Burza w szklance wody. Krychowiak w ogniu krytyki na Wyspach

Po sobotnim meczu Premier League pomiędzy West Bromwich Albion a Leicester City niemal cała Anglia żyje aferą, jaką wywołał Grzegorz Krychowiak. Pomocnik „Drozdów”, schodząc z murawy w 58. minucie spotkania, nie podał ręki trenerowi Alanowi Pardew. Dlaczego wychowanek Orła Mrzeżyno postąpił w ten sposób i czy należy go potępiać?

Krychowiak na tapecie angielskich mediów

W angielskiej prasie cała sytuacja jest szeroko opisywana i odmieniana przez wszystkie przypadki. 28-letni zawodnik był w ostatnich tygodniach regularnie wystawiany w podstawowej jedenastce zespołu z hrabstwa West Midlands. Chociaż West Brom, z reprezentantem Polski w składzie, okupuje już od dobrych kilku tygodni ostatnie miejsce w Premier League, a od sierpnia wygrał zaledwie jeden mecz, to jednak trudno nie zauważyć, że forma Krychowiaka w ostatnim czasie była na satysfakcjonującym poziomie. Całkiem nieźle wywiązywał się ze swoich zadań i z każdym kolejnym występem nabierał większej pewności siebie. Prezentował się coraz lepiej, zarówno w formacji defensywnej, jak i ofensywnej.

Rozgoryczenie reprezentanta Polski

Wracając do pytania postawionego na początku tekstu, czy postępowanie Krychowiaka było właściwe? Obrazki z ostatniej ligowej kolejki z jego zachowaniem świadczą, że postąpił bardzo nieelegancko. Kiedy opuszczał murawę The Hawthorns, dał mocny wyraz frustracji, kontestując wybór trenera o dokonaniu zmiany poprzez machanie rękami i komentowanie go pod nosem. W istocie rzeczy jego kultura osobista w tym momencie była poniżej powszechnie przyjętych standardów. Jednak z drugiej strony nie można się mu dziwić i całkowicie negować zaprezentowanej przez niego postawy. Trzeba podkreślić, że w momencie opuszczania boiska przez polskiego pomocnika utrzymywał się wynik 1:1, a Krychowiak w opinii wielu ekspertów należał do najlepszych zawodników na placu gry. Polak miał prawo czuć się pokrzywdzony, zostając zdjętym z murawy już po 58 minutach.

Jego zachowanie może mieć jednak drugie dno. Prawdopodobnie jest pokłosiem całego nieudanego sezonu w wykonaniu West Bromu, do którego Krychowiak jest przecież tylko wypożyczony z PSG.

Reprezentant Polski z pewnością nie tak wyobrażał sobie swoją rolę i występy w drużynie z The Hawthorns w sezonie 2017/18. Mało tego, nawet w najbardziej pesymistycznej wizji nie mógł przypuszczać, że ekipa „Drozdów”, która co roku była solidnym ligowym średniakiem w angielskiej Premier League, w obecnej kampanii będzie bronić się przed spadkiem, grając znacznie poniżej możliwości i ambicji klubu, który w sezonie 1919/20 cieszył się z jedynego mistrzostwa Anglii.

Polak popełnił błąd, ale...

Angielski dziennikarz Paul Stuart, na bieżąco relacjonujący sprawy związane z zespołem WBA, w gazecie „Birmingham Mail” opisuje całą historię związaną z zejściem Polaka w meczu z Leicester City, mając w stosunku do niej dość mieszane odczucia. Z jednej strony potępia wybryk 28-latka i niepodanie ręki trenerowi nazywa brakiem szacunku. Natomiast z drugiej chwali Krychowiaka za to, że był jedną z wiodących postaci swojego teamu w konfrontacji z „Lisami”.

„Przez pierwszą połowę pokrył na murawie każde źdźbło trawy” – podsumowuje występ „Krychy”. Za niemal godzinną grę przyznał mu notę 7,5 w skali do 10.

