Ruszyła Liga Mistrzów, która uwodzi nie tylko wdziękiem i czarem osobistym, ale również wielką klasą

Po blisko czterech miesiącach przerwy wreszcie wróciła upragniona Liga Mistrzów, wypchana pieniędzmi aż po pachy i jedyna w swoim rodzaju, na którą czekają miliony kibiców na całym świecie. W każdy wtorek i środę z wypiekami na twarzy oglądają popisy swoich ulubionych zespołów, wspierając je przed telewizorami lub na trybunach. Tegoroczna edycja najcenniejszego klubowego trofeum w Europie jest wyjątkowa z kilku powodów.

Lista faworytów do końcowego triumfu znacznie się wydłużyła

Po pierwsze, chrapkę na wygranie Champions League w sezonie 2018/19 ma spore grono europejskich gigantów, nie tylko typowanych do tego miana z urzędu, ale również zespoły, które dotychczas raczej nie kandydowały do tej roli. Są wśród nich takie kluby jak Real Madryt, FC Barcelona, Manchester City, PSG, Bayern Monachium, a teraz do tego towarzystwa dołączył również Liverpool FC. Drużyna Juergena Kloppa w poprzednich rozgrywkach doszła aż do samego finału, gdzie musiała uznać wyższość „Królewskich” – hegemonów ostatnich lat, trzykrotnych zdobywców Ligi Mistrzów z rzędu. Mocnym kandydatem na triumfatora będzie również Juventus Turyn, wzmocniony Cristiano Ronaldo, 6-krotnym królem strzelców w poprzednich sześciu edycjach!

Rozpoczęty we wtorek 18 września 2018 roku kolejny sezon rozgrywek może być jednym z najciekawszych w historii. Wystarczy popatrzeć na madrycki Real i odejście  jego dwóch głównych architektów ostatnich sukcesów – trenera Zinedine’a Zidane oraz pięciokrotnego zdobywcy „Złotej Piłki” – CR7. Bez nich zespół „Los Blancos” został osierocony i już nie będzie taki sam. Jednak wcale to nie oznacza, że nie powalczy o czwarty triumf z rzędu, co byłoby wydarzeniem bez precedensu od początku sezonu 1992/93, kiedy rozgrywki zaczęły się formalnie nazywać Ligą Mistrzów. Zważywszy na fakt, że ekipa z Santiago Bernabeu posiada w swoich szeregach niezwykle doświadczonych piłkarzy, zaprawionych w grze o najwyższą stawkę i opromienionych niejednym laurem zwycięstwa, to wygranie 4. raz LM na przestrzeni ostatnich 4 sezonów jest w tej chwili misją niebywale trudną, ale z pewnością jak najbardziej możliwą do wykonania przez nowego szkoleniowca, Julena Lopeteguiego.

Kolejną próbę wdrapania się na europejski szczyt podejmą: mistrz Francji – PSG i Anglii – Manchester City. Potentaci z Paryża i z Wysp Brytyjskich zasilani są wręcz niewyobrażalnym kapitałem arabskich szejków i od dobrych kilku lat starają się wywalczyć upragnione trofeum, ale w każdym sezonie powtarza się niemal ta sama historia i wszystko spala na panewce. Wygórowane ambicje i buńczuczne zapowiedzi nie mają pokrycia z rzeczywistością. Liga Mistrzów brutalnie weryfikuje ich formę. Aż trudno sobie wyobrazić, że mimo posiadania w swoich zespołach graczy światowego formatu, po wyjściu z grupy obie drużyny odbijają się jak od ściany i zatrzymują na jednym ze szczebli fazy pucharowej. Maksymalnym pułapem ich możliwości pozostają w tej chwili: w przypadku Man City dotarcie do półfinału, a „Les Parisiens” – ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Pierwsza kolejka nowego rozdania Champions League uświadomiła sympatykom francuskiego i angielskiego klubu, że ogromne nakłady finansowe i spełnianie niemal wszystkich zachcianek transferowych wcale nie gwarantują, że obaj giganci będą grać na miarę możliwości i swojego wielkiego potencjału. PSG przegrało po zaciętym spotkaniu z Liverpoolem na Anfield Road 2:3, natomiast „Obywatele” ulegli sensacyjnie na własnym boisku ekipie Lyonu 1:2! Co ciekawe, ekipa Pepa Guardioli ponosząc tę porażkę, w niechlubny sposób zapisała się na kartach angielskiej piłki.

