Argentyńskie spółki Messiego

Wiecie co powiedział kiedyś słynny argentyński trener Alfio Basile? Że Messi nie byłby aż takim crackiem, gdyby nie wyjątkowo dobre, barcelońskie towarzystwo. Nie wszyscy przyjmą taką teorię bez zgłoszenia choćby cienia obiekcji. Staremu Alfio chodziło natomiast o coś innego. Nawet najwięksi futbolowi geniusze potrzebują odpowiednio dobrych kompanów do zabawy. I tym był chyba zmartwiony jeszcze do niedawna sam mistrz z dziesiątką na plecach. Teraz osobiście zaczyna wysyłać w świat sygnały, że coś się zmieniło.

Najpierw rzucę Wam pewien obraz. Założę się, że świetnie pamiętacie te sceny. Końcówka marca, wieczór w Madrycie. Hiszpania urządza rzeź argentyńskich niewiniątek i obnaża wszystkie ułomności południowoamerykańskich gości. Messi obserwuje zagubienie i nieporadność kompanów gdzieś z górnych trybun stadionu. Jego mina wyraża wszystko poza szczęściem i spokojem. Na trochę ponad dwa miesiące przed startem mundialu ma poczucie, że jego koledzy przypominają bardziej oskubane przez Hiszpanów kurczęta, a nie kandydatów do męskiej bójki na faul i życie. Pełna załamka.

Kilka godzin później na ekran wchodzi inna scena. Możemy się jednak tylko domyślać jaki miała przebieg. Messi łapie samolot i wraca do Barcelony. Argentyńskich kolegów zastępują już ci hiszpańscy. Dokuczają mu? Stroją sobie żarty z rozmiarów rezultatu? Na pokładzie mamy przecież Gerarda Pique, więc jakiejś szpileczki możemy się spodziewać. A może właśnie zdali sobie sprawę z ogromnej samotności Leo w reprezentacji i nie kopią leżącego. Widzą, że z Messim na trybunach nie ma komu ciągnąć argentyńskiego wózka do przodu. Brakuje tam wszystkiego.

Kilka miesięcy wcześniej (dokładnie w październiku) Argentyna przygotowuje się do meczu z Peru. Brakuje punktów, mundial się oddala. Trzeba wygrać. Na 48 godzin przed meczem Sampaoli nie szuka systemu gry. Szuka małych spółek będących niczym innym, jak relacjami między poszczególnymi piłkarzami. Szuka mini stowarzyszeń, które będą w stanie skutecznie współpracować na boisku. Plan zakłada skupienie kilku małych podzespołów, które wprawią w ruch mechanizm całej drużyny. I spełnią swoją najważniejszą funkcję – odciążą i wreszcie wykorzystają nieograniczony potencjał Messiego.

Koncepcja bierze w łeb. Argentyna remisuje, po raz kolejny gubi punkty i traci cenny czas. Messi jest zmuszony do konstruowania spółek z Papu Gomezem, Dario Benedetto i Emiliano Rigonim. Przy całym szacunku do tych zawodników – Argentyna nie o taką linię ofensywną walczyła. Już w tamtym momencie zastanawiam się, jak piłkarz Barcy to znosi. Media go masakrują, selekcjoner trolluje, a presja i wymagania ze strony ludu puchną i rosną. A przecież mecz z Hiszpanią jeszcze nie został rozegrany…

Może być gorzej? Kolejna paczka kontrowersji i zawirowań zostaje dostarczona 21 maja. Sampaoli ogłasza swoje mundialowe wybory. A ja po raz kolejny myślę o Messim. Na niecały miesiąc przed startem imprezy jest więcej niż pewne, że żadne rentowne spółki na boisku nie zostały zawiązane. Że nie udało się stworzyć Messiemu w narodowej scenerii realiów choć trochę zbliżonych do barcelońskich. Załamka jak po meczu z Hiszpanami?

W tym miejscu następuje zmiana. Messi jest spokojniejszy. Spokój bije z każdego wywiadu jakiego udziela argentyńskim mediom. Być może w końcu zaczyna naprawdę czuć wsparcie kibiców. Kiedy jeden z dziennikarzy stara się wywołać sensację z wieczornego wyjścia Messiego do lokalu prowadzonego przez znajomych w Buenos Aires, ludzie bombardują wpis inwektywami pod adresem autora postu. Gruby podgrzewacz kaszanek czy niszczyciel majtkowych gumek to najłagodniejsze określenia. Mówią, że Lionel może biegać po słynnej Drodze Panamerykańskiej w koszulce Brazylii i z odsłoniętymi genitaliami. Ma do tego pełne prawo.