Dziennikarz podkreślił, że decyzja Alana Pardew o zdjęciu pomocnika z boiska przy stanie 1:1 była zbyt pochopna, zwłaszcza gdy istniała szansa na odniesienie zwycięstwa: „Polak był zdecydowanie najlepszym i najbardziej istotnym piłkarzem West Bromu przez pierwsze 60 minut. Ściąganie go było kolejną beznadziejną decyzją Anglika do swojej kolekcji".

Biorąc pod uwagę ocenę indywidualną, reprezentant Polski powinien być względnie zadowolony z blisko 60-minutowego występu. Nie dość, że prezentował się niemal bezbłędnie w defensywie, to można było również na niego liczyć w akcjach zaczepnych. Po jednej z nich był o włos od zdobycia swojej premierowej bramki na Wyspach. Z wielkim trudem bramkarz „Lisów”, Kasper Schmeichel, zdołał skierować piłkę na poprzeczkę i to wszystko przy stanie 1:0 dla „The Baggies”.

Obraz gry uległ diametralnej zmianie, gdy za niego na murawie pojawił się Sam Field, młodzieżowy reprezentant Anglii. Pomocnicy WBA nie potrafili znaleźć między sobą nici porozumienia i tym samym zespół całkowicie stracił kontrolę w środku pola.

Podobną opinię do dziennikarza „Birmingham Mail” wyraził Matt Wilson, reporter lokalnego portalu „Express&Star”:

„Krychowiak momentami był jeźdźcem bez głowy, ale absolutnie dawał z siebie wszystko na boisku. Wyglądał na pobudzonego i próbował coś wykreować.”

Odniósł się również do momentu zmiany, która według niego nie była właściwa: „Można wprowadzić Sama jak najbardziej, ale należało zdjąć kogoś innego.”

„Krycha” zebrał równie pochlebne recenzje od dziennikarzy „Sky Sports” – na „6”, a fachowy serwis WhoScored.com dał mu notę 6,72 (w skali 1-10).

Niewzruszony Pardew

Oliwy do ognia dolała wypowiedź Alana Pardew, szkoleniowca ekipy z The Hawthorns, który, w rozmowie z „Express&Star”, w ostrych słowach skomentował zachowanie Polaka po zejściu z murawy.

„Mam z tym problem, ponieważ go wspieram, dawałem mu szansę gry i trzymałem na boisku, nawet, gdy był w gorszej formie. Teraz on schodzi i nie chce uścisnąć mojej dłoni. Po prostu tego nie akceptuję. Zawodnik powinien okazać mi szacunek” – powiedział wyraźnie poddenerwowany trener.

Niepochlebne słowa skierowane pod adresem Krychowiaka z pewnością w ogóle nie powinny paść publicznie. Może się mylę, ale mam nieodparte wrażenie, że Pardew, udzielając tego wywiadu, próbował zrzucić winę za ostatnie niepowodzenia swojego zespołu na wszystkich poza samym sobą. Po dotkliwej porażce na własnym terenie z Leicester City aż 1:4, Anglik oczywiście nie przyzna się do tego, że popełnił błąd. Zmiana Krychy na Sama Fielda ani trochę nie wyszła drużynie na dobre.

Ponadto trener „Drozdów”, mówiąc o braku szacunku ze strony Polaka, sam powinien uderzyć się w piersi. Należy przypomnieć, że ma swoje za uszami. W 2014 roku, prowadząc Newcastle, został zawieszony aż na 7 spotkań przez Angielską Federację Piłkarską (FA) za uderzenie głową zawodnika Hull City – Davida Meylera. Dodatkowo musiał uiścić 2 grzywny w wysokości 160 tys. £.

Los Pardew'a przesądzony?

Wydaje się, że już nic nie uratuje ani klubu, ani jego szkoleniowca. West Brom coraz bardziej oddala się od utrzymania i zmierza niechybnie w kierunku Championship. „The Baggies” mają obecnie aż 8 punktów straty do bezpiecznego miejsca w tabeli. Patrząc na bardzo trudny terminarz ekipy z zachodniej Anglii w najbliższych 8 meczach (m.in. spotkania z Burnley, Man Utd, Liverpoolem czy też Tottenhamem), spadek o klasę niżej wydaje się być nieunikniony.

