Być jak Alvaro i przyćmić Ronaldo

Napis na koszulce ten sam, tylko przerwa między zębami jakaś taka większa. Na głowie już większe różnice. Jeden stanął na włoskiej ziemi bez włosów, drugi ze starannie przystrzyżonym fryzem. Reszta podobna. No, może momenty kariery różne i inne stawki transferowe wynikające również z czasów w jakich przyszło im grać. Oto brazylijski Ronaldo ląduje w Mediolanie. Mamy rok 1997. Oto drugi Ronaldo ląduje w Turynie. Mamy rok 2018. Kiedy opadnie już kurz oficjalnych prezentacji i typowych, pozowanych uśmiechów, włodarze dopiją swoje szampany, kibice rozkupią już wszystkie salony Adidasa i bazarki w promieniu 20 kilometrów od Juventus Stadium, przyjdzie czas na moment wielkiej gali i to, co tygrysy lubią najbardziej. Ligowy debiut Ronaldo. To właśnie w tym momencie przypominam sobie przyjazd Ronaldo Luisa Nazario de Limy do Mediolanu ponad 20 lat temu.

Wydanie hiszpańskiego ‘El Pais’ z 24 lipca 1997 roku obwieszczało, że następnego dnia Ronaldo wyląduje we Włoszech i niedługo później zadebiutuje w towarzyskim spotkaniu z Manchesterem United. Co ciekawe, od razu zwrócono uwagę na nowy numer Brazylijczyka. Znakomity Zamorano z Chile początkowo nie okazał się tak wspaniałomyślny jak Cuadrado i nie zrezygnował ze swojej ‘dziewiątki’. Ronaldo wybrał ‘dziesiątkę’, a swój ulubiony numer przejął trochę później. Cristiano oszczędzono takiego kłopotu. Jego nowy kolega wręczył mu koszulkę z ‘siódemką’ w pakiecie z błogosławieństwem i podejrzanie szczerą radością wymalowaną na twarzy. Ale to tak na marginesie. To są sympatyczne anegdoty stanowiące jedynie dodatek do głównego punktu rozrywki. Tak jak tifosi Juve teraz, tak kibice Interu przed sezonem 97/98 przebierali nogami w oczekiwaniu na pierwszą randkę z nową gwiazdą w ich ukochanych barwach. Ostatni dzień sierpnia tamtego lata oznaczał coś zupełnie przeciwnego, niż koniec wakacji. Dla kibiców Interu to miał być początek wspaniałych czasów. Inter mierzył się z Brescią i wygrana wydawała się zwykłym odbębnieniem formalności w atmosferze wielkiej fiesty. Jedyne zmartwienie dotyczyło liczby bramek jaką uda się wbić dużo skromniejszemu rywalowi. Najważniejsza kwestia pozostawała oczywista – ile z nich padnie łupem fenomenu z Rio de Janeiro. To miał być dzień Ronaldo. Brescia natomiast miała wcielić się w rolę ekipy złożonej w ofierze przez całą Serie A. Lombardzki klub został posłany na San Siro niczym baranek na ołtarz ofiarny. Ronaldo miał chwycić za nóż i jako nowy kapłan jednej z najwspanialszych świątyń całego calcio, ‘napocząć’ Brescię i w ten sposób oficjalnie uświęcić swoje przybycie do Italii.

Takie uczucie podniecenia i przyjemnej nerwówki towarzyszyło tifosim przed meczem. Tymczasem po sportowych zmaganiach niektórzy złośliwie zastanawiali się na łamach włoskiej prasy, czy ‘il Fenomeno’ nie został przypadkiem podmieniony. To Urugwajczyk Recoba wyskoczył jak diabeł z karafki i być może zaskoczył nawet samego siebie. Skradł promowanemu, dużo sławniejszemu koledze show i nieoczekiwanie zagarnął zaszczyty dla siebie. Czekaliśmy na gole latynosa, ale byliśmy pewni, że będą oznakowane brazylijskim znakiem jakości. O urugwajskim "chińczyku" mało kto pamiętał, a to właśnie jemu Moriero czyścił wtedy buty w słynnym już geście. Dziennikarze z ‘La Gazzetta dello Sport’ napiszą później, że ilekroć Ronaldo był w posiadaniu piłki, tyle razy miało się wrażenie, że na boisku wydarzy się coś pozytywnego dla Interu. Najpiękniejsze rzeczy wyszły jednak ze stóp kogoś innego. Nawet z perspektywy tylu lat wygląda to jak przygotowany scenariusz pod bajkę o cholernie utalentowanym chłopaku z Montevideo, który przychodzi do Interu jako paź Brazylijczyka i w najważniejszym momencie kradnie mu rumaka. Oba gole Recoby z tamtego meczu weszły do kanonu włoskiego futbolu. Na zawsze wdarły się w pamięć interistów i wszystkich miłośników sztuki piłkarskiej.

