Diabeł ma twarz Gattuso

Czasami jest tak, że wyobrażając sobie diabła, widzimy faceta z czarną jak smoła brodą i ciemnymi, przenikającymi wszystko oczami. W spojrzeniu pojawiają się ogniste pobłyski. Kiedy diabeł zaczyna mówić, to powietrze coraz mocniej pachnie siarką. Tuż za nim stoją wierni diabelscy pomocnicy. Zdolni do wszystkiego, jeśli tylko tak rozkaże ich pan. Tak może być w piekle i tak jest ostatnio w Mediolanie. Za diabła robi tam Gennaro Gattuso, a za diabelskich asystentów jego piłkarze. Gattuso to właśnie ten szatański facet z czarną jak smoła brodą, który zaopiekował się grupą pogubionych zawodników. Teraz nie wiadomo czy to efekt jego diabelskich sztuczek, ale drużyna znowu zaczyna na poważnie niepokoić innych ligowców.


I właśnie tak miało być zawsze. Ludzie zakładający klub ponad 100 lat temu specjalnie wybrali kolory kojarzące się z piekłem. Chcieli wzbudzać u swoich przeciwników piekielny lęk. Chcieli, aby mediolański diabeł onieśmielał i niszczył konkurentów. Milan miał dominować. Niestety dla kibiców, w ostatnich sezonach to się zupełnie nie udawało. Wyglądało to tak, jakby diabeł udał się na przydługi urlop i pozwolił harcować innym pod jego nieobecność. Rzecz nie do zaakceptowania na dłuższą metę. Przecież naturalnym środowiskiem Milanu są okolice ligowego podium i europejska Liga Mistrzów. Diabeł musiał w końcu wrócić z wczasów i wziąć się do roboty. To był moment Gattuso, który zawsze czekał na taką szansę. On pierwszy chciał skończyć z zastraszającą nijakością. Bo przecież Gattuso jest przyzwyczajony do obracania się w najbardziej luksusowym towarzystwie. Tak było w czasie jego kariery zawodniczej i tak powinno być teraz. Jego Milan ma się bić o scudetto, a potem mierzyć z gigantami w europejskich pucharach. Nawet Liga Europy to za mało. Milan aspiruje do rozgrywania iście mistrzowskich starć zdolnych na nowo rozpalić San Siro. To jest prawdziwy żywioł drużyny, która ma ogromną ochotę do zerwania z nienaturalną dla siebie anonimowością.


Zadanie diabelnie trudne, ale nie niemożliwe. Zresztą takie słowo raczej nie istnieje w słowniku Gattuso. Ostatni mecz Milanu z Sampdorią potwierdził z całą mocą, że mediolański diabeł coraz wyraźniej zyskuje oblicze cholerycznie reagującego Włocha. Gattuso na ogół wygląda jak zerwany ze smyczy demon, który samym wzrokiem zrobiłby ze swoich przeciwników przecier pomidorowy. To się ewidentnie udziela jego piłkarzom na placu gry. Weźmy choćby takiego Bonaventurę. Po wbiciu gola Sampdorii, Jack naprawdę wyglądał jak opętany. Ten ostatni mecz z Genueńczykami był zresztą demonstracją tego, czego powinno się wymagać od drużyny takiego kalibru. Zaangażowanie i pasja włączone przez pełne 90 minut. Determinacja w dążeniu do realizacji wcześniej nakreślonego planu. Zachowanie uwagi w defensywie i coraz większy rozmach w manewrach ofensywnych. Być może zabrakło jeszcze pierwiastka cynizmu, który pozwoliłby wykończyć przeciwnika na długo przed końcowym gwizdkiem. Milan stworzył sobie wiele okazji i wykorzystał zaledwie jedną. Zmarnował nawet rzut karny. Lepsza skuteczność powinna jednak przyjść z czasem.


