Mundialowy Macuda #19: Mundial je Srbja!

Korupcja, mafijne porachunki, gorąca atmosfera Belgradu. Nie ma co się oszukiwać, że choć wiele z tych obrazków odeszło do historii, to serbski futbol nadal nie jest do końca zdrowy. Tym bardziej Serbowie cieszą się z powrotu na wielką imprezę. Osiem lat nieobecności to dużo, ale podopieczni Mladena Krstajicia nie jadą do Rosji pozbawieni nadziei. W myśl zasady "do trzech razy sztuka" chcą przełamać impas i wyjść z grupy, a nie jak poprzednio dwukrotnie kończyć zmagania po pierwszej fazie mistrzostw.

Po rozpadzie Jugosławii dwukrotnie oglądaliśmy Serbów na Mistrzostwach Świata. W 2006 podczas niemieckiego Weltmeisterschaft grali jeszcze jako połączone siły Serbii i Czarnogóry, ale nawet to nie uchroniło zespołu od katastrofy. Selekcjoner Ilja Petković naraził się zespołowi powołując na turniej swojego syna. Opinia publiczna tak zlinczowała decyzję trenera i zastraszyła zawodnika, że biedny Dusan zrezygnował z miejsca w mundialowym składzie. W trakcie turnieju kontuzja wyeliminowała największą gwiazdę drużyny, skałę - Nemanję Vidicia. Anarchia, jaka zapanowała w zespole doprowadziła do trzech porażek w tym haniebnego 0:6 z Argentyną. W konsolidacji reprezentacji nie pomagały podziały między Crveną Zvezdą, a Partizanem. Tarcia na linii tych dwóch klubów z Belgradu sprawiały, że drużyna narodowa była jednym wielkim pobojowiskiem.

Cztery lata później, w Republice Południowej Afryce, było już lepiej - zarówno wokół drużyny, jak i na boisku. Serbowie wylosowali grupę z Niemcami, Ghaną i Australią i do samego końca liczyli się w walce o awans z niej. Co więcej, mieli ten awans w swoich rękach, a raczej nogach. Dzięki sensacyjnemu pokonaniu Niemców mieli na koncie trzy punkty i w trzecim meczu grupowym mierzyli się z Australią. Musieli wygrać, a także liczyć na to, że w równolegle toczonym spotkaniu Niemców z Ghaną ci drudzy przegrają. Drugi warunek został spełniony, ale "Soceroos" postawili się Serbom i pokonali ich 2:1 zamykając drogę do marzeń o wyjściu z grupy. Fakty jednak są takie, że w sześciu meczach na Mundialach w XXI wieku Serbowie wygrali raz, a pięciokrotnie schodzili z boiska pokonani.

Po ośmiu latach wracają jednak na najważniejszą piłkarską imprezę czterolecia. Choć od ostatniego wystęu Serbów na Mistrzostwach Świata minęło osiem lat, to w gronie powołanych przez Mladena Krstajicia znajduje się pięciu piłkarzy, którzy pamiętają turniej w RPA. Są to czterej obrońcy: Antonio Rukavina, Aleksandar Kolarov - obecny kapitan reprezentacji, Branislav Ivanović, Dusko Tosić, a także bramkarz Vladimir Stojković, który w roli rezerwowego był także na Mundialu dwanaście lat temu. Mimo tego doświadczenia trudno nie odnieść wrażenia, że prym w serbskiej drużynie wiodą przede wszystkim młodsi piłkarze.

Zresztą to nic dziwnego, bowiem w 2015 roku Serbowie zdobyli Mistrzostwo Świata do lat 20, a liderem owego zespołu była obecna gwiazda Lazio Sergej Milinković-Savić. Z tamtej drużyny na Mundial pojedą jeszcze Predrag Rajković z Maccabi Tel-Aviv, Andrija Zivković z Benfiki, Milos Veljković z Werderu Brema i Marko Grujić z Cardiff City. Z wymienionych piłkarzy tylko Milinković-Savić ma jednak realne szanse na grę w pierwszym składzie podczas turnieju w Rosji. Do pewnego czasu nie było to jednak tak oczywiste.