Epicka rywalizacja dwóch najlepszych graczy świata

Po drugie, warto zwrócić uwagę na trwający już od ponad dekady wielki pojedynek strzelecki dwóch goleadorów, uważanych obecnie za najlepszych piłkarzy naszej planety. Mowa oczywiście o Cristiano Ronaldo i Leo Messim, którzy traktują rozgrywki LM jako swoje królestwo, w którym rozgościli się na dobre i nikogo do niego nie dopuszczają. Gwiazdy Juventusu i Barcelony stały się istnymi hegemonami tego najważniejszego europejskiego pucharu. Seriami wygrywają trofea oraz ścigają się ze sobą w każdej edycji Champions League o koronę króla strzelców. 33-letni Portugalczyk już 5 razy wygrał Puchar Europy (goni rekord legendarnego Francisco Gento z 6 triumfami) i ponadto aż 6 razy z rzędu był najlepszym egzekutorem tych rozgrywek, osiągając rekordową liczbę 120 bramek!

Z kolei „Atomowa Pchła” już na otwarcie nowego sezonu zrobiła wielki krok, ustrzelając hat-tricka w meczu z PSV Eindhoven (wygrana 4:0) i tym samym zbliżyła się do CR7 na odległość 17 trafień ( obecnie 103 gole na koncie). Pod tym względem 31-letni Argentyńczyk zajmuje 2. pozycję w klasyfikacji wszech czasów. W swojej karierze podnosił do góry już 4 razy najcenniejszy „Uszaty Puchar”, przyznawany na Starym Kontynencie. Dodatkowo aż 5-krotnie był najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów, ale ostatni raz w edycji 2011/12. Podsumowując, CR7 minimalnie prowadzi w obu rankingach, dystansując 31-letnią gwiazdę Barcy – o jedną wygraną Ligę Mistrzów i jeden tytuł króla strzelców tych rozgrywek.

Skromna liczba reprezentantów Polski gra o różne cele

Po trzecie, warto śledzić z należytą uwagą dopiero co rozpoczętą kampanię najlepszej klubowej ligi świata ze względu na występy ośmiu Polaków, mających stałe miejsca w swoich klubach. Może nie jest to liczba zbyt oszałamiająca, ale z pewnością co najmniej dwóch z nich ma prawo myśleć o meczu finałowym, który zostanie rozegrany 1 czerwca 2019 roku na stadionie Wanda Metropolitano, obiekcie Atletico Madryt. Robert Lewandowski w barwach Bayernu Monachium i Wojciech Szczęsny w Juventusie mają największe szanse, aby się tam znaleźć. 30-letni napastnik mistrza Niemiec znakomicie rozpoczął swoją kampanię 2018/19, trafiając do siatki w wyjazdowym spotkaniu z Benfiką Lizbona (wygrana 2:0).

„Lewy” jest najskuteczniejszym Polakiem w historii CL, bowiem obecnie zajmuje 9. miejsce (ex aequo z Filippo Inzaghim) w klasyfikacji najlepszych strzelców rozgrywek, z pokaźnym dorobkiem 46 bramek.

Z kolei bramkarz turyńczyków też może mieć wielkie powody do zadowolenia, ponieważ mistrz Włoch, pomimo grania w „10” od 28. minuty, po czerwonej kartce dla Cristiano Ronaldo (1. w karierze LM w 154 występie!) wygrał wyjazdowy mecz 1. kolejki na Estadio Mestalla z Valencią 2:0. Polski golkiper w końcowych fragmentach spotkania obronił strzał z rzutu karnego, autorstwa Daniego Parejo.

Na dobry sezon w barwach Napoli w CL liczą również Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński, którzy po 1. meczu mogą czuć spory niedosyt. Ekipa spod Wezuwiusza tylko zremisowała 0:0 z Crveną Zvezdą Belgrad, a strata dwóch punktów już na starcie, z teoretycznie najsłabszym rywalem, może okazać się brzemienna w skutkach, gdyż w kolejnych spotkaniach wicemistrz Włoch będzie rywalizował ze znacznie surowszymi egzaminatorami, w postaci Liverpoolu FC i PSG.

