Mundialowy Macuda #32: Fajny ten Mundial... - subiektywne podsumowanie fazy grupowej

Za nami 48 z 64 meczów rosyjskiego Mundialu. Faza grupowa, czyli etap po którym połowa z trzydziestu dwóch drużyn wraca do domu, połączyła w sobie to, czego od niej oczekiwaliśmy. Pasja, dramat, cudowne akcje, niesamowite bramki, sensacyjne rozwiązania, radość i łzy. Wielu naznaczyła nowy etap w historii ich futbolu. Wielu pozamykała pewne rozdziały. Piętnaście dni Mundialowych zmagań za nami, zatem jest to czas pierwszych podsumowań. Subiektywnych podsumowań.

Żeby była jasność. Nie będzie to kolejne podsumowanie, które sprowadza się do każdego zespołu z osobna i wystawia mu cenzurkę. Faza grupowa skłoniła mnie do kilku przemyśleń, zresztą nasuwających się samych.

Pierwszym i najważniejszym jest debiutant na Mistrzostwach Świata - Video Assistant Referee - znany jako VAR. Początkowo był opluwany. Ludzie przeklinali decyzje o wprowadzeniu VAR-u, który miał zabijać "romantyczność" futbolu. Malkontenci szybko zorientowali się, że piłka nożna to nie Mickiewiczowska ballada i liczy się przede wszystkim sprawiedliwość. VAR z niechcianego stał się wręcz "sine qua non" podczas rosyjskiego turnieju. W fazie grupowej udział nowej technologii widać w liczbie dyktowanych rzutów karnych (aż 24 - co jest rekordem Mundiali, a przecież zostało jeszcze szesnaście meczów!). 

Faza grupowa pozwoliła nam - Polakom - zapomnieć o ligowej szarzyźnie i strzeleckiej indolencji. Przez 48 dotychczasowych spotkań padł tylko jeden bezbramkowy remis. 122 bramki, jakie zostały zdobyte w pierwszej części rosyjskiego turnieju to niby o czternaście mniej niż padło przed czterema laty podczas brazylijskiej fazy grupowej, ale warto zwrócić uwagę że wówczas zobaczyliśmy aż pięć meczów bez goli. W Rosji mogły tych trafień być o pięć więcej, ale właśnie pięciokrotnie piłkarze marnowali rzuty karne. Warto zwrócić uwagę, że aż dziewięć bramek to trafienia samobójcze.

No ale dobrze. Dość tych suchych statystyk, durnych liczb, które sporo nam rozjaśniają, ale nie wszystko mówią. Czego jeszcze nie zapomnimy z tej fazy grupowej? Przede wszystkim największej sensacji w historii Mistrzostw Świata, czyli odpadnięcia Niemców. Tak, nie bójmy się użyć sformułowania największej w historii. Owszem, ktoś powie, że w XXI wieku aż trzech urzędujących mistrzów świata żegnało się z kolejnym turniejem już po trzech meczcach. Wydawało się jednak, że Niemcy są nietykalni. Że kto jak kto, ale "Die Mannschaft" mimo duuuużych problemów w pierwszych dwóch spotkaniach (porażka z Meksykiem i wyszarpane w ostatnich sekundach 2:1 ze Szwecją) pokonają Koreę Południową i mówiąc krótko - wykaraskają się. Nie udało się, a Niemcom pozostaje smutne wspomnienie kiwającego się na połowie rywali Manuela Neuera i wbijającego piłkę do pustej siatki Heung-min Sona.

Po największej sensacji in minus warto wspomnieć o największym pozytywnym zaskoczeniu, które w moim przekonaniu wędruje do znajomych Niemców, czyli reprezentacji Szwecji. Powiem krótko. Przed turniejem nie wierzyłem w Szwedów, ale piłkarze trenera Anderssona mi zaimponowali. Zespół mówiąc krótko, dość upośledzony pod względem technicznym wygrał grupę F i dzięki konsekwencji w obronie, osobie charyzmatycznego lidera - Andreasa Granqvista zasłużył na miano jednej z niespodzianek turnieju. 

