Tottenham Hotspur w letargu. "Koguty" gdzieś zatraciły swoją zadziorność

Londyn jest jednym z największych i najstarszych miast w Europie. To właśnie z tej metropolii wywodzi się aż 7 klubów Premier League. Jednym z nich jest Tottenham Hotspur F.C., położony w północnej części miasta, w którym swoje rządy sprawuje na ławce Mauricio Pochettino. Argentyńczyk od ponad 4 lat pracuje w dość specyficznym miejscu. Pomimo tego, że z ekipą „Kogutów” nie wygrał jeszcze ani jednego trofeum, to dotychczas za swój warsztat szkoleniowy i nowatorskie podejście do gry był nieustannie chwalony. Ostatnie tygodnie pokazują jednak, że nastały dla niego niezwykle ciężkie czasy, a sezon 2018/19 zapowiada się jako jeden z najtrudniejszych w karierze. 46-letniemu trenerowi przydarzyły się ostatnio 3 porażki z rzędu, a nawarstwiające się problemy wokół zespołu nie sprzyjają osiąganiu korzystnych wyników.

Przenosiny na nowy stadion wciąż się wydłużają

Pierwszym z nich jest zamieszanie związane z przeciągającym się terminem oddania do użytku nowego, niezwykle nowoczesnego stadionu „Kogutów”. Powodem takiego stanu rzeczy są obawy o niesprawny system bezpieczeństwa. Zespół z północnego Londynu grający dotychczas na White Hart Lane jest o krok od przeniesienia się na nowy, funkcjonalny obiekt, ale gdy, już wydaje się, że to nastąpi, to do mediów niespodziewanie przedostają się kolejne informacje, mówiące o opóźnieniach. 15 września to data, kiedy Tottenham miał rozpocząć nową erę w historii klubu i otworzyć z wielką pompą grę na nowym stadionie. Nic z tych planów jednak nie wyszło i najnowsze informacje wskazują na to, że obiekt „Spurs” będzie gotowy dopiero przed Świętami Bożego Narodzenia, o czym wspomniał w rozmowie z angielskimi mediami trener Mauricio Pochettino.

– Jestem pewien. W tym roku. Jestem o tym przekonany. Odbyłem prywatną rozmowę z Danielem Levym (przyp red.  – właściciel klubu). Myślę, że są pewni siebie. Ciężko pracują, aby znaleźć rozwiązanie. Mam nadzieję, że przed Wigilią będziemy już mogli tam grać. To moje życzenie – zakończył 46-letni menadżer ekipy „Kogutów”.

Sytuacja z oddaniem nowego obiektu do gry nie jest zbyt komfortowa i póki co piłkarze Tottenhamu w występują w roli gospodarza na Wembley albo na stadionie MK (należącym do drużyny Milton Keynes), oddalonym 43 mile od siedziby ”Spurs”.

Bez ani jednego transferu w lecie!

Drugą przeszkodę w uzyskiwaniu dobrych rezultatów stanowi brak jakiejkolwiek aktywności ze strony „Kogutów” w letnim okienku transferowym. Właściciel zespołu Daniel Levy nie wydał ani grosza na wzmocnienia. Sytuacja ta wydaje się być bardzo niepokojąca, bowiem wszyscy główni rywale „Lillywhites" w walce o mistrzostwo Anglii, szastali w czerwcu i lipcu ogromnymi kwotami, przyprawiającymi o niemały ból głowy, sprowadzając wielu wartościowych zawodników. Jedynym pozytywem dla „Spurs” może być fakt, iż zespół nie został osłabiony, bowiem wszystkie największe gwiazdy, na czele z: Dele Allim, Harrym Kane’m czy też Christianem Eriksenem zdecydowały się pozostać. Co ciekawe, nieprzeprowadzenie jakiejkolwiek transakcji w letnim oknie jest pierwszą taką sytuacją w Anglii od 2003 roku.

Problemy z bramkarzami

Kolejnym wyzwaniem bijącym mocno na alarm jest sytuacja związana z kontuzją Hugo Llorisa oraz towarzyszące jej problemy pozasportowe dotyczące jazdy Francuza pod wpływem alkoholu i co za tym idzie odebraniu mu prawa jazdy, po przekroczeniu dozwolonej prędkości. 31-letni bramkarz „Kogutów” dostał również grzywnę w wysokości 50 tys. funtów.