Kolejną edycję w Borussi Dortmund rozpoczął na prawej stronie obrony niezawodny Łukasz Piszczek i cieszył się z pierwszych trzech punktów w wyjazdowej konfrontacji z niewygodnym rywalem, Club Brugge (wygrana 1:0). Z kolei obroną AS Monaco kieruje Kamil Glik, który niestety nie ustrzegł się poważnego błędu w meczu z Atletico Madryt, kiedy nie upilnował Diego Costy przy jednej z bramek dla przeciwników. Ostatecznie spotkanie zakończyło się przegraną ekipy „Czerwono-Białych” 1:2.

Uzupełniając polską kolonię zagraniczną, warto również wspomnieć o Macieju Rybusie (obecnie kontuzjowanym) i Grzegorzu Krychowiaku, którzy w barwach Lokomotiwu Moskwa postarają się o uzyskanie jak największej liczby punktów, która pozwoliłaby im wyjść z jednej z najbardziej wyrównanych grup w tegorocznej edycji. Mistrz Rosji za swojego pierwszego rywala miał Galatasaray Stambuł, z którym na otwarcie poległ bezdyskusyjnie aż 0:3, a przecież w kolejnych starciach czekają go jeszcze konfrontacje z FC Porto i FC Schalke 04.

Zapomniane firmy z dawnych lat wracają po długoletnich absencjach

Po czwarte, możemy zaobserwować powrót do elitarnych rozgrywek klubów niewidzianych tam od bardzo długiego czasu. Inter Mediolan, dzięki zajęciu 4. miejsca w Serie A ponownie znalazł się w Lidze Mistrzów po 7 latach przerwy. Jeszcze dłużej na swoje występy w Champions League musieli czekać piłkarze Lokomotiwu Moskwa. Rosjanie po 15 latach nieobecności znowu się pojawili w gronie „32” najlepszych klubowych zespołów Europy. Ostatnią drużyną zasługującą na wyróżnienie jest Crvena Zvezda Belgrad. Ekipa z Bałkanów w 1991 roku wygrał Puchar Europy, pokonując w finale Olympique Marsylia (0:0 po dogrywce i w karnych 5:3), ale później w ówczesnej Jugosławii wybuchła wojna domowa, która spowodowała, że team ze stolicy Serbii był na skraju bankructwa i ruiny. Ostatni raz „Czerwoną Gwiazdę” można było oglądać na szczeblu grupowym w najważniejszym klubowym europejskim pucharze w bardzo zamierzchłych czasach sezonu 1991/92, kiedy to z powodu napiętej sytuacji politycznej nie mogła rozgrywać meczów międzynarodowych na własnym stadionie i tułała się po całej Europie, występując w roli gospodarza m.in. na Węgrzech czy też w Bułgarii.

Wielka kasa i przywileje dla europejskich gigantów

Po piąte, wielkie transze finansowe (premie przyznawane na podstawie tzw. rankingu historycznego, obejmującego wyniki z ostatnich 10 lat) będą co roku przelewane dla najbogatszych klubów (ligi z Top 4) za udział w rozgrywkach Ligi Mistrzów, a ich faworyzowanie już na starcie, kosztem zespołów zajmujących niższe miejsca w klubowym rankingu UEFA sprawia, że nie muszą one brać udziału w niezwykle męczących kwalifikacjach, składających się w tej chwili z aż 4 rund!

Szefowie europejskiej federacji piłkarskiej przeznaczyli na sezon 2018/19 niemal 2 mld na pulę nagród. Co ciekawe, za sam awans do fazy grupowej każda drużyna dostała bagatela … 15 mln euro. Z kolei najwięcej w jednej edycji zarobił jak na razie Juventus Turyn w kampanii 2016/17, kiedy na konto ekipy ze stolicy Piemontu przelano ponad 100 mln euro. W nowym rozdaniu triumfator dostanie jeszcze więcej, dzięki podpisaniu rekordowych umów ze sponsorami oraz wpływom pochodzących ze sprzedaży praw telewizyjnych.