Za najpiękniej grającą ekipę na rosyjskim Mundialu uznaję jak na razie Chorwatów. "Vatreni" z kompletem zwycięstw wygrali swoją grupę, a lekcja futbolu jakiej udzielili Argentynie na długo pozostanie w pamięci obserwatorów. W zespole trenera Dalicia gra do tej pory dla wielu - także i dla mnie - najlepszy zawodnik fazy grupowej. Luka Modrić w końcu był liderem, którym miał być od wielu, wielu lat. W końcu grał tak, jak przystało na "Mozarta". Każde dotknięcie piłki przez pomocnika Realu Madryt było czystą poezją. Należy jednak zwrócić uwagę, że Chorwaci funkcjonowali bez zarzutu jako zespół całościowo.

Mundial udowodnia, jak ważna jest szczelna obrona i organizacja gry defensywnej. Pokazują to przykłady Urugwaju (skuteczny, Urusi bez straty bramki wygrali rywalizację grupy A), Iranu (mniej skuteczne, Persowie choć wracają do domu, byli zespołem bardzo niewygodnym) i Polski (u nas organizacja była wręcz odwrotnie proporcjonalna jak u Urugwajczyków, czyli...jej nie było. 

Należy zauważyć, że faza grupowa stanowiła męczarnie dla potentatów. W grupie B nie bez trudu pierwsze dwa miejsca zajęli Hiszpanie i Portugalczycy, dlatego słowa uznania należą się dla wyżej wspomnianego Iranu, ale i Maroka, które - dla mnie - zostało najpiękniej odpadającym zespołem podczas tego Mundialu. Żal także Peruwiańczyków, którzy nieznacznie ulegli w dwóch pierwszych meczach z Francją i Danią, przez co wygrana z Australią była już tylko pyrrusowym zwycięstwem. Warto jednak zaznaczyć, że zespól Ricardo Gareki grał bardzo ofensywnie, odważnie i ładnie dla oka.

Do tej pory nie zawodzą gwiazdy. Cristiano Ronaldo dał popis w meczu z Hiszpanią, Harry Kane i Romelu Lukaku rozstrzelali ogórkową, ale jednak, grupę G i nawet Messi przebudził się w ostatniej chwilii dając szczęśliwy awans Argentynie. Oczywiście od niektórych musimy wymagać znacznie więcej. Fajnie by było, gdyby Neymar zamiast notorycznie kłaść się na murawie zaczął pchać wózek z napisem "Brazylia", bowiem do tej pory odpowiedzialność ta spadła na Philippe Coutinho, obok Modricia być może najlepszego piłkarza fazy grupowej. Słabo spisują się także Francuzi, a szczególnie ich gwiazda Antoine Griezmann. 

Z nieoczywistych piłkarzy, od których przed Mundialem nikt nie oczekiwał aż tak dobrego występu także warto wyróżnić kilka nazwisk. Denis Czeryszew, Artiom Dziuba, czy Aleksandr Gołowin z dobrej strony zaprezentowali się w pierwszych dwóch meczach reprezentacji Rosji. Piłkarzem wartym uwagi stał się Hirving Lozano z Meksyku, a parady Guillermo Ochoi znów udowodniły, że to bramkarz turniejowy. Drugi Mundial z rzędu należy do absolutnej czołówki na swojej pozycji. Pośród kolumbijskiej plejady gwiazd nieoczekiwanie najjaśniej błyszczy gwiazda Juana Quintero, ale wyrazy uznania należą się także dla zawodnika, z którym polemizowano przed Mundialem. Yerry Mina nie był faworytem nawet rodzimych mediów, ale dwa gole stopera Barcelony okazały się być kluczowe w meczach "Los Cafeteros". Klasę potwierdza także bramkarz Urugwaju - Fernando Muslera