Jakby tego było mało, to obecnie jest on kontuzjowany, a na murawie nie pojawił się od 28. sierpnia. Leczy uraz mięśniowy uda, którego według Pochettino mógł się nabawić w wyniku… nadmiernego stresu i poczucia wstydu po aferze samochodowej. Przeciągająca się pauza golkipera francuskich mistrzów świata sprawia, że Pochettino musi stawiać na innych bramkarzy. W tej chwili między słupkami stoi nominalnie trzeci golkiper  Paul Gazzaniga, a  w odwodzie pozostają jeszcze młodzi i będący, bez choćby jednego występu w pierwszym zespole – 19-letni Alfie Whiteman oraz jego rówieśnik Brandon Austin. Obaj młokosi znacznie ustępują umiejętnościami zarówno pierwszemu, jak i drugiemu bramkarzowi „Kogutów”. Co ciekawe,  Michael Vorm na co dzień rezerwowy bramkarz „kogutów” również przebywa na rekonwalescencji, lecząc uraz kolana.

Gdzie się podział stary, dobry Harry?

Następnym problemem, trudnym w tej chwili do udźwignięcia, jest dyspozycja Kane’a. Największa gwiazda zespołu zupełnie nie przypomina starego, dobrego Harrego, który imponował fantastyczną formą i niebywałą regularnością strzelecką w ostatnich latach. Obserwując snajpera „Spurs” na boisku,  można dojść do wniosku, że porusza się na zwolnionych obrotach. Z zawodnika pełnego energii i niezwykle aktywnego w polu karnym rywali została bardzo mała cząstka. 25-latek wygląda jakby ktoś odpiął mu wtyczkę i pozbawił zasilania. Na murawie jest kompletnie niewidoczny, a przy tym bierny. Nie dość, że wygrywa znikomą liczbę pojedynków w powietrzu, to w przekroju każdego ze spotkań ma bardzo małą liczbę kontaktów z piłką (z Interem Mediolan zaledwie 12. w 1. połowie!), mnożą się z jego strony niedokładne podania do kolegów oraz oddaje ponad dwa razy mniej strzałów na bramkę niż w poprzednich rozgrywkach (obecnie średnio 2,5 do 5,0 w sezonie 2017/18).

Śmiało można tutaj postawić tezę, że obniżka Kane’a wynika z jego nadmiernie wyeksploatowanego organizmu, który ma swoje granice i w końcu powiedział stop. W ciągu ostatnich kilku lat snajper reprezentacji Anglii rozegrał rekordową liczbę 175 meczów, grając niemal zawsze od deski do deski. Dodatkowo na jego niekorzyść działa zbyt krótki wypoczynek po turnieju finałowym Mistrzostw Świata, gdzie 25-latek dotarł z ekipą „Synów Albionu” aż do półfinału.

Jego słaba i statyczna gra oraz związana z nią duża nieskuteczność (tylko 3 bramki w 6 meczach), a także zbyt słaby czas reakcji w 100% sytuacjach pod bramką rywali powodują, że cierpi na tym cały zespół Mauricio Pochettino. Najlepiej odzwierciedla to sytuacja w tabeli. „Koguty” pomimo tego, że zajmują całkiem niezłą 5. pozycję, to aż dwa razy schodziły z boiska pokonane (porażki z Watfordem i Liverpoolem) w sześciu kolejach Premier League.

Kane odniósł się do swojej słabszej formy w rozmowie z angielską prasą:

–  W tym sezonie strzeliłem trzy gole, co nie jest straszne. Oczywiście, jeśli ustalisz standardy w innych porach roku i innych grach, ludzie będą mówić, jeśli ich nie osiągniesz, a ja jako pierwszy analizuję swoją grę i widzę, co mogę zrobić lepiej. Oczywiście, czuję, że mogłem zrobić lepiej w większości meczów w tym sezonie. Mecz z Brighton był prawdopodobnie pierwszym, z którego byłem naprawdę zadowolony. Jako napastnik przechodzisz przez dobre i złe zaklęcia. Najważniejszą rzeczą dla mnie jest ciężka praca dla zespołu, aby zrobić dla niego dobrą zmianę. Zawsze cieszę się, że strzelam. Wielu z nas grało w Mistrzostwach Świata i wielu mówiło o tym. Ważne jest, abyśmy to udowodnili. Wiele osób mówi o zmęczeniu, ale wszyscy jesteśmy w formie i czujemy się dobrze – zakończył Anglik.

Defensywa mocno kuleje

Ostatnią palącą kwestią, nad którą należy się na chwilę pochylić jest postawa defensywy. Blok obronny „Kogutów” i jego słabe zachowanie przy stałych fragmentach to obrazki powtarzające się niemal w każdym tygodniu. Obrona aż 4 razy dała się w ten sposób zaskoczyć. Dodatkowo tylko 1 czyste konto w 6. kolejkach nie wystawia najlepszego świadectwa każdemu z defensorów.

