Klątwa faraona

Poprzedni fenomenalny sezon w wykonaniu Mohameda Salaha rozbudził tylko apetyty ogromnej rzeszy fanów i spowodował, że większość ekspertów zaczęła się zastanawiać, czy jego wybuch formy strzeleckiej w barwach Liverpoolu, połączony z niezwykle widowiskową grą, był tylko wybrykiem natury czy już może zaczyna być stałą tendencją, a Egipcjanin podąża krok w krok za dominatorami ostatniej dekady – Cristiano Ronaldo i Leo Messim.

Wysyp nagród i rekordów

26-latek w ubiegłym sezonie wzniósł się na poziom dotychczas zarezerwowany tylko dla słynnego CR7 z Juventusu Turyn oraz LM10 z Barcelony. Napastnik Liverpoolu pobił szereg rozmaitych rekordów i zebrał wiele laurów. Zdobył tytuł króla strzelców Premier League, notując największą liczbę trafień w najwyższej klasie rozgrywkowej liczącej 38 kolejek (aż 32 bramki!), został najlepszym zawodnikiem rozgrywek, a jego bramka z Evertonem niespodziewanie została uznana za trafienie roku na gali FIFA. Co więcej, powiódł ekipę Juergena Kloppa do finału LM, w którym musiał uznać wyższość Realu Madryt.

Wspaniały sezon 2017/18 w wykonaniu Egipcjanina, zakończony zdobyciem kosmicznej liczby 44 bramek i 16 ostatnich podań we wszystkich rozgrywkach z jednej strony był niczym z bajki, gdyż nie tylko rozbudził wyobrażenia wszystkich sympatyków, że w końcu doczekaliśmy się piłkarza, który rywalizuje na równych prawach z niedoścignionymi: Cristiano Ronaldo i Leo Messim, ale z drugiej sprowokował zażartą dyskusję, czy Mo rzeczywiście może dołączyć na stałe do 2 najlepszych piłkarzy świata?

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle złożona, ale nie ulega wątpliwości, że ponad 2 miesiące nowego sezonu każą postawić znak zapytania, co do tego, czy Salah może w kolejnej kampanii utrzymać niebiański poziom i demonstrować zagrania, jakimi zachwycał w poprzednich rozgrywkach na europejskich boiskach.

Bark źródłem problemów

Śmiało można postawić tezę, że forma Egipcjanina jest obecnie na lekkiej krzywej opadającej, a wpływ na to ma wiele czynników. Jednym z nich jest kontuzja barku, której Salah doznał jeszcze w majowym finale Ligi Mistrzów w starciu z Sergio Ramosem. Po 30. minutach gry ze łzami w oczach musiał opuścić boisko i później do ostatnich chwil jego wyjazd na turniej finałowy MŚ był zagrożony. Ostatecznie Egicpjanin znalazł się na pokładzie samolotu lecącego na mundial w Rosji. W fazie grupowej ominęło go pierwsze starcie „Faraonów” z Urugwajem (porażka 0:1). W 2. kolejce z gospodarzami turnieju Egipcjanin zdobył honorowego gola, ale jego zespół był tylko tłem dla podopiecznych Stanisława Czerczesowa i przegrał 1:3. Ostatnie spotkanie nie miało już dla zespołu z północno-wschodniej Afryki żadnego znaczenia i zakończyło się porażką 1:2, a bohater niniejszego tekstu zdobył swoją drugą bramkę na mundialu. Już po 3 meczach Egipt pożegnał się z MŚ, a Salah pomimo tego, że zdobył 2 gole w ogóle nie przypominał gracza, który imponował formą, swobodą ruchów i skutecznością w rozgrywkach klubowych. Skutki kontuzji odniesionej podczas finału LM były dla niego wciąż odczuwalne.

Podobne liczby, ale kompletnie inna skuteczność

26-latek po powrocie do Liverpoolu po bardzo nieudanym turnieju MŚ przygotowywał się pod wodzą Kloppa do nowej kampanii ligowej, w której celem miała być poprawa 4. lokaty wywalczonej na mecie poprzednich rozgrywek i włączenie się na poważnie do walki o tytuł mistrza Anglii. Początek sezonu w wykonaniu „The Reds” przeszedł najśmielsze wyobrażenia. Ekipa z Anfield Road wygrała aż 7 meczów z rzędu we wszystkich rozgrywkach, ale rola Salaha w tych wiktoriach była bardzo mała. 26-latek zdobył w tym czasie zaledwie 3 gole i do swojego dorobku dołożył tylko jedną asystę. W porównaniu z 2017 rokiem jego liczby prezentują się bardzo… podobnie, biorąc tylko pod uwagę rozgrywki angielskiej ekstraklasy.

Jednak ostatniego gola zdobył niemal… miesiąc temu w ligowym meczu z Southampton. Jeżeli jednak dodamy do tego rozgrywki Ligi Mistrzów to jego liczby wyglądają mizernie. Rok temu o tej samej porze miał na koncie aż 8 bramek i 2 asysty. Drastyczny spadek skuteczności Egipcjanina (aż 16 oddanych strzałów i tylko 3 gole w PL) nie mówią wszystkiego o jego formie. Obecnie w wielu spotkaniach 26-latek znika na boisku, nie będąc zaangażowanym w przeprowadzanie akcji ofensywnych. Wiele zastrzeżeń pozostawia także jego efektywność. W poprzednim sezonie będąc sam na sam z bramkarzem mógł się pochwalić bardzo wysokim wskaźnikiem skuteczności. W obecnym co raz częściej marnuje doskonałe okazje strzeleckie, które w analogicznym okresie przed rokiem wykorzystałby z zamkniętymi oczami. Ponadto napastnik Liverpoolu przeprowadza mniej dryblingów, często traci piłkę, a jego obniżona pewność siebie pod bramką rywali to największy mankament w porównaniu z zeszłym rokiem.

