To stało się naturalnie. Na treningach, kiedy ćwiczymy taktykę, trener ustawia jedenastkę, która zagra w meczu i wyczytał moje nazwisko. Miałem założyć koszulkę pierwszego składu. Menedżer nie nakładał na mnie dużej presji. Że teraz zadebiutujesz, że gramy z Chelsea, i tak dalej. Każdy starał się mnie wspierać. Zawodnicy z drużyny podchodzili do mnie i mówili, że się cieszą. Wszyscy chcieli mi pomóc.