Bez Cudowania: Il Capitano. Eterno Il Capitano

"Kapitanie. Mój Kapitanie, Dlaczego nie przyszedłeś zjeść z nami śniadania? Dlaczego nie odebrałeś butów przed pokojem Marco i nie przyszedłeś napić się soku pomarańczowego? Jak to będzie wyglądać bez Ciebie? Wyjdź z tego cholernego pokoju. Czekamy na Ciebie". To tylko fragmenty przejmującego listu napisanego przez Ricardo Saponarę po śmierci Davide Astoriego.

"To była miłość od pierwszego wrażenia" - tak relację na linii Fiorentina-Davide Astori opisywała "Corriere della Serra". Astori był wychowankiem Milanu, ale na Stadio San Siro nie zdołał się przebić, więc swoją markę budował w Cagliari. Grając na Sardegna Arena zadebiutował w reprezentacji Włoch, dla której zagrał w sumie w 14 meczach strzelając jednego gola - z Urugwajem w Pucharze Konfederacji 2013. 

Sam o sobie mówił, że piłka nożna to jego hobby. Będąc piłkarzem zdecydowanie bardziej wolał czytać książki, poznawać nowe kultury, kształcić się. W dzisiejszym świecie zawodnik, który nie miał prawa bytu. Włoch bez tatuaży? Cichy, wyważony, stonowany? Poważny, taki, który odzywał się tylko wtedy, kiedy naprawdę była taka potrzeba? To nieprawdopodobne, ale właśnie taki był. Ostatniego lata został wybrany na kapitana Fiorentiny. Miał nim być na lata. 4 marca miał podpisać ostatni w swoim piłkarskim życiu kontrakt. Do 2022 roku. Potem? Dyrektor sportowy? Trener? Nieważne kto, ważne że we fioletowych barwach. Barwach, które były mu pisane od pierwszego dnia, od kiedy zjawił się na Artemio Francchi. 

Chociaż nie udało mu się zaistnieć w Milanie, to Adriano Galliani także wspomina go bardzo ciepło.

"Bardzo dobrze wspominam Davide. Sprowadziliśmy go w 2001 roku i przeszedł z nami całą drogę sektora młodzieżowego. Był poważnym, grzecznym i dobrze ułożonym chłopakiem. Już jako dzieciak miał wszystkie cechy wybitnego profesjonalisty. To wszystko, co się wydarzyło, jest dla mnie wielkim szokiem."

Choć od śmierci środkowego obrońcy Fiorentiny minął tydzień, to dopiero dzisiejsze spotkanie Fiorentiny z Benevento stało się prawdziwym pożegnaniem kapitana Violi. Trudno się dziwić. Piękna oprawa. Przejmująca minuta ciszy. Ciszy, przez którą nie było słychać absolutnie żadnego szmeru. Żadnych gwizdów, niczego co mogłoby zmącić tę monumentalną chwilę pamięci. To też pokazuje jaką postacią był Astori. Astori, którego w dzisiejszym spotkaniu na środku obrony zastąpił...Vitor Hugo. Zawodnik, który wyprowadził Fiorentinę na prowadzenie. Zawodnik, który po strzeleniu gola podbiegł do ławki rezerwowej i zasalutował do koszulki Davide Astoriego. Wreszcie zawodnik, który na plecach nosi numer "31" - odwrócony do tego, którego we Florencji nikt nigdy nie przywdzieje. Mecz na totatalnym wyciszeniu, mecz pamięci.

Kiedy na zegarze wybiła trzynasta minuta, a zawodnik Fiorentiny wybił piłkę na aut, wszyscy zaczęli bić brawo. Cały stadion zatrzymał się. Czas się zatrzymał. Co bardziej magicznego, kiedy zegar wybijał trzynastą minutę spotkania nad Florencją rozpadało się. To znak tego, że Davide jest pośród nas. I będzie. Zawsze.

Riposa in Pace. Ciao, Davide. Eterno Capitano.

Filip Macuda

 

reklama

Mecze w TV: 13 Marzec 2018

16 :00nSport+
Tottenham Hotspur vs FC Porto
Liga Młodzieżowa UEFA
18 :00nSport+
FC Barcelona vs Atletico Madryt
Liga Młodzieżowa UEFA
20 :45Canal+ Sport
AS Roma vs Szachtar Donieck
Liga Mistrzów
20 :45Canal+
Manchester United vs Sevilla
Liga Mistrzów

Mina Prijovicia mówi wszystko

Mina Prijovicia mówi wszystko

Sterlingowi nie opłaciła się samolubność

Raheem Sterling zabrał się z piłką obok Gabriela Jesusa i we dwójkę pobiegli na samotnie stojącego na bramce Jacka Butlanda. Anglik mógł zrobić z piłką wszystko, ale zamiast oddać do lepiej ustawionego Jesusa, postanowił sam kończyć akcję, co skończyło się stratą piłki...
reklama

Groźne zderzenie głowami Otamendiego i Stafylidisa

Na szczęście zderzenie obu piłkarzy okazało się mniej groźne, niż wydawało się na początku - zarówno Grek, jak i Argentyńczyk wrócili do gry.

Legia negocjuje z 4 polskimi piłkarzami

Legia negocjuje z 4 polskimi piłkarzami
To co widzimy jako efekt końcowy, to fakt, że jedynym nowym polskim nabytkiem jest Kwietniewski. Jest on zawodnikiem, którego postrzegamy w kategorii przyszłości tego klubu. Warto tutaj jednak podkreślić, że jesteśmy w fazie zaawansowanych negocjacji z czwórką polskich piłkarzy, których - z różnych przyczyn - nie byliśmy w stanie sprowadzić w tym okienku. Są jeszcze zawodnicy, których obserwujemy, ale na ten moment wykraczają oni poza nasze możliwości finansowe. Nie byłoby zbyt rozsądnym posunięciem wydać tak dużą kwotę na polskiego piłkarza, bo polscy zawodnicy rzeczywiście mogący nam pomóc, kosztują wiele pieniędzy. Nie oznacza to jednak, że nie patrzymy na polski rynek, bo patrzymy i to w pierwszej kolejności. Rozumiemy, że priorytetem numer jeden jest posiadanie drużyny pełnej jakości, konkurencyjnej dla innych, mającej w szatni większość polskich zawodników. Część naszego planu na następne okno transferowe to obserwowanie takich piłkarzy, którzy będą mogli dołożyć swoją cegiełkę do takiego zespołu.
Ivan Kepcija, dyr. techniczny Legii Warszawa za:legia.com

Drugie trafienie Davida Silvy

Gabriel Jesus posyła wysoką piłkę w pole karne Stoke City, David Silva ubiega obrońców i Jacka Butlanda i posyła piłkę do bramki, podwyższając prowadzenie na 2-0!
reklama