Mój wielki lament w kolorze azzurro

Internet to takie bycze miejsce w którym oglądając powtórkę gola strzelonego na obecnie trwających mistrzostwach świata w Rosji, możesz usłyszeć idealnie dopasowany komentarz z turnieju rozgrywanego w roku 2006. Pasuje idealnie, a co ważniejsze, bezbłędnie przypomina dawne i niepodrabialne emocje. Tym cenniejsze, bo niemożliwe do zrealizowania w nowej odsłonie. Trochę to pokręcone, ale takie uczucie nawiedziło mnie, kiedy wynalazłem w twitterowych odmętach powtórkę gola Hirvinga Lozano strzelonego Niemcom…

Na moim filmiku, idealnie podłożony dźwięk zdradza słuchaczowi, że gola strzelał tak naprawdę Alessandro Del Piero. I wysyłał Meksy… przepraszam, Włochów, bezpośrednio na mecz finałowy w Berlinie. Do dziś pamiętam dzikie okrzyki włoskich komentatorów: „Beppe, jedziemy do Berlina, jedziemy do Berlina, jedziemy do Berlina…”. Tak to wtedy było.

No, ale co ma biedny Lozano do tamtego włoskiego, wybaczcie wyrażenie, darcia japy sprzed 12 lat? To tylko dwie, kompletnie różne futbolowe bajki. No właśnie chodzi o to, że teraz zostały mi na pocieszenie tylko takie śmieszne bajery w postaci tworzonych z przymrużeniem oka montaży i dźwiękowo-wizualnych gadżetów do obejrzenia w kilka sekund.

Teraz już nikt mi nie wykrzyczy po włosku, że jedzie na finał do Moskwy. Chociaż i tak bym tego nie wymagał. Obecna reprezentacja Italii może co najwyżej korki czyścić ówczesnym mistrzom z Berlina. Jednak jakkolwiek by nie słabowali, brakuje ich jak diabli. Niebieski kolor jest przecież jedną z podstawowych i historycznych barw na mundialowej palecie barw. Trudno zaakceptować tę absencję. Myślałem, że naprawdę sobie z tym poradzę jak przystało na dorosłego faceta. Rozważałem wsunięcie kilku misek załadowanych makaronem, katowanie dawnych piosenek Drupiego, a nawet oglądanie przez szybę samochodów w salonie Fiata…

Tymczasem to nie jest takie proste. Muszę szczerze wyznać, że brakuje mi Włochów. Tak po prostu. To silniejsze ode mnie, choć przecież dobrze wiem, że sami sprokurowali sobie taki stan rzeczy. Zatrudnienie gamonia na stanowisku selekcjonera było zaledwie ostatnim aktem tragedii rozwijającej się na przestrzeni ostatnich lat. Zresztą sami Włosi to przyznają. Sukces w 2006 roku nie został odpowiednio wyeksploatowany, nie został przekuty w coś na tyle trwałego, co mogłoby się przepoczwarzyć w projekt długofalowy i przynoszący wymierne efekty. Na tyle wyraźne, że przynajmniej pozwalające na regularne dostarczanie do pierwszej reprezentacji klasowych futbolistów, zdolnych do podźwignięcia ogromnego ładunku historycznego i tożsamościowego. Bez zbędnych słów – Włosi przebimbali sobie te kilka ładnych lat. Napełnili brzucha szampanem po wielkim triumfie w Berlinie i nie pofatygowali się do kuchni, aby przygotować sobie coś na zapas. Zameldowanie się w finale ME 2012 to był raczej miły i dość niespodziewany przerywnik w kronice ostatnich lat.

Uczucie smutku spotęgowała dodatkowo najnowsza kampania reklamowa, w której nieodżałowany Andrea Pirlo opiera się pokusie kibicowania na mundialu innym niż włoska, (bo przecież jej tam nie ma) reprezentacjom. Może to nie jest jakiś wielki akt heroizmu, ale tak między nami: brodaty poeta włoskiego futbolu wcale nie ma łatwo. Odmówilibyście kibicowania Brazylii, gdyby do waszych drzwi zapukał nagle Cafu z gotową szamką i zaproponował opcję trzymania kciuków za kanarkową ekipę? Wciąż mając na uwadze, że reprezentacja z waszego podwórka nie bierze udziału w turnieju… Widok zobojętniałego Pirlo podejmującego w domowych pieleszach zawadiacko uśmiechającego się Cafu, to coś w gruncie rzeczy okropnie przygnębiającego. Szczególnie dla kogoś, kto pamięta niedoścignione w swej doskonałości występy Andrei na boiskach całego świata.

Jednym słowem klimat wielkiej kichy. Italia została pozbawiona futbolowego święta, do którego była przyzwyczajona jak nikt inny. Ostatni raz zabrakło Włochów na mundialu 60 lat temu. Spokój w zazwyczaj rozgorączkowanym Neapolu uderza. Ludzie znajdują sobie przynajmniej jakieś zamienniki. Obok tradycyjnie wywalanego przez okna prania, wywieszają flagi argentyńskie zamiast włoskich. To duch Diego nie pozwala im wybrać jakiejś innej, mniej bolesnej opcji. Ludzie dworują sobie na smutno z Ventury, obecnie jednego z bardziej znienawidzonych osobników w kraju. Zamiast emocjonować się mundialowym rozkładem jazdy, wspominają poprzedniego selekcjonera i okraszają jego zdjęcia pozbawionymi radości przekleństwami.

