Chiesa: Niby kochany, a jednak rozrabia

Jakie to było piękne. Trochę ponad tydzień temu Federico Chiesa po raz kolejny demonstrował swoje ogromne umiejętności przed kibicami na Artemio Franchi i karał bramką zespół SPAL. Potem niesiony entuzjazmem i aplauzem kibiców postanowił podzielić się radością z młodszym bratem. Za kilka lat młody dostanie być może szansę na przejęcie pałeczki, pójdzie w ślady Federico i również stanie się księciem Florencji. Plan jak najbardziej szlachetny. Tylko mała prośba - oby nie przejął bardzo brzydkiej cechy brata, która wywołała ostatnio niezły raban w całej Italii.

Zacznijmy od początku. Gdyby łączyły mnie jakieś szczególne więzi z florenckim zespołem, to po słynnym już braterskim uścisku w trakcie meczu ze SPAL, następnego dnia rano miałbym wielką ochotę pójść do domu Chiesy. Przygotowałbym mu filiżankę kawy, zostawił na stole ciepłe bułeczki z dżemikiem, kupił gazetkę. Wyściskałbym go i podziękowałbym nie tylko za gola, ale również za piękny gest z rodzaju tych gestów, które w futbolu zawsze będą na wagę złota. Można sobie wyobrazić coś równie pozytywnego, niż uścisk dwóch braci na oczach ojca siedzącego na trybunie? Wzruszona była ich mama przed telewizorem, wzruszeni byli kibice obecni na meczu. Może przypominali sobie w tamtym momencie słowa ojca Enrico? Kiedyś w chwili szczerości przyznał, że młodszy Lorenzo jest jeszcze lepszy od Federico. Nie ma wątpliwości, że gdyby miał pięciu synów, to pewnie w taki sam sposób oceniłby ostatniego z nich.

Aktualnie na topie jest jednak tylko Federico. To generalnie synonim pewnej gwarancji jeśli chodzi o aktualną piłkarską panoramę we Florencji. To jednocześnie wielka nadzieja na lepsze dni całego włoskiego calcio i coraz bardziej śmiała próba odtworzenia tradycji, które jeszcze nie tak dawno miały istotne znaczenie w piłkarskim świecie. Cudowna perspektywa. I tutaj się zatrzymujemy. Jak w wielu pięknych bajkach pojawia się pewien smrodek, który psuje całą tę sympatię i nakazuje dać nieprzyjemnego pstryczka w ucho młodemu Włochowi. Zresztą, w kolejce z przygotowanymi palcami czeka już cały szereg edukatorów. Powtarzające się skoki do wody w basenie pola karnego zaczęły się rzucać w oczy jakiś czas temu, ale dopiero ostatni mecz z Atalantą przełączył wskaźnik na poziom „przegięcie pały”.

Już Asamoah z Interu ostrzegał po meczu z Fiorentiną: „Mój pojedynek z Chiesą? Grałem przeciwko niemu jakieś 3-4 razy. To świetny piłkarz. Dobry technicznie i inteligentny. W pewnym momencie nie mogłem go jednak znieść. Leciał na ziemię nawet wtedy, kiedy ja mu nic nie robiłem”. Fiorentina przegrała w Mediolanie, więc oburzenie jeszcze nie osiągnęło wartości szczytowych. Zupełnie inaczej było po meczu ze wspomnianą Atalantą. Viola wyszła na prowadzenie dzięki karnemu, którego wcześniej sprokurował swoją akcją Chiesa. Sędzia zobaczył faul Toloia i prawdopodobnie był jedynym Włochem w całym kraju, który był w stanie dojrzeć tam jakieś przewinienie. Reszta społeczeństwa ujrzała jedynie dość kiepską symulkę piłkarza Fiorentiny. Zawrzało. Po meczu nie wytrzymał trener drużyny gości Gasperini. Rzucił się z pretensjami na opiekuna Fiorentiny i gdyby nie interwencja piłkarzy oraz członków sztabu, wymierzyłby sprawiedliwość własnoręcznie i własnonożnie. Gromy ciskane przez niego w pomeczowych wywiadach były dopełnieniem przykrych scen na florenckim boisku. Gasperini wprost domagał się przykładnego ukarania Chiesy. Podkreślał wielki potencjał gracza, ale jednocześnie krytykował go za uciekanie się do godnych pożałowania sztuczek. Zupełnie jak Asamoah…

Za nimi przyszło wielu innych. Przez pierwsze dni po niedzielnym meczu symulka Chiesy była jednym z głównych tematów we włoskich mediach. Jedni mieszali i mieszają gościa z błotem, wyzywali od bezczelnych płaczków i marnych aktorów. Inni raczej bronią. Poniekąd chwalą jego spryt, albo po prostu zrzucają wszystko na karb młodości. Byłoby miło stwierdzić, że prawda leży pośrodku i spokojnie się rozejść. To jednak nie jest wystarczające.

