„Orły” pozbawione skrzydeł

Do rozpoczęcia pierwszego meczu mistrzostw świata 2018 z udziałem Polaków pozostały niemal równo cztery miesiące. 19 czerwca „Biało-Czerwoni” zmierzą się w Moskwie z Senegalem, ale już dziś możemy mówić o jednym poważnym problemie, któremu czoła stawić musi selekcjoner Adam Nawałka. Chodzi mianowicie o różnego rodzaju kłopoty kluczowych wręcz w układance trenera klocków, a zatem skrzydłowych reprezentacji. Bez ich wysokiej dyspozycji latem trudno będzie nam marzyć o jakimkolwiek sukcesie, dlatego tym bardziej niepokoić powinny sygnały dochodzące z drużyn reprezentowanych przez Kubę Błaszczykowskiego, Kamila Grosickiego i paru innych zawodników.

Losowanie grup mundialowych okazało się dla Polaków – obiektywnie sądząc – naprawdę udane. 1 grudnia zeszłego roku „sierotki” wyciągnęły kule z nazwami drużyn, które są w zasięgu Polaków. Senegal i Japonia to żadne potęgi, dlatego słusznie wielu ekspertów uważa, że bój o pierwsze miejsce stoczą między sobą James Rodriguez i spółka oraz husaria dowodzona przez Roberta Lewandowskiego. Wydaje się przy tym, że to właśnie pojedynek dwóch gwiazd Bayernu Monachium i ich zespołów będzie tym, który może różnić się od dwóch pozostałych starć grupowych Polski. Kolumbijczycy, jak to często bywa w przypadku drużyn z Ameryki Południowej, lubią prowadzić grę, czego natomiast nigdy w zasadzie nie potrafili czynić gracze znad Wisły. Jeszcze za czasów Kazimierza Górskiego, a potem Antoniego Piechniczka i innych „Orły” opierały swoją siłę na – jak wskazuje ich przydomek – szybkiej grze skrzydłami. Lato, Gadocha, Krzynówek – to w głównej mierze dzięki ich dobrej dyspozycji poszczególni selekcjonerzy mogli skutecznie rywalizować w eliminacjach do kolejnych imprez i niekiedy nawet odnosić na nich sukcesy, jak to było w przypadku „Trenera Tysiąclecia” i Piechniczka.

Paradoksalnie więc mecz z Kolumbią może okazać się dla Polaków najłatwiejszym w grupie, ponieważ będą oni mogli w jego trakcie kontratakować. Sęk w tym, że trudno obecnie znaleźć kogoś, kto mógłby z „Los Cafeteros” zagrać na skrzydle i swoją dynamikę przekuć w sukces. Błaszczykowski i Grosicki są kontuzjowani. Pierwszy ma problemy z kręgosłupem, drugi ze stopą, i choć nie są to tak poważne urazy, jak ten, z którym walczyć musi Maciej Makuszewski, na pewno mogą rozregulować naszych rodaków. Zawodnik Lecha (skoro już wymienione zostało jego nazwisko) dochodzi do siebie po zerwaniu więzadeł w kolanie i nie wiadomo, czy w ogóle do Rosji pojedzie. Jeśli nawet zdąży się wyleczyć, to raczej nie zdoła osiągnąć optymalnej formy. Na brak tej, lecz w spożywaniu wysokoprocentowych trunków, narzekać nie może za to Sławomir Peszko, o czym ok. 1.30 w niedzielę mogli przekonać się słuchacze powstałego niedawno sportowego radia. W rozmowie z Weszlo.FM pomocnik Lechii Gdańsk pokazał, że wciąż nie wylewa za kołnierz, nawet jeśli rozgrywki ligowe w pełni. Bartosz Kapustka traci zaś kolejny sezon na nadrabianie braków fizycznych, z którymi wybrał się na podbój Zachodu. Najpierw odbił się niczym od ściany w Leicester, a teraz to samo przeżywa w niemieckim Freiburgu.