Mimo znakomitej postawy we włoskim Lazio, selekcjoner Slavoljub Muslin notorycznie pomijał utalentowanego pomocnika w powołaniach. Mimo awansu do Mundialu Muslin pożegnał się z posadą posądzany o zbyt kunktatorski styl gry i brak miejsca dla młodej gwiazdy rzymskiego klubu. Stanowisko selekcjonera objął Mladen Krstajić, który jako zawodnik pamięta Mundial z 2006 roku. Wówczas jako obrońca Schalke przegrał słynny mecz z Argentyną 0:6 rozgrywany nota bene na stadionie w Gelsenkirchen. Pytanie jak poradzi sobie na Mundialu, bowiem trenerskiego bagażu doświadczeń jednak mu brak.

Absolutnie kluczową formacją Serbów jest pomoc. To właśnie tutaj piłkarze z Bałkanów będą mogli szukać swojej przewagi nad technicznie grającymi Kostaryką i Szwajcarią. Rosły duet Nemanja Matić, Luka Milivojević na co dzień grają w Premier League - odpowiednio Manchester United i Crystal Palace - więc są zaprawieni w ostrych starciach. Nieudany sezon w barwach Southampton będzie chciał sobie odbić Dusan Tadić, a Aleksandar Mitrović ma imponować formą tak, jak robił to w barwach beniaminka z Fulham. Ciekawe jest, jak zaprezentuje się były piłkarz warszawskiej Legii - Aleksandar Prijović, którego gol zdecydował o awansie Serbów na Mundial.

Gorący temperament, zadziorność, hart ducha - to typowo bałkańskie cechy. Choć w rankingu FIFA Serbowie są niżej niż cała trójka ich mundialowych rywali, to wiara w zespół jest ogromna. Rosja to kraj podobny kulturowo do Serbii, więc podopieczni Krstajicia zagrają "prawie u siebie". Piłkarsko są w stanie pokonać zarówno Szwajcarię, jak i Kostarykę, ale wszystko - jak w przypadku wielu reprezentacji - zależy od pierwszego meczu. Jeżei 17 czerwca w Samarze pokonają tych drugich, to do starcia z Helwetami powinni przystąpić dodatkowo podbudowani. Trudno nazwać ich czarnym koniem po tym, jak zaprezentowali się w towarzyskim meczu z Chile (które przecież na Mundial nie jedzie), ale nadziej na wyjście z grupy nie są jedynie mrzonkami.

Filip Macuda

 

reklama

Salah liczy na występ już w pierwszym meczu

Salah liczy na występ już w pierwszym meczu
Czuję się coraz lepiej. Mam nadzieję, że zagram już w pierwszym meczu na mundialu z Urugwajem, ale wszystko będzie zależeć od tego, jak będę czuł się w dniu meczu.
za:marca.com

Mundialowy Macuda #18: Wszystko jak w zegarku?

Różnorodność. To słowo, które najlepiej oddaje charakter reprezentacji Szwajcarii. W zespole, który jedzie do Rosji nie trudno znaleźć piłkarzy urodzonych w innych krajach, ale reprezentujących właśnie Szwajcarię. Selekcjoner "Helwetów" Vladimir Petković wierzy, że uda się powtórzyć sukces z 2014 roku, kiedy to udało się wyjść z grupy i odpaść dopiero po dogrywce i wyrównanym meczu z Argentyną. Podstawy do takiego myślenia są bardzo duże.
Czytaj więcej...

Piłkarze Ghany oddali swoje kurtki dzieciom przed meczem z Islandią

Piłkarze Ghany oddali swoje kurtki dzieciom przed meczem z Islandią
reklama

Mauricio nie grał, ale kolekcjonował kartki

Mauricio nie grał, ale kolekcjonował kartki
Trzy rozegrane mecze i cztery kartki (trzy żółte i jedna czerwona) - tak wygląda bilans Mauricio w Legii.

Obywatele tych krajów kupili najwięcej biletów na mundial

Obywatele tych krajów kupili najwięcej biletów na mundial

Bereszyński na celowniku Interu

Bereszyński na celowniku Interu
Bartosz Bereszyński znalazł się na celowniku Interu, informuje "La Gazzetta dello Sport". Klub z Mediolanu chce zaproponować Sampdorii wymianę polskiego obrońcy za Edera i ewentualną dopłatę. Dużą zaletą Bereszyńskiego dla włodarzy Interu stanowi fakt, że grał on już w jednej drużynie z Milanem Skriniarem, który trafił do Mediolanu z Sampdorii w lipcu 2017 roku.
za:football-italia.net
reklama