Chiesa to naprawdę inteligentny, dobrze wychowany i pewny swoich umiejętności facet. Fiorentina ma gigantyczne szczęście, że może na niego liczyć. Federico może być tylko lepszy, a klub już wyobraża sobie górę pieniędzy jaka kiedyś spłynie do nich za transfer. Zanim jednak to wszystko nastąpi, Chiesa musi wykonać jeden, bardzo ważny krok. Musi odrobić lekcje z właściwego zachowania na boisku. Nie może zachwycać dryblingami i golami, a potem psuć wrażenie turlankami w polu karnym. Jeśli chce nosić w przyszłości pelerynę wielkiego mistrza calcio, musi zacząć od szacunku względem samego siebie. Takie skoki do basenu przed bramką przeciwnika zupełnie mu w tym nie pomagają.

Radek Koc

reklama

Gareth Southgate przedłużył kontrakt z reprezentacją Anglii

Gareth Southgate przedłużył kontrakt z reprezentacją Anglii
Gareth Southgate oficjalnie podpisał nową umowę z "Synami Albionu", która będzie obowiązywała do końca Mistrzostw Świata w 2022 roku. 48-latek pracuje z angielską kadrą od 2016 roku. Na ostatnim mundialu w Rosji doszedł wraz z zespołem nareodowym do półfinału, w którym jego podopieczni przegrali z Chorwacją 1:2.
za:"bLEACHER rEPORT"

Kucharski o Lewandowskim: "W Bayernie nie grał jeszcze tak dobrze, jak w koszulce Borussii"

Kucharski o Lewandowskim:
Robert jest profesjonalistą, lubi grać w Bayernie. Dla Realu Madryt nigdy nie był pierwszym wyborem. Karl-Heinz Rummenigge i Uli Hoeness posiadają duże doświadczenie. Są byłymi piłkarzami, z tego powodu rozumieją perspektywę zawodników i ich odpowiedzialność. Rozumieją, że sportowcy różnią się w podejmowaniu decyzji od innych. Opisanie Roberta jednym zdaniem jest niezwykle trudne. Znam go bardzo dobrze, powinienem o nim napisać książkę. W Bayernie nie grał jeszcze tak dobrze, jak w koszulce Borussii. Bayern jest jednak wystarczająco dobry, aby wygrać Ligę Mistrzów.
Cezary Kucharski za:Sport1.de

Ewa Pajor gwiazdą Bundesligi!

Ewa Pajor gwiazdą Bundesligi!
reklama

Katastrofalny start Julena Lopeteguiego

Katastrofalny start Julena Lopeteguiego
W pierwszych dziesięciu spotkaniach ekipa "Los Blancos" prowadzona przez Lopeteguiego odniosła zaledwie 5 zwycięstw, a ponadto zanotowała 3 porażki i 2 remisy. Ostatnim trenerem "Królewskich", który gorzej wystartował, był John Toshack w rozgrywkach 1999/2000 (4 zwycięstwa, 5 remisów, 1 porażka).

Szczegóły napadu na Arkadiusza Milika

Szczegóły napadu na Arkadiusza Milika
Napad miał miejsce w odizolowanym otoczeniu, na dodatek bez świadków, a napastnicy nosili kaski. Wszystko to jest dowodem premedytacji i wcześniejszego przygotowania. Złodzieje doskonale wiedzieli, kogo napadają. Milik do domu wracał późno, chwilę przed godziną 2 w nocy. Wszystko wydarzyło się na via Ripuaria. Dwóch napastników siedziało na motocyklu, odcięli piłkarzowi możliwość ucieczki. Jeden z bandytów przystawił mu pistolet do twarzy i nakazał oddanie zegarka Rolex Daytona, którego wartość szacuje się na 20 tysięcy euro. To była łatwa akcja, dodatkowo brak kamer utrudnia policji prowadzenie śledztwa. Piłkarz w samochodzie nie był sam, nie wiem jednak czy wracał ze swoją rodziną, czy przyjaciółmi. Straszna rzecz. Zawodnik był w szoku, rano złożył oficjalne zeznania.
Giuseppe Grimaldi (dziennikarz gazety "Il Mattino") za:sportowefakty.pl

Niebywała wszechstronność Filipa Starzyńskiego

Niebywała wszechstronność Filipa Starzyńskiego
reklama