Nie wygląda to zatem dobrze, a może wręcz – fatalnie. Bo skoro w Rosji zagramy z Senegalem i Japonią, to Polacy jako faworyt niejako zmuszeni będą prowadzić grę. Trudno bowiem oczekiwać, by Afrykanie i Azjaci przyjęli w meczu z drużyną europejską inną taktykę niż cierpliwe bronienie się i liczenie na kontry. Można powiedzieć, że zechcą oni zagrać tak, jak sami chłopcy Nawałki lubią najbardziej. A że „Biało-Czerowni” nie potrafią rozgrywać ataku pozycyjnego, będą się w tych dwóch spotkaniach męczyć, jeśli szybko nie zdobędą bramki po stałym fragmencie gry czy w jakikolwiek inny sposób. Z Kolumbią powinno być łatwiej, ale pod warunkiem, że na obu skrzydłach wystąpią dobrze dysponowani gracze. Starcie z rewelacją poprzedniego mundialu będzie jednocześnie niezwykle ważne. Bo jeśli – odpukać! – w meczu z Senegalem zamiast trzech Polacy zdobędą tylko jeden punkt lub wcale, drugie spotkanie grupowe (z Kolumbią właśnie) szybko przemieni się w walkę o pozstanie w turnieju. Jeśli i w nim potknie nam się noga, z Japonią być może zagramy już tylko o honor, co byłoby ogromnym zawodem dla wszystkich Polaków.

By do tego nie doszło, trzeba liczyć na to, że w starciu z ekipą z Czarnego Lądu błyśnie Robert Lewandowski lub ktoś inny. Może Piotr Zieliński, który wyrasta na gwiazdę Napoli albo bardzo skuteczny, jak na stopera, Kamil Glik? Z Senegalem i Japonią skrzydła nie będą tak istotne, jak w boju z Kolumbią, a także kolejnymi, jeśli uda nam się wyjść z grupy, rywalami. A będą to najprawdopodobniej Belgowie lub Anglicy. To oni musieliby w meczach z Polską kreować grę, co doskonale by naszej drużynie narodowej pasowało. Tylko co z tego, skoro na ten moment trudno znaleźć w pełni gotowego do wyjazdu na mundial i będącego w formie skrzydłowego? Nie zdziwmy się, kiedy ostatecznie to Peszko, mimo kolejnej afery z alkoholem w tle, zostanie podstawowym bocznym pomocnikiem reprezentacji w trakcie mistrzostw. Wszak jako jeden z nielicznych jest zdrowy, ostatnio zdobył nawet bramkę, no i jest wielkim przyjacielem Roberta Lewadnowskiego, a to także nie pozostaje bez znaczenia…

 Grafika pobrana z http://www.radiopiekary.pl. 

reklama

Kadra Realu Madryt na mecz z PSG

Kadra Realu Madryt na mecz z PSG

Wielkie osiągnięcie Łukasza Fabiańskiego

Wielkie osiągnięcie Łukasza Fabiańskiego

Chiellini wychwala Harry'ego Kane'a

Chiellini wychwala Harry'ego Kane'a
Kane jest teraz jednym z elitarnych piłkarzy na świecie. W ostatnich latach, licząc zdobyte bramki, był najlepszy na tej pozycji. Messi, Ronaldo, Neymar... Kane był na tym samym poziomie. Jest jednym z niezastąpionych graczy i jestem pewien, że Tottenham zrobi wszystko, żeby go zatrzymać.
Giorgio Chiellini za:sportowefakty.wp.pl
reklama

Trzęsienie ziemi w West Bromwich Albion

Trzęsienie ziemi w West Bromwich Albion
Zawiedzeni fatalną postawą drużyny właściciele West Bromwich Albion postanowili zwolnić dwie czołowe postacie w klubie: prezesa Johna Williamsa oraz dyrektora wykonawczego Martina Goodmana. Tego drugiego zastąpił Mark Jenkins, który pełnił tę funkcję jeszcze w 2016 roku. W listopadzie 2017 roku trener Tony Pulis został zastąpiony przez Alana Pardew, jednak pod jego wodzą zespół radzi sobie jeszcze gorzej, wygrywając od tego czasu zaledwie 1 mecz na 13 możliwych. Obecnie ekipa West Bromwich zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Premier League ze stratą 7 punktów do ostatniej bezpiecznej lokaty.
za:bbc.co.uk

Tottenham idzie po kolejną ofiarę

Tottenham idzie po kolejną ofiarę

Terry powstrzymał N'Doye przed uderzeniem Jedinaka bez słowa

Cheikh N'Doye był bliski bójki z Mile Jedinakiem po ich starciu w polu karnym, jednak w tej chwili do gry wkroczył John Terry. Kapitan Aston Villi po prostu złapał Senegalczyka i samym uchwytem nieco załagodził sytuację. N'Doye za swoje zachowanie i tak otrzymał żółtą kartkę, a że był to jego drugi kartonik tego koloru, musiał zejść z boiska.
reklama