Witajcie w świecie Salaha

Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w ciągu najbliższych dni objawił się jakiś naukowiec i ogłosił, że starożytni Egipcjanie przewidzieli wystrzał formy Salaha i nawet zdołali to zapisać w formie hieroglifów wewnątrz jakiejś niepozornej piramidy. Albo że jego gole zostały zapisane gdzieś w gwiazdach, jakiś egipski kapłan je odczytał i postawił na niego kasę u starożytnego bukmachera. Teraz byłby miliarderem... Brzmi jak stek absurdalnych bzdur? Być może. Ale z Salahem wszystko jest teraz absolutnie możliwe.

Zdaję sobie sprawę, że o głównej armacie Liverpoolu przeczytaliście od wczoraj pewnie już wszystko. I przeczytacie jeszcze trzy razy tyle. Widziałem ludzi, którzy już stawiali go ponad własnymi matkami. Ale ten gość jest tak niemożliwy, że trzeba o nim pisać. I materiału wystarczy dla wszystkich. Tego typu sezony i poszczególne występy, jak ten z Romą, zasługują na zużycie wielu słów. Ludzie przecież chcą żyć opowieściami o takich bohaterach. Można powiedzieć, że wczoraj dwoma akcjami praktycznie przesądził rezultat meczu dwóch starożytnych kultur – egipskiej i rzymskiej. Akcje Salaha były wczorajszej nocy niczym piramidy. Olśniły publiczność kunsztem wykonania, maestrią kreacji, sprytem wykończenia, włożoną siłą i zaaplikowaną precyzją. Salah był jednocześnie pomysłodawcą dzieła i jego najwybitniejszym twórcą. Lekkością bytu zademonstrowaną przy oddawanych strzałach zbliżył się do boskiego wizerunku faraonów. Swoimi zagraniami wyraził wszystko to, co w futbolu najpiękniejsze. Dlatego porównania do sztuki czy starożytnej historii nie wydają mi się aż tak przesadzone. Piłka czasami przybiera taki wymiar, który pozwala podróżować w czasie i doświadczać wielu odmiennych wrażeń w tym samym momencie.

Przy tym wszystkim Momo to naprawdę świetny facet. Na sziszę z nim nie wyskoczyłem, ale to widać w każdym jego geście. Wczoraj, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego, Salah wybiegł z szatni jako ostatni i przytulił się do każdego piłkarza Romy osobno. Piękny obrazek. Dopiero później miało się okazać, że jeden gest czułości przed meczem, odpowiadał strzałowi prosto w szczękę w jego trakcie. Egipcjanin dosłownie nokautował byłych kolegów. Nie skorzystał jednak ze sposobności, aby zawibrować razem z Anfield i dać się porwać szaleńczej radości. Wolał podnieść ręce w przepraszającym tonie, skierować smutne spojrzenie w stronę przyjezdnych kibiców i na spokojnie podziękować w szybkiej modlitwie. Fani Romy docenili tę umiejętność utrzymania emocji na wodzy. Salahowi przyszło to bardzo naturalnie, choć niecodziennie ma się okazję zdobywać TAKIE dwie bramki w półfinale Ligi Mistrzów. Wspomnienie dwuletniego pobytu w Rzymie i wielka kultura osobista Mohameda zostały zaakcentowane w przejmujący sposób. Przysiągłbym jednocześnie, że kiedy piłkarzom Romy udało się w końcu strzelić dwie bramki, to siedzący na ławce rezerwowych Salah uśmiechał się pod nosem i w myślach gratulował byłym kompanom. Nie to, żeby nie chciał awansować do finału z Liverpoolem. Jemu chyba po prostu było żal. Uważał, że drastyczny wynik był zbyt dużym wymiarem kary. Dzięki temu Roma za tydzień będzie mogła grać o coś więcej niż tylko o honor. Chyba właśnie dlatego Salaha nie da się nie lubić. Równie dobrze mógłby dzisiaj przyjechać do stolicy Włoch i kibice Romy zapewne zapraszaliby go do domu na spaghetti. Momo to zdecydowania jedna z pozytywniejszych postaci w świecie piłki nożnej.

I tak się zastanawiam teraz, czego fani Serie A powinni żałować najbardziej. Czy tego, że Salah nie wbił się na taki poziom w czasie swojej przygody na włoskich boiskach? Mógłby stać się najpiękniejszą wizytówką całej ligi. Czy może tego, że nie został w Romie na jeszcze jeden sezon. Sezon kosmiczny, stratosferyczny, być może nie do powtórzenia. Gdyby Roma miała takiego Salaha po swojej stronie, to Liverpool musiałby dzisiaj lizać rany. Jakby nie było te rozważania są bardzo naiwne. Salah musiał zeszłego lata trafić do Liverpoolu i musiało się to stać dokładnie w tym momencie jego kariery. Ten sezon był zapisany gdzieś w gwiazdach i zmaterializował się właśnie teraz. Gdyby pozostał w Serie A, to prawdopodobnie nie bylibyśmy świadkami obecnej Salahomanii. I pewnie nie stawialibyśmy go w ścisłym gronie wielkich kandydatów do zdobycia Złotej Piłki. Już wiadomo, że w świecie Salaha wszystko jest możliwe.

Radek Koc

reklama

Marciniak nie będzie sędziować w półfinałach LM i LE

Marciniak nie będzie sędziować w półfinałach LM i LE
Szymon Marciniak miał poprowadzić któryś z rewanżowych meczów półfinałowych Ligi Mistrzów lub Ligi Europy. Okazuje się jednak, że doznał kontuzji. - Muszę zrezygnować. Już zaczynam biegać, ale potrzebuję jeszcze ok. 7-10 dni do pełnej sprawności. Na półfinał trzeba jechać będąc gotowym na sto procent - powiedział sędzia na antenie radia zapinamypasy.pl.
za:przegladsportowy.pl

Stara prawda

Stara prawda

Urodziny Varane'a

Urodziny Varane'a
reklama

Prezent CR7 dla Marcusa Rashforda

Prezent CR7 dla Marcusa Rashforda

Gareth Bale komplementuje "Lewego"

Gareth Bale komplementuje
Lewandowski ma to, czego potrzeba, żeby zostać piłkarzem Realu Madryt. To jeden z najlepszych napastników na świecie i jest bardzo ważną częścią swojej drużyny.
Gareth Bale za:Realmadridplace

Najlepszy upgrade ofensywnego tria w historii

Najlepszy upgrade ofensywnego tria w historii
reklama