Na razie tym co najbardziej rzuca się w oczy, jest znakomita więź Gattuso z piłkarzami. Niech mi ktoś powie, że to nie jest klucz do sukcesu w piłce. Kiedy Mourinho wygrywał trofea chociażby z Interem, to jego podopieczni mówili wprost, że skoczyliby za nim w ogień. Podobne relacje zdają się teraz rodzić po czerwono-czarnej stronie Mediolanu. Bonucci przyznał w chwili szczerości, że takiej motywacji jaką wyzwala w nim Gattuso nie doświadczył nigdy wcześniej. To oznacza, że stopień niżej postawił takich fachowców jak Conte czy Allegri. A Gattuso jest od nich przecież dużo młodszy. Czas działa na jego korzyść. Do swoich diabolicznych cech charakteru sukcesywnie dokłada trenerskie doświadczenie budowane na codziennych treningowych obserwacjach i nauce płynącej z meczowych epizodów. W tak trudnej lidze uczysz się przecież każdego dnia. Bonucci natomiast dorzuca od siebie, że zawodnicy wreszcie wychodzą na boisko nie po to, aby nie przegrać. Teraz wychodzą na boisko, aby zwyciężać. I rzeczywiście to robią. A Gattuso w ramach podziękowania, z wrodzoną sobie czułością, strzela ich po karku bądź grozi pięściami za niewykorzystane sytuacje (ostatnio postraszył w ten sposób najlepszego na boisku Calhanoglu). Dodaje jednocześnie, że chce być największym koszmarem dla swoich piłkarzy. Prawdziwy z niego diabeł. Poza klapsami ujmuje również czymś innym. Jeszcze w trakcie meczu z Sampdorią przytulił i po ojcowsku pocieszył Ricardo Rodrigueza za niewykorzystany rzut karny. Wiedział, że lekko rozkojarzony Szwajcar potrzebował właśnie takiego odruchu. Natomiast tuż po tym samym meczu publicznie wyraził swój podziw dla Musacchio, który rozgrzewał się przez całe spotkanie, ale ostatecznie na boisku się nie pojawił. Gattuso podkreślił, że właśnie dzięki takiej postawie buduje się właściwego ducha drużyny. Każdy jest zdolny do poświęceń na rzecz wspólnego dobra. Coś jeszcze? Innym razem poradził Cutrone, aby znalazł sobie dziewczynę i kochał się z nią w domu. Diabeł pokazuje więc od czasu do czasu swoją bardziej wrażliwą stronę.


To wszystko sprawia, że szatnia jest zapatrzona w swojego szatańskiego szefa i jest gotowa ślepo ruszyć za nim na każdą bitwę. Tych w najbliższym czasie nie zabraknie. Jeśli Milan chce na serio włączyć się do wyścigu po bilet uprawniający do udziału w Lidze Mistrzów, musi jeszcze bardziej podkręcić ogień i zacząć wygrywać najbardziej prestiżowe mecze. Dotychczas udało się zrewanżować za jesienne porażki Lazio i Sampdorii. Pora odegrać się wiosną również na innych znaczących rywalach. W kolejce czeka cała wielka czwórka. Niezależnie od tego jak będzie wyglądać tabela Serie A w maju, to jedno jest pewne już teraz: Gattuso nie odpuści nikomu do samego końca i zaciekle powalczy o każdy punkt. Będzie ziać ogniem, dźgać rogami i pikać widłami. Najważniejsze jest to, iż w ramach diabelskiego paktu udało mu się „kupić” piłkarzy i przekonać ich do swojego pomysłu na grę. Oni mu się poddali. W zamian przywrócił im energię i nadał utraconą tożsamość. Dzięki temu sprawił, że zasiadający na trybunach San Siro znowu mają się czym emocjonować i powoli wyzwalają się z roli ofiar niekończących się żartów. Gattuso trzyma to wszystko w garści, bo zna środowisko Milanu lepiej, niż ktokolwiek inny. Jest po prostu twarzą mediolańskiego diabła. Jest jego duszą.

Radek Koc

reklama

Zbigniew Boniek odwiedził Rafała Wolskiego

Zbigniew Boniek odwiedził Rafała Wolskiego

''Lewy'' dojrzał do posiadania zmiennika

''Lewy'' dojrzał do posiadania zmiennika
Staram się szukać pozytywów tej sytuacji, że nie gram już w każdym meczu. Wiem, że w kontekście całego sezonu obecność Sandro Wagnera w kadrze może pomóc zarówno mnie, jak i drużynie. To, że wcześniej grałem w każdym meczu, wcale nie powodowało automatycznie, że mogłem strzelać więcej goli, niż teraz. Czasem grałem na granicy zmęczenia i nie mogłem dać więcej w całym meczu. A tak, gdy zachowa się trochę sił, można wnieść więcej do gry. Wiem, że od czasu do czasu lepiej przystopować, by w najważniejszym momencie dodać jeszcze więcej gazu i w jednym meczu zdobyć nawet kilka bramek.
Robert Lewandowski za:Przegląd Sportowy

Wielki komplement Sarriego do Piotra Zielińskiego

Wielki komplement Sarriego do Piotra Zielińskiego
Zieliński to olbrzymi talent. Zarówno technicznie, jak i fizycznie jest na najwyższym poziomie. Jedyne, w czym musi się jeszcze rozwinąć, to osobowość na boisku. Potrafi jednak grać bardzo dobrze na różnych pozycjach. To będzie nowy Kevin De Bruyne.
Maurizio Sarri za:football-italia.net
reklama

Keane: ''Nie tylko Pogba musi się poprawić''

