Iberyjskie zawody w tworzeniu bałaganu

Sąsiedzkie rywalizacje same w sobie wzbudzają spore napięcie i prowokują wzmożone emocje. Wiadomo, jak masz coś udowodnić, to w pierwszej kolejności temu, kogo masz najbliżej koszuli. Piątkowe figle w sosie iberyjskim już na wstępie zapowiadały się zatem przepysznie. Chyba jednak nikt nie przypuszczał, że Hiszpanie zdecydują się wziąć udział w konkursie na wielkość zmajstrowanej kaszanki. Jeżeli do wczoraj startowali z pozycji faworyta, to dzisiaj, zupełnie gratisowo, wymalowali na portugalskich buziach wielkie uśmiechy i faworytem być przestali. O tak, po prostu.

Bo mamy do czynienia z kaszaną na całego! Chociaż majaczy się też taka myśl, że może problemy w obozie hiszpańskim są tylko jakimś alternatywnym, niezrozumiałym dla zwykłych śmiertelników, rodzajem auto-trollingu? Zrównajmy szanse z Portugalią mieszając we własnym garnku, to będzie śmieszniej. Wszyscy wciskali nas na pierwsze miejsce w grupie zanim jeszcze zdążyliśmy rozegrać jakikolwiek mecz? Niech teraz zaczną wątpić, czy w ogóle damy radę awansować i rozegrać w Rosji trochę więcej niż tylko trzy spotkania. Bo w takiej sytuacji to i Maroko zaczęło sobie mocniej ostrzyć zęby na mecz z Hiszpanami. Jeszcze lepsza teoria opisuje machinacje zaaranżowane przez wszechwładnego Florentino. Presidente destabilizujący od środka reprezentację własnego kraju na prośbę naburmuszonego Cristiano to mistrzostwo diaboliczności i perfidii. Najwyższej jakości trolling sponsorowany przez humory gwiazdora z Madery. Po prostu pysznie.

Wróćmy jednak na chwilę na ziemię i zajmijmy się piątkowym pojedynkiem. Przecież miało być tak, że to Portugalczycy będą otumanieni własnym smrodkiem i problemami. Przez brak odpowiednio wysokiej koncentracji praktycznie sprezentują sąsiadom komplet punktów. Bo to przecież Portugalczycy mieli po swojej stronie zawrotnie wielkiego trolla. Prezydent Sportingu, Bruno de Carvalho, od jakiegoś czasu bez wytchnienia pracował na taką reputację. Swoimi decyzjami, uczynkami i kompletnym brakiem wyobraźni zniszczył od środka jeden z największych portugalskich klubów i przy okazji niechcący odstawił krecią robotę w drużynie narodowej. Ewentualna i wcale nie taka nieprawdopodobna dekoncentracja kilku kluczowych zawodników kadry to w takim przypadku głównie jego zasługa. Dlaczego piszę o dekoncentracji? Bo nie jest czymś normalnym, kiedy na kilka chwil przed startem mistrzowskiej imprezy, media donoszą o rozwiązaniu klubowych kontraktów przez kilku kadrowiczów. I kiedy tak się dzieje, to w jakimś stopniu musi się to na nich odbić. Naprawdę nie zazdroszczę Rui Patricio, Bruno Fernandesowi czy Gelsonowi Martinsowi. Klubowa kołomyja pewnie ich dręczy, nawet jeśli pozostaje schowana gdzieś z tyłu głowy.

I mimo wszystko w tej chwili portugalskie problemy to betka przy tych pod hiszpańską flagą. Tam się naprawdę pokręciło na wszystkie możliwe strony. Wczorajsze żarty o tym, że Lopetegui będzie musiał pozwolić wygrać Cristiano (i najlepiej dać mu strzelić ze dwa gole), aby wkraść się w jego łaski i w ten sposób namówić go do dalszego zdobywania bramek na Santiago Bernabeu, zdezaktualizowały się dzisiaj w okolicach południa. Nawet grube ryby hiszpańskiej szatni nie zdołały uchronić głowy Julena, który spakował walizeczkę i zawinął się do Madrytu. Stery przejął Fernando Hierro i jeden Bóg raczy wiedzieć czy w dwa dni zdoła ogarnąć hiszpański cyrk na kółkach. Kurczę, zaczynam myśleć, że może jednak ta teoria z Florentino z drugiego akapitu nie jest wcale taka pomylona…

Sam już nie wiem jak się nastawiać na iberyjską konfrontację. Na stadionie w Soczi będą przecież walczyć ekipy osłabione wewnętrznymi zgryzotami. Istnieje możliwość, że pełną iberyjską pulę zgarnie po prostu ten, kto lepiej zapanuje nad własnymi demonami. Wcale nie będzie chodziło o to, kto zademonstruje akurat większy talent do gry w piłkę. Walka rozegra się w głowach samych zainteresowanych. Odpowiedź poznamy za kilkadziesiąt godzin. Pozostanie chyba tylko jedna nierozwiązana kwestia – Florentino ucieszy się bardziej z bramek Cristiano, czy któregoś z hiszpańskich zawodników?

Radek Koc

reklama

Zaskakujący kandydat na trenera Wisły Kraków

Zaskakujący kandydat na trenera Wisły Kraków

Salah spełnił obietnicę daną Drogbie

Salah spełnił obietnicę daną Drogbie
Po tym jak strzeliłem w tym sezonie dwudziestego gola, rozmawiałem z Didierem Drogbą. Powiedział mi, żebym pobił rekord liczby goli strzelonych przez piłkarza z Afryki w jednym sezonie Premier League. Odpowiedziałem: "Bez obaw, zrobię to!". I tak też się stało.
Mohamed Salah za: L’Equipe

Mundialowy Macuda #26: Debiutanci z Karaibów

Panama znana jest głównie z Kanału, dzięki któremu statki aby przepłynąć z zachodu na wschód Ameryki nie muszą opływać Ameryki Południowej i przechodzić przez Cieśninę Magellana. Od jesieni ubiegłego roku są jednak kojarzeni jako zespół, który zamknął bramy Mundialu przed Stanami Zjednoczonymi i po raz pierwszy w historii zagra wśród trzydziestu dwóch najlepszych drużyn na świecie!
Czytaj więcej...
reklama

Kibice Arabii Saudyjskiej trenują... radość ze strzelenia gola

Kibice Arabii Saudyjskiej są tak pewni swego, że ćwiczą już wybuchy radości przed jutrzejszym meczem z Rosją :D

Jak będzie w tym roku?

Jak będzie w tym roku?

Wojciech Golla wraca do LOTTO Ekstraklasy

Wojciech Golla wraca do LOTTO Ekstraklasy
reklama