś czas później. A mimo to niektórzy wciąż przy najdelikatniejszym kontakcie z przeciwnikiem padają niczym rażeni piorunem. Co więcej – ich śladami już zaczęli podążać… trenerzy. A więc proces przemiany piłki nożnej w cyrk idzie pełną parą.

Ktoś powie, że cel uświęca środki i każdy sposób na odniesienie wygranej jest dobry. Z tego założenia wyszedł we wczorajszym meczu Pucharu Niemiec szkoleniowiec Bayeru Leverkusen Heiko Herrlich. Postanowił on wymusić pokazanie żółtej kartki jednemu z graczy Borussii Mönchengladbach, padając w teatralny sposób po lekkim zderzeniu się z nim. Na całe szczęście Niemiec okazał się aktorzyną na miarę „Trudnych spraw” i sędzia spotkania pozostał niewzruszony na jego błazeńską próbę wspomożenia swojej drużyny. To Herrlich wyszedł na idiotę, zostając pośmiewiskiem Internetu. I nie zmienią tego słowa skruchy oraz przeprosiny. Za kilka dni już nikt nie będzie o tym pamiętał, ale sytuacja z udziałem 46-latka może zainspirować innych trenerów do powtórzenia jego zachowania. Wiadomo przecież, że któryś sędzia będzie musiał się kiedyś nabrać.

To już tylko kwestia czasu, kiedy zaczną symulować też kibice. Brzmi dziwnie? Trochę tak, ale jakoś mogę sobie wyobrazić sytuację, w której jeden z siedzących na trybunie obserwatorów dostaje piłką w – dajmy na to – głowę i zaczyna krzyczeć, płakać, przeklinać jednocześnie. A wszystko po to, by pokazać, że dany piłkarz specjalnie celował w niego. A jeśli wcześniej ten sam sympatyk piłki pokazywał obraźliwe gesty, częstował zawodnika wiadomymi epitetami, skandował rasistowskie okrzyki? Otrzymujemy gotowy scenariusz na futbolowy skandal. Obrażany piłkarz specjalnie kopie futbolówkę tak, by ta trafiła w narwanego fana. A potem – wiadomo – kartka dla niego (i to co najmniej), a jeśli będzie to druga żółta lub od razu czerwona, to oczywiście osłabienie zespołu.

Dziś może tego typu słowa brzmią niczym kiepski żart, ale skoro już chłopcy od podawania piłek uczeni są, jak należy to robić, by zyskać na czasie w sytuacji, kiedy danej drużynie jest to potrzebne, to i kibice już niedługo mogą przechodzić tego typu swoiste szkolenia. Ktoś powie, że to chore, by w ten sposób próbować pomagać sobie w wygrywaniu, ale nie tylko w sporcie, bo też w innych dziedzinach życia, trzeba być lisem, który okaże się sprytniejszy od przeciwnika. W latach 50. ubiegłego wieku na przykład Real Madryt zdominował całkowicie rozgrywki europejskie, grając na trzech napastników. Wówczas było to coś niesłychanie innowacyjnego i – przede wszystkim – skutecznego. Tak, jak dziś symulowanie. Nic dziwnego więc, że na ziemię padają już nie tylko piłkarze, ale i trenerzy czy chłopcy kręcący się koło boiska, a już niebawem – zapewne także kibice. Bez sensu jest odwoływanie się w tym miejscu do moralności. Bo ta w futbolu upadła już bardzo dawno temu.

Grafika pobrana z www.twitter.com. 

reklama

Unai Emery stawia w "El Clasico" na Real

Unai Emery stawia w
Choć drużyny znają się doskonale, to będzie dobre widowisko. Każda z drużyn ma dużo atutów, ale jeśli ktoś ma wygrać, to powinien być to Real, ponieważ gra u siebie. Przewaga własnego boiska jest ważna w takich spotkaniach. Dla Realu to pojedynek o życie. Oni potrzebują tych trzech punktów. Wciąż mają świetną drużynę. Słabo zaczęli sezon w lidze, ale gdy przyjdą najważniejsze spotkania, jestem pewien, że będą w najwyższej formie.
Unai Emery za:marca.com

Vadis trafi do Sportingu?

Vadis trafi do Sportingu?

Piłkarze PSG bawią się w Katarze

Piłkarze PSG bawią się w Katarze
reklama

Liverpool przyjedzie do Polski?

Liverpool przyjedzie do Polski?

Gattuso motywuje kpinami Perisicia

Gattuso motywuje kpinami Perisicia
W czasie karnego zgrupowania piłkarzy Milanu, Gennaro Gattuso stara się robić wszystko, aby zjednoczyć grupę i zmotywować podopiecznych do pokazania dużo lepszej gry. Gattuso zdecydował się nawet 'podrażnić' swoich piłkarzy obrazkiem Ivana Perisicia, który kpił z remisu w meczu Benevento-Milan. Chorwat rozgrzewał się wtedy przed swoim meczem, dowiedział się o sensacyjnym wyniku (Benevento zremisowało w ostatniej minucie meczu po bramce swojego bramkarza) i roześmiany pokazywał na palcach nieszczęśliwy, dla rywali z Mediolanu, rezultat.
za:tuttosport

Ciężkie życie Jose Mourinho

Ciężkie życie Jose Mourinho
reklama