Figo z kraju Basków

W Hiszpanii na nudę nikt nie narzeka. A to ktoś się dąsa bo dostaje za mało kasy, a to ktoś kogoś nazwie ‘zasrańcem’. Dyskusje o pieniądzach mieszają się z różnej maści fochami, a wszystkie te informacje skwapliwie wykorzystuje lokalna prasa. Ostatnio wydarzyło się coś, co wstrząsnęło krajem Basków i rozlało się na całą Hiszpanię. Sprawcą zamieszania okazał się być Inigo Martinez.

Baskijski stoper najwyraźniej pozazdrościł Luisowi Figo i postanowił odtworzyć jego słynną akcję z początku wieku. Portugalczyk zamienił wówczas Barcelonę na Real Madryt i wywołał w Hiszpanii taki wstrząs, że z nieba leciały świńskie łby i multum innych dziwnych rzeczy. Katalońscy kibice poczuli się zdradzeni do szpiku kości. Teraz podobnie muszą się czuć ludzie związani z Realem Sociedad. Może nawet jeszcze gorzej, ponieważ Martinez to wychowanek klubu z Donostii i jeden z klubowych symboli na przestrzeni ostatnich lat. W takim kontekście pewnie sam fakt odejścia do innego klubu byłby dla sympatyków Realu bolesny. Martinez jednak poszedł krok dalej. Wbił nóż w plecy, a potem w miejsce rany wsypał worek soli. Okazało się, że przechodzi do odwiecznego rywala z kraju Basków i od teraz będzie grać w Bilbao.

Jeszcze kilka lat temu główny zainteresowany kpił z ewentualnego pomysłu gry w Athletiku i zarzekał się, że nawet wołami go tam nie zaciągną. Teraz jego szeroki uśmiech na twarzy i czerwono-biała koszulka na ciele mocno kontrastują z tamtymi słowami. Ponieważ archiwalna wypowiedź błyskawicznie wylądowała na wielu portalach i twitterowych kontach kibiców, piłkarz nie miał wyjścia i musiał się z tego tłumaczyć. Wyklepał jedynie, że kiedyś to były inne czasy. On sam był młody, a teraz po prostu zmienił zdanie. Takim cienkim tłumaczeniem raczej nie przekonał wielu osób. Tym bardziej, że chwilę później dorzucił opowieść o wielkich ambicjach nowego klubu i braku zgody na to, aby Athletic wałęsał się gdzieś w środkowych rejonach ligowej stawki. Działacze Sociedad dziwią się i mówią, że skoro Inigo jest taki ambitny, to czemu nie wybrał klubu mającego realne szanse na walkę o europejskie puchary. Odpowiedź, którą podaje zresztą prasa z San Sebastian, jest właściwie jasna. Rozeszło się o pieniądze i w dużo mniejszym stopniu o aspekt czysto sportowy.

Martinez będzie mógł w Bilbao podziwiać nabrzmiałe konto bankowe, ale raczej nie będzie dumny z konsekwencji swojego uczynku. Real Sociedad od razu zaoferował swoim kibicom możliwość wymazania nazwiska Martineza z zakupionych wcześniej koszulek i podmianki na inne, dowolne nazwisko. Wszystko na koszt firmy, zatem chętnych na pewno nie brakuje. Z kolei jeden z kibiców Realu zgłosił się z takim apelem: „Żądam, aby mój klub przestał obserwować na Twitterze profile Inigo Martineza i Athleticu Bilbao”. Niby lajtowe hasło, ale sugerujące możliwość pogorszenia się relacji między dwiema instytucjami. W szerszym ujęciu już nawet nie chodzi o jednego, nawet bardzo ważnego i symbolicznego piłkarza. Jak powtarzają lokalni dziennikarze – nie można żyć w zgodzie z kimś, kto nieustannie stara się podbierać twoje najcenniejsze produkty i pozbawia cię tego, o co najbardziej dbasz. Dziennikarze z San Sebastian mówią z przekonaniem, że Athletic zawsze działa w ten sam sposób. Traktuje Real Sociedad jak fabrykę i wybiera dla siebie najlepsze towary zjeżdżające z taśmy produkcyjnej. Co ciekawe, natknąłem się w internecie na krytyczne opinie ze strony kibiców Athleticu, którym nie podoba się taki sposób postępowania ukochanego klubu. Widać, że są jeszcze tacy, dla których istnieją pewne nienaruszalne świętości i nie wszystko w futbolu musi być koniecznie na sprzedaż.

Co by nie mówić, Martinez miał prawo do zadbania o własne interesy i dokonania autonomicznego wyboru. Dostał mega ofertę i zdecydował. Sportowo to obecnie praktycznie ten sam poziom, więc przynajmniej poprawił sobie w portfelu. Tyle, że Inigo rozumiał lepiej niż ktokolwiek inny wielką rywalizację panującą między dwoma klubami. Przeżywał mecze derbowe na własnej skórze, czuł te emocje i nagle sprowokował sytuację, w której wystąpi po drugiej stronie barykady. Chyba mało który odważniak chciałby się znaleźć na jego miejscu, kiedy 29 kwietnia przyjdzie mu wrócić na stadion w San Sebastian. Kibice będą prawdopodobnie tak wściekli, że z trybun poleci w stronę piłkarza cały prosiak, a nie tylko sam łeb. I mimo wszystko to wciąż będzie zbyt mało, aby wyrazić całe rozczarowanie jakie bywalcy Anoety czują w tej chwili. Martinez wzrastał piłkarsko na ich oczach, a teraz zdaniem wielu udał się na przedwczesną sportową emeryturę do obozu wielkiego przeciwnika z tego samego regionu.

Radek Koc

reklama

Twarz Godina po nokaucie od Neto

Twarz Godina po nokaucie od Neto

Za dużo pięknych bramek w jeden weekend

Za dużo pięknych bramek w jeden weekend

Bajeczne trafienie Angela Correi

Atletico Madryt wychodzi na prowadzenie w meczu z Valencią po kapitalnym trafieniu Angela Correi!
reklama

Marek Hamsik podwyższa prowadzenie Napoli

Ładna akcja Napoli, piłka trafia do Marka Hamsika i Słowak pewnym strzałem podwyższa prowadzenie na 2-0!

Neto wybił zęby Diego Godinowi

Masakryczne starcie Neto z Diego Godinem - bramkarz Valencii nie trafił w piłkę, tylko prosto w twarz Urugwajczyka, wybijając mu zęby. Co na to arbiter? Nie ma karnego...

Eboue marzy o powrocie do futbolu

Eboue marzy o powrocie do futbolu
Jedyne, o czym marzę, to powrót do futbolu. Wciąż mam talent. Mogę grać w Bagdadzie czy w Pakistanie, to nie ma znaczenia. Mógłbym się tam przenieść, żeby tylko móc dalej grać w piłkę. Teraz żyję wciąż na walizkach po tym, jak zostałem wykopany z własnego domu.
Emmanuel Eboue za:CANAL+
reklama