Nostalgiczny zapach parmezanu

Iniesta się pożegnał, Torres się pożegnał, Buffon też się pożegnał. Nawet Wenger pomachał łapką kibicom Arsenalu. Wielkie figury powiedziały ‘basta’. Choć nie są to pożegnania definitywne, to jednak numer PESEL nagle zaczął niebezpiecznie ciążyć, a uciekający czas przycisnął mocniej do muru. A może ktoś tak przyjdzie i się przywita? Powie, że przecież nie jesteśmy jeszcze tacy starzy i że możemy zacząć coś nowego… Doczekałem się takiego momentu szybciej, niż bym to sobie wyobrażał. Informacja o wielkim powrocie Parmy była tym, czego potrzebowałem. Znowu poczułem się jak dzieciak.

Chociaż właściwie nie do końca mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym. Parma swój nowy cykl rozpoczęła już trzy lata temu. Została wtedy zatopiona przez serię grzechów i zaniedbań wielu ludzi. Na szczęście szybko skorzystała z pomocy tych, którym dobro zasłużonego klubu leżało szczerze na sercu. Podniosła głowę. Chyba nawet najbardziej odważnie myślący kibice nie przypuszczali jednak, że banicja skończy się w tak rekordowym czasie. Trzy sezony wystarczyły, aby Stadio Ennio Tardini znowu znalazł się na stadionowej mapie Serie A. O tym wyczynie będzie się mówiło jeszcze długo, choć znaleźli się i tacy, którzy zakwestionowali parmeńską uczciwość jeśli chodzi o walkę w rozgrywkach Serie B. Nie wchodzę w takie dyskusje. Przyznam się bez bicia, że rozgrywek drugiej ligi włoskiej nie śledziłem z namaszczeniem godnym eksperta z prawdziwego zdarzenia. Nie chcę nawet myśleć, że romantyczny powrót do Serie A mógł być splamiony jakimiś machlojkami czy nieuczciwościami.

Teraz chcę się cieszyć z powrotu żółto-niebieskiej bajki na ekrany telewizorów. Bo Parma którą ja zapamiętałem z dzieciństwa była czymś w rodzaju cudnie umyślonej piłkarskiej opowieści. A może bardziej sennym i mało realnym marzeniem? Zastanawiałem się wtedy jakim cudem udało się zbudować w takiej mieścinie (chociaż zaraz, to nie taka znowu mieścina, Parma liczy blisko 200 tysięcy mieszkańców) maszynę, która ogrywała gigantów z Turynu, Mediolanu czy Rzymu? Szukając jakiegoś pasującego wytłumaczenia wyobrażałem sobie parmeńskich piłkarzy jako kosmitów, którzy skrzyknęli się gdzieś w odległej galaktyce i postanowili wybrać zupełnie niepozorne miejsce do uprawiania futbolu. Ich wybór padł na Parmę we Włoszech, która ludziom kojarzyła się raczej ze znakomitą szynką i jeszcze lepszym serem. I ci kosmici zawładnęli wyobraźnią ziemian w latach 90. XX wieku i na początku kolejnego. Przybrali różne narodowości i wykształcili rozmaite umiejętności. Na włoskich podwórkach całe masy dzieciaków biegały za piłką marząc o wejściu w posiadanie tych atrybutów. Przegląd pola Verona dla jednych, sztuka wykonywania wślizgów Cannavaro dla drugich. Bycza siła Thurama dla słabszych fizycznie i lisi spryt Hernana Crespo pod bramką przeciwnika dla mniej ogarniętych. Każdy chciał mieć coś dla siebie (niejeden błagał rodziców o zrobienie sobie fryzu ‘na Verona’) i każdy z wypiekami na twarzy śledził poczynania tamtej fantastycznej ekipy.

Dzieciaki prawdopodobnie nie wiedziały, że odpowiedzialnym za tamten kosmiczny skład był tak naprawdę Calisto Tanzi, właściciel potężnego koncernu spożywczego Parmalat. Tanzi postanowił zabawić się w piłkę, rzucić wyzwanie innym biznesmenom (Berlusconi, Moratti czy rodzina Agnellich) i wpompował w klub wielką kasę. Było jej na tyle dużo, że rzeczywiście można było sobie pozwolić na zmontowanie kosmicznej załogi. Sen trwał do momentu głośnego krachu firmy i aresztowania Tanziego. Już bez kadrowego kosmosu, Parma z różnym szczęściem funkcjonowała do momentu, w którym ogłoszono upadłość klubu. I wszyscy wiemy, co się wydarzyło później. 