Z mniej przyjemnych sytuacji, czynników, bytów, które zapamiętam po fazie grupowej muszę wspomnieć o najbardziej nijakiej drużynie w historii Mundiali, które pamiętam. Kuriozalna bramka M'Baye Nianga w meczu z nami to najlepsze podsumowanie żenującego występu "Biało-Czerwonych" w Rosji, a jeżeli do tego dodamy strategię Adama Nawałki, by symulować kontuzję Grosickiego...                                              Gdyby nie 45-letni Essam El-Hadary i jego obroniony rzut karny trudno byłoby zapamiętać reprezentację Egiptu. 

Na koniec dla polemiki, dla dyskusji zamieszczam swoją jedenastkę fazy grupowej.

                                                      

                                                        Fernando Muslera (URUGWAJ)

Kieran Trippier (ANGLIA)      Andreas Granqvist (SZWECJA)       Jose Gimenez (URUGWAJ)      Denis Czeryszew (ROSJA)

                                         Ivan Rakitić (CHORWACJA)          Luka Modrić (CHORWACJA)

                                                       Philippe Coutinho (BRAZYLIA)

Cristiano Ronaldo (PORTUGALIA)           Harry Kane (ANGLIA)      Hirving Lozano (MEKSYK)                       

 

Dla większej polemiki oto jedenastka dublerów.  

                                                       

                                                                 Guillermo Ochoa (MEKSYK)

Mikael Lustig (SZWECJA)        Dejan Lovren (CHORWACJA)       Diego Godin (URUGWAJ)       Ludwig Augustinsson (SZWECJA)

                                            Aleksandr Gołowin (ROSJA)        Paulinho (BRAZYLIA)

                                                                  Isco (DANIA)

Juan Quintero (KOLUMBIA)                          Romelu Lukaku (BELGIA)       Isco (HISZPANIA)

                                                      

FILIP MACUDA

 

reklama

Kahn rozczarowany Ozilem i Khedirą

Kahn rozczarowany Ozilem i Khedirą
Reprezentacja Niemiec zasłużyła, żeby odpaść po fazie grupowej. Piłkarze nie pokazywali odpowiedniego poświęcenia. Brakowało gry zespołowej i ruchu. Największymi rozczarowaniami dla mnie byli Sami Khedira i Mesut Ozil. Nie było ich widać w meczu z Meksykiem, więc ze Szwecją usiedli na ławce. W środę dostali kolejną szansę, ale żaden z nich jej nie wykorzystał. Dwóch najbardziej doświadczonych piłkarzy zawiodło w zbyt wielu kwestiach.
Oliver Kahn za:teamtalk.com

Riposta argentyńskiej gazety na okładkę ''L'Equipe''

Riposta argentyńskiej gazety na okładkę ''L'Equipe''
Z lewej okładka "L'Equipe" z Leo Messim otoczonym francuskimi piłkarzami i tytułem "Nie przejdzie!", a obok riposta argentyńskiej gazety "Ole" z tytułem... "Przejdzie!".

Fryzura Neymara na kolejny mundial

Fryzura Neymara na kolejny mundial
reklama

CR7 i Messi czekają na pierwszego gola w fazie pucharowej MŚ

CR7 i Messi czekają na pierwszego gola w fazie pucharowej MŚ

Piłkarze o jedną kartkę od zawieszenia

Piłkarze o jedną kartkę od zawieszenia
źródło:twitter.com/FOXSoccer

Cristiano Ronaldo wkręca piłkę zza bramki

Cristiano Ronaldo podszedł do piłki ustawionej za linią bramkową i... po chwili umieścił ją w bramce.
reklama

lepiej w aplikacji

5 gwiazdekponad 2000 ocen na 5 gwiazdek
Boniek ma sprawę do Nawałki