Najwyższa jakość sportowa i wielkie emocje

Po szóste, porównując poprzedni sezon z obecnym bez końca będziemy mogli zachwycać się niebotycznym poziomem rozgrywek, niesamowitym tempem i rozmachem akcji ofensywnych konstruowanych z wielką elegancją przez gigantów europejskiego futbolu w niemal każdym meczu, momentami zapierającymi dech w piersiach, nieprzebranym bogactwem i głębią składów wielu drużyn, spektakularnymi zagraniami, gwiazdami światowego formatu, kosmicznymi bramkami w stylu: Cristiano Ronaldo zdobytą przewrotką w 1/4 finału z Juventusem w poprzedniej edycji czy też Garetha Bale’a, również po powietrznym salcie w finale 2018 roku.

Wszystkie te elementy gwarantują fantastyczne emocje i mogą wprawić w zachwyt, nawet osoby postronne, nie interesujące się na co dzień piłką nożną. Nawet w porównaniu z turniejem finałowym Mistrzostw Świata rozgrywki Ligi Mistrzów wyglądają momentami bardziej imponująco i jak już zaczniesz je oglądać choćby raz, to później już nie ma od tego odwrotu. Szybko zamieniają się w miłość graniczącą z obłędem.

Z kolei ogromna stawka meczów fazy pucharowej powoduje, że z każdym kolejnym rokiem poziom rozgrywek CL jest coraz wyższy i gdy wydaje się, że już nic cię nie zaskoczy i nie ma możliwości, aby gra była jeszcze bardziej atrakcyjna, to wtedy na boisku nagle któryś z piłkarzy odpala „bombę”, po której przez tydzień zbierasz szczękę z podłogi. Taka właśnie potrafi być Ligi Mistrzów, która od lat uwodzi miliony ludzi na całym świecie nie tylko wdziękiem i czarem osobistym, ale również wielką klasą.

 

Dominik Lenart

reklama

Mateusz Klich kpi z Adama Nawałki

Mateusz Klich kpi z Adama Nawałki
Trener Brzęczek wjechał i powiedział, jak chce, żeby wszystko wyglądało. Nie ubierał tego w poezję. Trener Nawałka był bardzo profesjonalny, mówił tak profesjonalnie, że nie było wiadomo, o co mu chodzi. Trzeba było się domyślać. Pracowałem z nim jednak tylko na początku, nie mogę oceniać całej kadencji, słyszałem, że później się trochę zmienił. Brzęczek jest konkretny. Mówi to, co myśli. I nie nosi szaliczków.
Mateusz Klich za:Rzeczpospolita

Rio Ferdinand tłumaczy zachowanie Salaha

Rio Ferdinand tłumaczy zachowanie Salaha
Czy Mohamed Salah cieszył się z gola Firmino? Mam taką nadzieję. Wydaje mi się, że trzeba spojrzeć szerzej na tę drużynę. Trzeba zwrócić uwagę na więź jaką mają piłkarze na boisku. Wydaje mi się, że Salah świętował gola na swój sposób. Na początku uniósł ręce. Pierwsze ujęcia pokazują jak podnosi ręce i świętuje.
Rio Ferdinand za:express.co.uk

Czyli nie tylko Bendtner jest winny?

Czyli nie tylko Bendtner jest winny?
Wcześniej było mówione, że Nicklas Bendtner uderzył taksówkarza. Teraz okazuje się, że sprawa wcale nie jest taka prosta. Co tam się tak naprawdę wydarzyło?
reklama

Lopetegui o czerwonej kartce CR7

Lopetegui o czerwonej kartce CR7
Czerwona kartka dla Cristiano? Wszyscy mówią mi, że tam nie było czerwonej kartki. VAR pomaga w takich sytuacjach. Wtedy łatwiej uniknąć błędu.
Julen Lopetegui za:Real Madrid Info ‏

Jak łatwo wkurzyć kibica Juve

Jak łatwo wkurzyć kibica Juve

4 lata od historycznego zwycięstwa "Lisów"

4 lata od historycznego zwycięstwa

Drużyna tygodnia w Lidze Europy

Drużyna tygodnia w Lidze Europy

Kucharski nie oszczędza nowych agentów "Lewego"

