Futbolowy ‘pajac’ schodzi ze sceny

Spokojnie, tytuł nie obraża żadnego piłkarza. Chodzi o Pablo Aimara, który niezbyt lubił to przezwisko, ale przylgnęło do niego i towarzyszyło mu przez całą karierę. Jego gra nie była żadną komedią ani serią piłkarskich skeczy, ale prawdziwą futbolową sztuką. Zaświadczą o tym kibice River Plate, Valencii czy Benfiki. We wtorek wieczorem Aimar zagrał po raz ostatni i oficjalnie zakończył niesamowitą przygodę.

Z kim mamy w ogóle do czynienia? Aimar to gość, który dziwił się Messiemu, kiedy ten kilkukrotnie prosił go o wymianę koszulek. I rzucał wtedy do gwiazdora Barcelony, że świat staje na głowie. A jednak Messi miał swoje powody. Uważał Aimara za swój piłkarski wzór i wskazywał jako największego idola. Jeśli Messi jest dzisiaj tym zawodnikiem jakiego wszyscy znamy, to w jakiejś części jest to również zasługa ‘el payaso’.

Zredukowanie Aimara jedynie do roli idola Messiego byłoby jednak zbyt wielkim uproszczeniem i niedopowiedzeniem. Gwiazdor Barcy to pewnie najbardziej znany fan Pablo, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że uwielbia go cała piłkarska Argentyna i generalnie każdy amant sztuki piłkarskiej niezależnie od miejsca zamieszkania. Szczególnie w Argentynie ciężko o taką jednomyślność w wyrażaniu powszechnego zachwytu do sportowca. To ziemia często nieprzychylna nawet największym bohaterom, o których w innych częściach świata daliby się pokroić. Przecież niejednokrotnie musiał się o tym przekonywać nawet Messi, na którego wylewano wiadra domowych pomyj i mieszano z błotem zawsze wtedy, kiedy reprezentacji szło gorzej. Aimar natomiast nie miał z tym nigdy problemu. Taki argentyński odpowiednik Iniesty, który gdzie nie pojedzie, tam wzbudza sympatię i wielki szacunek. Dogadza wszystkim poprzez sportową klasę i nie prowokuje mniej czy bardziej zajadłych, kibicowskich sporów. Po wtorkowym spotkaniu starałem się znaleźć na Twitterze choćby najmniejszy ślad hejtu czy krytyki odnoszącej się do Aimara jako osoby. Tylko po to, żeby wyjątkiem potwierdzić postawioną tezę. Nie udało mi się. Podelektowałem się za to pięknymi linijkami dedykowanymi piłkarzowi przez argentyńskich dziennikarzy i zwykłych kibiców.

Być może nie wszystko w jego karierze potoczyło się tak, jak sobie wymarzył. Na przeszkodzie do osiągnięcia piłkarskich szczytów stanęły powracające kontuzje. Dlatego przynajmniej ostatni mecz miał się odbyć na jego warunkach. Aimar zakończył przygodę z futbolem tak, jak to sobie wymyślił. Obeszło się bez zapraszania boiskowych przyjaciół z całego świata, a przecież nie ma wątpliwości, że w razie takiego życzenia, w rodzinnym Rio Cuarto zaroiłoby się od wielkich gwiazd. Aimar wolał jednak odejść po swojemu. Powrócił do rodzinnego miasta i po raz ostatni założył trykot drużyny, w której poznawał futbolowe tajniki. Spełnił przy okazji swoje wielkie marzenie. Zagrał u boku rodzonego brata Andresa, który występuje w ekipie Estudiantes od kilku sezonów. Na taki moment czekał ojciec obu piłkarzy, który obserwując wszystko z wysokości trybun, nie mógł powstrzymać łez i ogromnego wzruszenia. Atmosfera była tak wyjątkowa, że być może niewielu przejęło się tak naprawdę odpadnięciem Estudiantes z Pucharu Argentyny. Bo trzeba wiedzieć, że pożegnalny mecz Aimara nie był piknikową gierką, ale pucharowym spotkaniem o konkretną stawkę. Choć obecność byłego reprezentanta Argentyny nie zapewniła drużynie awansu do kolejnej rundy, to kibice nie rozeszli się do domów w żałobnych nastrojach. Czuli się zaszczyceni możliwością pożegnania wielkiego mistrza i jednocześnie zwykłego chłopaka z sąsiedztwa, który wiele lat temu kopał piłkę na okolicznych placach i boiskach.

Przyjaciel Aimara, równie wielki Juan Roman Riquelme, powiedział wczoraj w wywiadzie, że tacy piłkarze już się nie powtórzą. Oby się mylił. Na takich artystów czeka się zawsze. A co się stanie z samym Aimarem? Teraz zajmie się szkoleniem dzieci i młodzieży. Będzie mógł im z czystym sumieniem opowiedzieć, że kiedyś był idolem jednego z największych piłkarzy w historii. Nie skłamie.

Radek Koc

reklama

Tak w Australii strzela Ross McCormack

źródło:dailymotion.com

Benzema jest myślami w Londynie?

Benzema jest myślami w Londynie?
Według "Don Balon" wczorajszy mecz z Leganes przelał czarę goryczy i Karim Benzema zamierza przyśpieszyć swoje odejście z Realu Madryt. Podobno Francuz jest gotowy przenieść się do Arsenalu i już miał nawet rozpocząć poszukiwania domu w Londynie. Hiszpańscy dziennikarze twierdzą, że wpadka z Leganes nie zrobiła większego wrażenia na Benzemie, bo ten myślami jest już w stolicy Anglii.
za:dailystar.co.uk

Słowa Guardioli przed finałem LM w 2009 roku

Słowa Guardioli przed finałem LM w 2009 roku
Barca ma tożsamość. Najpiękniejsza rzecz, jaką słyszałem od trenera w całej mojej karierze, to były słowa Guardioli przed finałem Ligi Mistrzów w 2009 roku. Powiedział: "Chłopaki, jedyne czego wymagam to, żeby po meczu ludzie powiedzieli mi, że Barca grała w piłkę nożną. Jedyna rzecz, której nie chcę dzisiaj stracić to nasza tożsamość. Życzę Wam dobrego spotkania". I to było to.
Thierry Henry za:theguardian.com
reklama

Tak to już jest z Jose Mourinho

Tak to już jest z Jose Mourinho

Ramos wściekał się po akcjach Isco

Wczorajszy mecz z Leganes nie był najlepszy w wykonaniu Isco. Hiszpański pomocnik miał okazję, żeby odwrócić losy meczu, ale podejmował złe decyzje. No i podpadł Sergio Ramosowi.

Neymar piłkarzem grudnia w Ligue 1

Neymar piłkarzem grudnia w Ligue 1
reklama