56-letni trener nie ma sobie nic do zarzucenia. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że grunt pali mu się pod nogami, ale nie zamierza się podawać do dymisji. Co ciekawe, gdy obejmował stanowisko szkoleniowca „Drozdów”, plasowały się one na bezpiecznej 16. pozycji w tabeli. Ostatnie koszmarne wyniki i już 6 ligowych porażek z rzędu prawdopodobnie okażą się gwoździem do trumny Anglika, który z ostatnich 54 spotkań wygrał zaledwie 7!

Pardew jest trzecim trenerem klubu w trwającej kampanii i legitymuje się spośród nich najgorszym bilansem, wynoszącym średnio poniżej pół punktu na mecz!

Jego los wydaje się być przesądzony zważywszy na fakt, że w najbliższym czasie zaplanowane zostało spotkanie z dyrektorem West Bromu, Markiem Jenkinsem, który nie będzie miał innego wyjścia, jak osobiście wręczyć mu wymówienie. Poniższa wypowiedź Pardew, krytykująca cały zespół po konfrontacji z Leicester City, świadczy o tym, że konflikt na linii piłkarze – trener pogłębia się z każdą nieudaną kolejką:

„Chcę skrytykować swoich zawodników za to, że w ostatnich 20 minutach nie walczyli. Niezależnie jaką pracę reprezentujesz, gdy jesteś pod presją i nie chcesz powalczyć, to może lepiej w ogóle się nie pojawiaj.”

Krychowiak zyska czy straci?

Podsumowując wątek związany z Krychowiakiem i 56-letnim szkoleniowcem, należy stwierdzić, że Polak, zdjęty z murawy decyzją Pardew, prawdopodobnie przyczyni się do jego zwolnienia. Cała ta afera została rozdmuchana w angielskiej prasie do niewyobrażalnych rozmiarów. Moim zdaniem to tylko burza w szklance wody, o której szybko wszyscy zapomną, gdy tylko Alan Pardew straci posadę trenera ekipy „The Baggies”. Gdyby jednak okazało się, że Anglik zostanie na The Hawthorns przynajmniej do końca bieżącego sezonu, to sytuacja „Krychy” z pewnością diametralnie się zmieni i nie można wykluczyć, że jego rola w zespole w następnych 8 kolejkach będzie marginalna. Trzeba absolutnie zganić zachowanie pomocnika, który zalazł mocno za skórę swojemu trenerowi i dużo stracił pod względem sportowym. Nie wolno również zapominać o tym, że ewentualne odstawienie Krychowiaka na boczny tor boleśnie uderzyłoby w reprezentację Polski, która bardzo na niego liczy w zbliżających się MŚ w Rosji. Potrzebuje go na lidera środka pola, będącego w regularnym rytmie meczowym i najlepiej w takiej formie, jak przez te 60 minut w spotkaniu z Leicester, czyli z werwą, odpowiednią dynamiką, przemyślanymi decyzjami i wysokim zaangażowaniem.

Dominik Lenart

reklama

Tymczasem w Gdańsku

Tymczasem w Gdańsku

Piękna grafika z Davide Astorim

Piękna grafika z Davide Astorim

39. urodziny Arkadiusza Głowackiego

39. urodziny Arkadiusza Głowackiego
reklama

11 kolejki w Bundeslidze

11 kolejki w Bundeslidze

Turbokozak 2017/2018: Karolina Bojar || Piłka nożna

Pani sędzia Karolina Bojar w "Turbokozaku". Co tu dużo pisać... To trzeba zobaczyć! :)
źródło:youtube.com

Niech lepiej Real poszuka innego bramkarza

Niech lepiej Real poszuka innego bramkarza
De Gea? Wydaje mi się, że zostanie tutaj. Nie wiem, jakie są intencje Realu Madryt, ale gdybym był nimi, pomyślałbym o innym zawodniku
Jose Mourinho za:marca.com oraz dailymail.co.uk
reklama