Kucharski nie oszczędza nowych agentów
Z mojego punktu widzenia – i na podstawie wiedzy jaką posiadam – zabawne było obserwowanie działań ludzi związanych z Lewym. Bo nie dostrzegłem żadnego spójnego pomysłu na przeprowadzenie transferu Roberta. Przeciwnie – wszystkie kroki, wszystko to, co było rozgrywane w mediach polskich i zagranicznych, było kontrproduktywne. I utwierdzało mnie w przekonaniu, że do żadnego transferu nie dojdzie. Według mnie cel i korzyści tych działań medialnych nowych doradców Lewandowskiego był inny i sprzeczny z interesem piłkarza. Określam ich włoskim terminem: dilettante. A czy transferowe zamieszanie miało wpływ na występ Roberta podczas MŚ2018? Nie wiem do końca, bo on ma tak skonstruowaną psychikę, że potrafi się odciąć od całego zewnętrznego zgiełku. Mało tego, często potrzebował dodatkowej presji zewnętrznej i umiał taką sytuacją wykorzystać pozytywnie. Tyle że w Rosji nie zagrał na sto procent. Abstrahując od przygotowania i formy innych piłkarzy, Robert nie dał z siebie wszystkiego, był daleki od własnych stu procent. I to nawet bardzo.
Cezary Kucharski za:sportdziennik.pl

Urodziny Michała Pazdana

Urodziny Michała Pazdana

Morata musi odzyskać pewność siebie

Morata musi odzyskać pewność siebie
Alvaro Morata musi zdobyć pewność siebie jednym, dwoma albo trzema golami. Nie jestem w stanie dodać mu pewności siebie. W meczu z PAOK-iem miał trzy, cztery sytuacje. Miał pecha. Mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł mu pomóc, ale pewność siebie zdobędzie tylko strzelonymi bramkami. Muszę jeszcze zaznaczyć, że chyba po raz pierwszy w tym sezonie Alvaro był gotowy w polu karnym. Dochodził do piłek, był aktywny.
Maurizio Sarri za:talksport.com

Bonus BGC nagrał kawałek z Maxwellem Kalu

Bonus BGC nagrał kawałek z Maxwellem Kalu
Poznański raper i gwiazda YouTube'a Bonus BGC opublikował teledysk do swojego nowego singla "Back in the game". W piosence Bonusa wspiera tajemniczy Alemzo. Jak się okazuje, wyznał to polski raper w komentarzu pod teledyskiem, Alemzo to nie kto inny jak znany z występów w Ekstraklasie Maxwell Kalu. Nigeryjski napastnik największe sukcesy święcił w barwach Amiki Wronki, z którą zdobył trzykrotnie Puchar Polski. Później grał kolejno w następujących klubach: Widzew Łódź, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Mieszko Gniezno, MKS Mława, Kujawiak Włocławek, Zawisza Bydgoszcz, Radomiak Radom, Odra Opole, ŁKS Łomża. W 2008 roku piłkarz podpisał kontrakt z drugoligową Nielbą Wągrowiec. Następnie przeszedł do Tura Turek. Kolejne jego kluby to: Pelikan Łowicz, Świt Piotrowo, 1920 Mosina i Pogoń Lwówek.
za:youtube.com

Niesamowita główka kibica Celtiku

Wczoraj Celtic wygrał 1:0 z Rosenborgiem, ale na prawdziwego bohatera tego meczu wyrósł ten oto kibic. :)

Dramatyczna sytuacja Dawida Janczyka

Dramatyczna sytuacja Dawida Janczyka

Sergio Aguero na dłużej w City

Sergio Aguero na dłużej w City
Sergio Aguero podpisał nowy kontrakt z Manchesterem City. Umowa argentyńskiego snajpera z mistrzem Anglii będzie obowiązywać do 2021 roku.
za:mancity.com

Mecze w TV: 21 Września 2018

18 :00Eurosport 2
Pogoń Szczecin vs Wisła Kraków
LOTTO Ekstraklasa
18 :30Eleven Sports 1
FC Ingolstadt vs FC St. Pauli
2. Bundesliga
20 :30Canal+ Sport
Arka Gdynia vs Lech Poznań
LOTTO Ekstraklasa
20 :30Eleven Sports 1
VfB Stuttgart vs Fortuna Düsseldorf
Bundesliga
20 :30Eleven Sports 3 i 4
Sassuolo vs Empoli FC
Serie A
21 :00Eleven Sports 2
SD Huesca vs Real Sociedad
La Liga

Coś nie pykło u Lacazette'a

Coś nie pykło u Lacazette'a
reklama