Messi wie, że nie jedzie do Rosji rozstawiać innych po kątach. Nie istnieje żadna gwarancja na powrót z pucharem. Mówi o marzeniu, nie o obowiązku. Alarm wywołany dyskusyjnymi powołaniami nie robi na nim żadnego wrażenia. Odcina się od istnienia ‘klubu przyjaciół Messiego’ i jednocześnie chwali nowych piłkarzy. Szczególny miód leje na Cristiana Pavona. Trener Sampaoli powie po meczu z Haiti, że to wreszcie młody Pavon może stworzyć z Messim bardzo dobrze funkcjonującą spółkę. Dziennikarze widzą również nić porozumienia na linii Messi – Lo Celso, ale to właśnie piłkarz Boca Juniors rozbudza największe nadzieje. Z barcelońskimi stowarzyszeniami nie ma to wiele wspólnego, ale klucz leży chyba właśnie w świeżości, zaskoczeniu, nieznanej wcześniej jakości, szczeremu entuzjazmowi. Messiemu już zaczyna się udzielać i wyraz jego twarzy nie przypomina już tamtego przygnębionego oblicza z górnej trybuny stadionu Wanda Metropolitano. Widzi szansę na sukces nowych i tak długo poszukiwanych argentyńskich spółek. Lepiej późno, niż wcale.

 Radek Koc

reklama

Kibice angielskich klubów oczekują sektorów z miejscami stojącymi

Kibice angielskich klubów oczekują sektorów z miejscami stojącymi
W największej ankiecie zorganizowanej przez EFL (English Football League) odpowiedzi udzieliło ponad 33 tysiące kibiców. Aż 94% z nich chciałoby mieć wybór pomiędzy miejscami siedzącymi, a stojącymi na stadionie. Z czego aż 69% chciałoby oglądać mecze z bezpiecznych miejsc stojących. Taka strefa znajduje się obecnie na szkockim Celtic Park. Za jakiś czas może będzie to standard na angielskich stadionach.
za:skysports.com

Sergio Ramos nagrał mundialową piosenkę

Sergio Ramos wraz z piosenkarzem Demarco Flamenco nagrali mundialową piosenkę. Jak Wam się podoba? ;)
źródło:youtube.com

Timo Werner zastąpi Lewandowskiego?

Timo Werner zastąpi Lewandowskiego?
Jeśli Bayern zdecyduje się na sprzedaż Roberta Lewandowskiego, to na jego miejsce będzie starał się sprowadzić Timo Wernera, informuje "Bild". Mimo że mistrzowie Niemiec nadal nie chcą sprzedać polskiego napastnika, to dyrektor sportowy klubu został poproszony o znalezienie ewentualnych alternatyw dla Lewandowskiego. Jedną z nich jest Timo Werner, którego RB Lipsk nie zamierza sprzedawać za mniej niż 100-120 milionów euro.
za:bild.de
reklama

Wayne Rooney coraz bliżej zmiany klubu

Wayne Rooney coraz bliżej zmiany klubu
Wayne Rooney prowadzi zaawansowane rozmowy z DC United i już w poniedziałek może podpisać kontrakt z klubem z MLS, informuje "Sky Sports". W wyniku trwających od miesiąca negocjacji z agentem napastnika, obie strony ustaliły, że Rooney podpisze dwuletni kontrakt, na mocy którego będzie zarabiał. ok. 4,3 milionów euro rocznie. W zakończonym sezonie Premier League, 32-latek zagrał w 31 meczach w barwach Evertony, w których strzelił 10 goli.
za:skysports.com

Mecze w TV: 1 Czerwca 2018

21 :00Polsat Sport Extra
Francja vs Włochy
mecz towarzyski

Perfumy Radamela Falcao: Falcao de Toilette

Brytyjski komik Jack Whitehall i Radamel Falcao, a do tego... wyjątkowe perfumy. Musicie to zobaczyć!
źródło:youtube.com
reklama