I tak mijają dni. Na ten moment transferowa gorączka Romy, neapolitańska wymiana dresu Sarriego na garnitur Ancelottiego czy mediolańskie rozterki są wyzbyte z elektryzującego sosu. Włoska niemundialowa panorama jest po prostu manifestacją futbolowej tęsknoty i dobijającej impotencji. I być może po meczu finałowym 15 lipca wszystko się odmieni. Calcio znowu rozkręci karuzelę ludzkich emocji. Na razie pozostaje Włochom obserwowanie cudzych zmagań na rosyjskiej ziemi. I mimo wszystko dość marnym pocieszeniem jest oglądanie bramek strzelanych przez Meksykanów i podstawianie sobie włoskiej narracji z piękniejszej przeszłości.

Radek Koc

reklama

Leo gdzie jesteś?

Jest niesamowity, jakby z innej planety. Podnosił wiele trofeów - zarówno z drużyną, jak i indywidualnych. Strzelał ważne bramki, rozstrzygnął losy ważnych spotkań. Nawet w ostatnich sekundach. Tylko jest jedno “ale”. Robił to w barwach Barcelony. Z Argentyną zdobył co prawda wicemistrzostwo świata, ale to może traktować, jak porażkę. Podobnie, jak ostatni remis z Islandią. Gdzie jest Leo w ważnych meczach reprezentacji narodowej?
Czytaj więcej...

Kopanina w polu karnym Iranu

Co tu się działo?! Hiszpanie desperacko próbowali wcisnąć piłkę do bramki Iranu, ale nie dali rady. A jak pokazały powtórki jeden z Irańczyków zatrzymywał piłkę ręką...

Mourinho dumny z Irańczyków

Mourinho dumny z Irańczyków
reklama

Nieuznany gol dla Iranu

Iran strzelił gola na 1-1, piłkarze zaczęli się żywiołowo cieszyć, ale... sędzia pokazał, że gol nieuznany. Po konsultacji z VAR nie zmienił zdania i Hiszpania wciąż prowadzi 1-0!

Hiszpania wali głową w mur

Hiszpania wali głową w mur

Diego Costa strzela gola dla Hiszpanii

Hiszpania nie mogła sobie poradzić z ultradefensywnie nastawionym Iranem, ale w końcu się udało! Iran-Hiszpania 0-1!

Irańczycy bronią się całą drużyną

Irańczycy bronią się całą drużyną

Galatasaray chce wypożyczyć Milika

Galatasaray chce wypożyczyć Milika
Turecki oddział telewizji beIN Sports poinformował, że Galatasaray ustaliło z Napoli warunki wypożyczenia Arkadiusza Milika. Teraz turecki klub stara się przekonać polskiego napastnika do przenosin do Stambułu.
za:@gaolturkiye

Setny mecz Pique w reprezentacji

Setny mecz Pique w reprezentacji
Gerard Pique rozgrywa dziś 100 mecz w reprezentacji Hiszpanii,. Swój debiut miał 11 lutego 2009 w wygranym 2:0 meczu z Anglikami. Do tej pory w barwach narodowych zdobył pięć bramek.

Pazdan już czeka!

Pazdan już czeka!

Kontuzja selekcjonera reprezentacji Anglii

Kontuzja selekcjonera reprezentacji Anglii
Angielska federacja poinformowała o kontuzji... Garetha Southgate'a, selekcjonera tamtejszej reprezentacji. Trener Anglików nadwyrężył prawy bark w trakcie celebracji po golu Harry'ego Kane'a na 2-1 w meczu z Tunezją i musi poruszać się z prawą ręka na temblaku.
za:thefa.com

Sprytna promocja w angielskim pubie

Sprytna promocja w angielskim pubie
Jeden z angielskich pubów oferuje swoim klientom darmowe drinki w czasie mundialowych meczów... Szkocji, Irlandii i Walii :D

Lech Poznań mistrzem Centralnej Ligi Juniorów

Lech Poznań mistrzem Centralnej Ligi Juniorów
Lech Poznań wygrał w rewanżowym spotkaniu finałowym z Cracovią 2:0 i w sezonie 2017/18 został mistrzem Centralnej Ligi Juniorów do lat 19.
źródło:twitter.com/LechPoznan

Odważna prognoza wyniku kibica Iranu

Odważna prognoza wyniku kibica Iranu

Suarez piłkarzem meczu Urugwaj - Arabia Saudyjska

Suarez piłkarzem meczu Urugwaj - Arabia Saudyjska

Rozmowa Roberta Lewandowskiego z żoną tuż po meczu

Rozmowa Roberta Lewandowskiego z żoną tuż po meczu
reklama