Keane: ''Nie tylko Pogba musi się poprawić''
Pogba jest naprawdę dobrym piłkarzem. Obecnie znajduje się pod bardzo dużą presją. W mediach pojawia się wiele spekulacji na jego temat. Patrzę na niego poza boiskiem - wydaje mi się, że ma dużą osobowość. Musi ją jednak przenieść na grę. Problemy Manchesteru United nie kończą się na Pogbie. Musi grać lepiej, ale nie można skupiać się tylko na nim. Lukaku i Sanchez też muszą grać lepiej. Jeśli Lukaku chce zostać jednym z najlepszych napastników w historii Manchesteru United, to musi strzelać gole w takich meczach, jak ten z Sevillą.
Roy Keane za:Sky Sports

Mourinho pod wrażeniem występu McTominaya

Mourinho pod wrażeniem występu McTominaya
McTominay grał fantastycznie. Wszystko robił dobrze. Wywierał presję na Evera Banegę, co było bardzo ważne, bo trzeba było mu ograniczyć swobodę. McTominay grał prosto, trzymał pozycję, widać było, że dobrze się czuje na boisku. Przed meczem pytano mnie niemal wyłącznie o Pogbę. To trochę dziwne. Szanuję pracę dziennikarzy, ale uważam, że trzeba było pytać o McToimnaya. On grał jak doświadczony piłkarz, był odpowiedzialny, realizował naszą taktykę. Mogło się wydawać, że na takim poziomie rozegrał już setki spotkań.
Jose Mourinho za:Sky Sports

Mecze w TV: 22 Lutego 2018

19 :00CANAL+ Sport 2
Villarreal vs Olympique Lyon
Liga Europy
19 :00TVP Sport
RB Lipsk vs Napoli
Liga Europy
19 :00CANAL+ Sport
Lazio vs Steaua Bukareszt
Liga Europy
19 :00nSport+
Atletico Madryt vs FC Kopenhaga
Liga Europy
21 :05CANAL+ Sport 2
Athletic Bilbao vs Spartak Moskwa
Liga Europy
21 :05Eurosport 1
AC Milan vs Łudogorec
Liga Europy
21 :05CANAL+ Sport
Atalanta vs Borussia Dortmund
Liga Europy
21 :05nSport+
Sporting Braga vs Olympique Marsylia
Liga Europy
21 :05TVP Sport
Arsenal vs Ostersund
Liga Europy

Genialne podanie juniora Realu i gol na awans do ćwierćfinału Ligi Młodzieżowej UEFA

Martin Calderon zagrał wprost niemożliwie dobrą piłkę do wybiegającego na pozycję Alberto Fernándeza, który z zimną krwią wykończył akcję, strzelając gola dającego awans "Królewskim" do ćwierćfinału Ligi Młodzieżowej UEFA. Jeden z piłkarzy Realu zaczął cieszyć się jeszcze na 3 sekundy przed zdobyciem gola :D

Taka sytuacja po zakończeniu współpracy ''Lewego'' z Cezarym Kucharskim

Taka sytuacja po zakończeniu współpracy ''Lewego'' z Cezarym Kucharskim

Heat mapa Ceballosa w meczu z Leganes

Heat mapa Ceballosa w meczu z Leganes

Chris Smalling i jego próba krycia Muriela

Luis Muriel czekał sobie spokojnie przy linii pola karnego na podanie, a co robił Smalling? Rozpoczął prawdziwy "taniec" xD

Progres Manchesteru United ;)

Leszek Milewski
@leszekmilewski
23:24 • 21 Feb 2018
Pięknie rozwija się nam się Manchester United. Jeszcze w 1998 0:0 w Lidze Mistrzów uzyskiwali z ŁKS-em, dziś już z Sevillą
źródło:twitter.com

Zidane wpuścił Ceballosa na... 29 sekund

Dani Ceballos doczekał się w końcu występu w Realu Madryt, ale nie spodziewał się chyba czegoś takiego... Hiszpan wszedł na sekundy przed końcem spotkania i praktycznie chwilę później arbiter zagwizdał po raz ostatni.

Carrasco wybrał transfer do Chin

Carrasco wybrał transfer do Chin

De Gea wyrównał osiągnięcie Van der Sara

De Gea wyrównał osiągnięcie Van der Sara
David de Gea zanotował w meczu z Sevillą 8 udanych interwencji. Ostatnim bramkarzem Manchesteru United, który zanotował taką liczbę interwencji w Lidze Mistrzów, był Edvin van der Sar w meczu z Barceloną w maju 2011 roku.
za:@optajose

David De Gea sam zachwycił się swoimi paradami

David De Gea sam zachwycił się swoimi paradami

Zdjęcie wieczoru z Estadio Sanchez Pizjuan

Zdjęcie wieczoru z Estadio Sanchez Pizjuan
reklama