A teraz jak będzie? Słońce zajdzie nad Turynem po pierwszym ligowym meczu sezonu i wracający do domów kibice umieszczą w centrum dyskusji kogoś innego niż Cristiano? Musiałby się znaleźć jakiś naprawdę zuchwały śmiałek, aby skraść mu scenę w taki wieczór. Taki teraźniejszy Alvaro, który zupełnie bezczelnie rzuciłby cień na królewskiego Portugalczyka i zepchnął go do roli luksusowego statysty. Historia może zatoczyć koło i zamieniając po drodze Mediolan na Turyn, zaoferować nam genialnego i zupełnie niespodziewanego bohatera. Ponad 20 lat temu Recoba meldował się na boisku wobec totalnej obojętności kibiców i dwoma strzałami zamienił tę apatyczność w egzaltację i podziw. Czekamy na powtórkę z rozrywki.

Radek Koc

reklama

Lewandowski wciąż będzie kapitanem reprezentacji

Lewandowski wciąż będzie kapitanem reprezentacji
W żadnym momencie nie zastanawiałem się nad tym, aby zmienić kapitana reprezentacji Polski. Spotkałem się z kilkoma zawodnikami, rozmawiałem z częścią przez telefon. Robert Lewandowski zostaje kapitanem.
Jerzy Brzęczek za:@LaczyNasPilka

Pulisic ratuje małego kibica z rąk ochrony

Chłopca, który po meczu Borussii z Liverpoolem chciał sobie zrobić zdjęcie z Pulisiciem, zatrzymała stadionowa ochrona. Piłkarz BVB natychmiast zainterweniował i cyknął sobie fotkę z chłopakiem :)
źródło:youtube.com

Pełne wyniki losowania 3. rundy eliminacji LM

Pełne wyniki losowania 3. rundy eliminacji LM
reklama

Legia poznała ewentualnego rywala w el. LM

Legia poznała ewentualnego rywala w el. LM
Jeśli Legia Warszawa wyeliminuje w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów Spartak Trnawa, to w trzecim etapie eliminacji zmierzy się ze zwycięzcą pary Crvena Zvezda (Serbia) - Suduva (Litwa).
za:uefa.com

Pulisic nie dostał nagrody gracza meczu przez... alkohol

Pulisic nie dostał nagrody gracza meczu przez... alkohol
Christian Pulisic w meczu z Liverpoolem w trakcie tournee po USA strzelił dwa gole i zanotował asystę, lecz mimo tego nie otrzymał nagrody dla gracza meczu. Dlaczego tak się stało? Sponsorem nagrody była jedna z firm produkujących piwo, a piłkarz nie osiągnął jeszcze wieku wymaganego w USA do spożywania alkoholu (Pulisic ma 19 lat, a w USA pić alkohol można od 21. roku życia).
za:goal.com

Oświadczenie Cracovii na temat sytuacji Miroslava Covilo

Oświadczenie Cracovii na temat sytuacji Miroslava Covilo
Miroslav Čovilo podpisał dwuletni kontrakt z Cracovią w sierpniu 2014 roku. W kwietniu 2015 roku Čovilo podpisał nowy kontrakt z Cracovią obowiązujący do czerwca 2018 roku otrzymując jednorazowo 24.000 euro oraz podwyżkę w wysokości 3.000 euro miesięcznie. W czerwcu 2016 roku Čovilo podpisał kolejny aneks do kontraktu który został przedłużony do czerwca 2020 roku za co otrzymał jednorazowo 50.000 euro. W czerwcu 2018 roku zawodnik zgłosił do trenera i zarządu klubu, że ma bardzo dobrą ofertę z innego klubu i chce odejść z Cracovii. W rozmowie z trenerem Probierzem Čovilo powiedział, że w przypadku braku zgody na odejście z Cracovii nie będzie dalej trenował, nie pojedzie na obóz i zakończy karierę sportową. Mając na uwadze rolę jaką zawodnik pełnił w zespole i to, że klub chciał zatrzymać tak ważnego zawodnika dla drużyny, Prezes Cracovii Janusz Filipiak spotkał się z Miroslavem Čovilo i zaproponował mu kolejną podwyżkę w ramach obowiązującego kontraktu w wysokości 2.000 euro miesięcznie plus kolejne 2.000 euro w bonusach, a także zatrudnienie w klubie po zakończeniu kariery. Zawodnik upierał się przy rozwiązaniu kontraktu i odejściu z klubu za darmo. Pomimo dążenia władz Cracovii do podpisania aneksu z podwyżkami, przedstawiciele FC Lugano w dalszym ciągu kontaktowali się z klubem twierdząc, że zawodnik chce do nich przejść i nie chce być w Cracovii. 18.07.2018 roku w rozmowie telefonicznej dyrektor FC Lugano Giovanni Manna powiedział, że przekazał agentom Čovilo, że Lugano podpisze z nim kontrakt jak rozwiąże kontrakt z Cracovią. Dodatkowo potwierdził, że bezpośrednio rozmawiał z zawodnikiem. Tym samym potwierdził, że Zawodnik złamał przepisy FIFA, gdyż pomimo ważnego kontraktu bez zgody Cracovii ustalał warunki kontraktu z FC Lugano. 19.07.2018 roku Čovilo poinformował trenera Probierza, że nie chce być dalej kapitanem Cracovii. Do momentu wywiadu Miroslava Čovilo po meczu ze Śląskiem Wrocław oraz wpisów w mediach społecznościowych, podających nieprawdziwą informację i istotnie naruszających wizerunek Cracovii, klub nie komentował sprawy.
oświadczenie Cracovii za:cracovia.pl
reklama