Formuła argentyńskiego szkoleniowca zaczyna się wyczerpywać?

Tottenham za rządów Mauricio Pochettino, trwających już 4 lata, potrafił dzięki inteligentnej taktyce, niezwykłemu duchowi zespołu, kolektywowi oraz zaangażowaniu rywalizować, na równych prawach ze znacznie silniejszymi rywalami. Trzy porażki z rzędu, wszystkie w stosunku 1:2, kolejno z Watfordem, Liverpoolem (w Premier League) i Interem Mediolan (w Lidze Mistrzów) każą się zastanowić nad formą zespołu. Wydaje się, że niezawodne do tej pory elementy po prostu przestały funkcjonować i przynosić niezłe rezultaty. Formuła, która dotychczas się sprawdzała powoli się wyczerpuje i Pochettino musi szukać nowych sposobów, aby wyciągnąć zespół z letargu. Dodatkowo „Spurs” wciąż pozostają w tyle za „czołową piątką” Premier League pod względem generowania przychodów. Nie od dziś wiadomo, że aby coś zbudować i osiągnąć sukces, trzeba najpierw wydać ogromne sumy pieniędzy na nowych piłkarzy, którzy mogliby ponieść poziom zespołu.

„Koguty” gdzieś zatraciły swoją zadziorność, którą imponowały chociażby w poprzednim sezonie w wygranych spotkaniach Ligi Mistrzów: z Realem Madryt i Borussią Dortmund. Obecnie oglądając na boisku ich grę trudno znaleźć w nich maksymalną agresywność, bojowość oraz stojącą na wysokich procentach produktywność. Większość rywali potrafi ich rozszyfrować, a trzy wspomniane porażki z rzędu mogą świadczyć nie tylko o braku wszystkich powyższych cech ale obrazują również, że „Koguty” są coraz bardziej schorowane i jedynym wyjściem jest przeznaczenie ich na dobry rosół.

Kibice nie tracą jednak nadziei, że nadejdą jeszcze piękne czasy dla ekipy z północy Anglii. Brak sukcesów „Spurs” zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej trwa od dobrych kilkudziesięciu lat. Zwycięstwo w ostatniej edycji International Champions Cup w lecie 2018 roku miało jedynie wymiar prestiżowy, a najstarszych sympatyków skłoniło do pewnych refleksji. Doskonale pamiętają oni poprzednie sukcesy Tottenhamu, jakimi było wygranie mistrzostwa Anglii w sezonie 1960/61, ówczesnego Pucharu UEFA w 1984 roku czy też Pucharów: Anglii – 1990/91 i Ligi Angielskiej – 2007/08.

Start pod wodzą Mauricio Pochettino w nowym sezonie należy uznać za mocno rozczarowujący, a nawarstwiające się problemy nie dają zbyt dużych powodów do zadowolenia w kolejnej fazie sezonu. Nie należy jednak zapominać, że to właśnie argentyński szkoleniowiec – przychodząc na White Hart Lane w lipcu 2014 roku – tchnął w zespół nowe życie, wyznaczając oryginalne trendy w sposobie gry i boiskowych zachowaniach każdego zawodnika. Przeprowadzka na nowy i co ważne własny stadion z pewnością da „Lillywhites” poczucie stabilizacji i zapewni jakże istotną i niezbędną strefę komfortu potrzebną do dobrej gry w piłkę.

 

 

Dominik Lenart

 

reklama

Skład Napoli na mecz z Parmą

Skład Napoli na mecz z Parmą

Oburzony Andrzej Strejlau

Oburzony Andrzej Strejlau
Czyżby trenerowi chodziło o niedawny skandal alkoholowy w Lechii Gdańsk?

Efektowny gol Philippe Coutinho z woleja!

Barcelona na prowadzeniu! Messi podał do niekrytego Coutinho, ten co prawda nienajlepiej przyjął futbolówkę, ale naprawił to efektownym strzałem z powietrza, którym pokonał Cuellara! Leganes 0 - 1 Barcelona
reklama

Skład Tottenhamu na mecz z Watfordem

Skład Tottenhamu na mecz z Watfordem

Skład Arsenalu na mecz z Brentford

Skład Arsenalu na mecz z Brentford

Ronaldinho zaprezentował nową stylóweczkę

Ronaldinho zaprezentował nową stylóweczkę
reklama
zamknij