Obecnie potrafię zidentyfikować przynajmniej jednego kosmitę. I to z tych naprawdę kosmicznych. Nieprawdopodobna postać z tego Lucarellego. W świecie zdominowanym przez pieniądze i wartości często dalekie od szlachetnych, parmeński ‘Il Capitano’ obrał drogę totalnie przeciwną. Wyboistą i bez żadnych skrótów. Nie uciekł od odpowiedzialności i przeprowadził budzącą się do ponownego życia drużynę przez mroki, odpowiednio, Serie D i Lega Pro. Po sezonie spędzonym w Serie B stało się tak, jak sam przepowiedział tuż po ogłoszeniu bankructwa: ‘Umarłem razem z Parmą i chcę się z nią odrodzić’. Beniaminek może się teraz chwalić swoim superbohaterem i jednocześnie robić wszystko, aby Lucarelli nie myślał o zakończeniu kariery. Jeśli zostanie, to nawet ewentualny powrót Buffona wypadłby w tym porównaniu dość blado.

Trudno uciec od wrażenia, że Parma ma w sobie coś z klubu-maskotki. Wzbudza sympatię gdzie okiem sięgnąć. Z powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej w Italii cieszą się wszyscy. Emocje targają zarówno pochłaniającymi calcio w ilościach nieprzyzwoitych, jak i tymi, którzy włoski futbol traktują z przymrużeniem oka. Wielu odkryło urok Parmy dopiero teraz, a jeszcze więcej było takich, którzy po prostu bardzo tęsknili za czasami, w których liga włoska była trochę piękniejszym miejscem. Odżyło wspomnienie tamtej kosmicznej ekipy. I jeśli cieszymy się z obecnego sukcesu Parmy, to pewnie w dużej mierze za naszym uśmiechem kryje się zdjęcie wzbudzającej zazdrość innych jedenastki sprzed kilkunastu lat. Kto wie, być może tamte czasy powrócą. Pierwsza noc po wywalczeniu awansu była czystym szaleństwem i stała się jednocześnie początkiem wielu pracowitych tygodni. Odpowiednie wzmocnienia będą konieczne, aby sen nie przerodził się zbyt szybko w koszmar. Ruchy w czasie letniego mercato muszą być dynamiczne i przemyślane. Przede wszystkim powinny mieć na celu podniesienie poziomu jakościowego aktualnego składu. Parma wraca na włoskie salony i zamierza w nich trochę zabawić. Entuzjazm jest po ich stronie i należy przekuć go w sukces. A jeśli tak się stanie, to ligę znowu wypełni intensywny zapach parmezanu i prosciutto.

Radek Koc

reklama

Takim stosunkiem głosów Gdańsk wygrał z Porto organizację finału LE

Takim stosunkiem głosów Gdańsk wygrał z Porto organizację finału LE

Pierwszy dzień Emery'ego w Arsenalu

Arsenal wrzucił na Instagram filmik, na którym widać Unaia Emery'ego wchodzącego do siedziby klubu i rozpoczynającego swój pierwszy dzień w roli trenera "Kanonierów".

Kadra Liverpoolu na finał Ligi Mistrzów

Kadra Liverpoolu na finał Ligi Mistrzów
reklama

Kondogbia wykupiony przez Valencię

Kondogbia wykupiony przez Valencię
Valencia poinformowała o wykupieniu wypożyczonego z Interu Geoffreya Kondogbii. 24-letni piłkarz podpisał kontrakt do 2022 roku i według hiszpańskich mediów miał kosztować 25 milionów euro. W umowie z Valencią zawarto klauzulę odstępnego w wysokości 80 milionów euro.
za:valenciacf.com

Loew nie weźmie Neuera na MŚ, jeśli nie będzie zdrowy

Loew nie weźmie Neuera na MŚ, jeśli nie będzie zdrowy
Jestem optymistą w kwestii Manuela Neuera. Dwa tygodnie temu wrócił do treningów z Bayernem i osiągnął odpowiednią formę fizyczną i uważam, że będzie w stanie ją utrzymać na zgrupowaniu. Tylko on sam może nam powiedzieć, czy ma podświadome lęki, że wciąż nie jest gotowy do gry. Umówiłem się z nim, że uczciwie nam to przyzna. Jest świadomy swojej odpowiedzialności za zespół. Manuel pojedzie na mistrzostwa świata, jeśli będzie w 100 procentach gotowy do gry, w innym przypadku nie. Nie będzie tak, że pojedzie z nami jako kapitan, który przesiaduje na ławce rezerwowych.
Joachim Loew za:goal.com

"Polska dawaj" hasłem reprezentacji na mundial

reklama