Poniżej wszystkie liczby Salaha w grze ofensywnej, które na papierze wyglądają całkiem nieźle, ale nie przekładają się na powiększenie jego dorobku bramkowego (w kolejnych rubrykach od góry: gole, strzały, strzały celne, z "16", spoza pola karnego, liczba kontaktów z piłką w polu karnym oraz duże szanse):

Statystyki Salaha

Wymagający fani Liverpoolu

Nie zadowala to jednak sympatyków "The Reds", którzy po przegranym meczu z Napoli 0:1 w Lidze Mistrzów nawoływali Juergena Kloppa, aby posadził swoją gwiazdę na ławce, a wstawił do podstawowej „11” Xherdana Shaquiriego:

Eksperci i trener spokojni o "Faraona"

Na temat obniżki formy Salaha wypowiedział się Jamie Carragher (były obrońca Liverpoolu, a obecnie ekspert stacji Sky Sports):

– Prawdopodobnie to jest nieuniknione, że wszyscy jesteśmy tak skupieni na jednej osobie po tak ekscytującym sezonie indywidualnym. Pod wieloma względami rozczarowujący start Salaha na początku nowej kampanii podkreśla względną powierzchowność nowoczesnej piłki nożnej. On nie jest w świetnej formie, ale tak naprawdę nie sądzę, aby źle się prezentował. Mam nadzieję, że Klopp mówi mu to o bramkach strzelonych w poprzednim sezonie. Jeżeli nie uzyska ponad 40 goli, to nie oznacza, że ​​będzie mieć zły sezon. Jeśli Salah zdobędzie przynajmniej 25 bramek w sezonie, to będzie świetny wynik.

Kolejną opinię wyraził Marton Keown (w przeszłości związany z Arsenalem), który uważa, że Egipcjanin nie może dojść do optymalnej formie od czasu głośnego starcia z Ramosem w finale Champions League:

–  Czy Salah od momentu urazu spowodowanego przez Sergio Ramosa jest taki sam? Wydaje się, że cały czas walczy sam ze sobą. W spotkaniu z Paris Saint-Germain stracił piłkę 21 razy. Niechętnie używa siły fizycznej, aby chronić piłkę. Daniel Sturridge był o wiele efektywniejszy pod tym względem. Zgubił posiadanie zaledwie 7 razy. Czy takie zachowanie Salaha wynika z obawy o złapanie kolejnej kontuzji?

Z kolei Juergen Klopp, uważa, że jego podopieczny cały czas prezentuje się dobrze, ale w obecnym sezonie widoczna jest jedna zasadnicza różnica w jego grze:

– Dla mnie Mo jest cały czas w tym samym nastroju i tylko emanuje jeszcze większą pewnością siebie. Jedyną rzeczą, jaka uległa zmianie, to fakt, iż nie dąży rozpaczliwie do strzelenia gola. Musimy zdobywać bramki, ale nie nadmiernie. Nie spodziewam się 40 trafień od jednego gracza. Chcę tylko wygrać mecz, i jeżeli to działa, to wszystko jest w porządku.

Oglądając obrazki z końcówki spotkania Liverpoolu z PSG w LM można dojść do wniosku, że Salah coraz rzadziej cieszy się z bramek swoich kolegów, a swoją frustrację wyładowuje, rzucając… butelką o ławkę rezerwowych. W końcowych fragmentach meczu z Paryżanami kamery uchwyciły, że po zejściu z murawy nie był zbyt szczęśliwy, oglądając z perspektywy rezerwy, zwycięską bramkę strzeloną przez Roberto Firmino, który wszedł na plac gry w 72. minucie.

Słabszą formą Salaha w ostatnich tygodniach nie przejmuje się również były snajper Liverpoolu Robbie Fowler, który w rozmowie ze stacją Sky Sports podkreśla, że Egipcjanin zacznie w końcu strzelać gole:

– Myślę, że nadal będzie trafiał do siatki. Szczególnie podoba mi się w nim jego genialna etyka pracy. On nie boi się niczego. Bardziej martwiłbym się, gdyby Salah nie miał żadnych sytuacji strzeleckich. Nie jestem pewien, czy osiągnie poziom, który prezentował w zeszłym sezonie, ale to nadal wspaniały gracz, który będzie zagrożeniem dla każdego w Premier League. Powtórzenie tego, co zrobił w zeszłym roku byłoby czymś niewiarygodnym.

Jakie załamanie?

Słowo kryzys, które coraz częściej jest stawiane przy osobie Egipcjanina nie ma zatem żadnego pokrycia z rzeczywistością. Jedynym problemem Salaha jest w tej chwili skuteczność, która jest na zatrważającym niskim poziomie. Stałe porównania napastnika Liverpoolu do Cristiano Ronaldo i Leo Messiego są na porządku dziennym. Jego popularność wcale się nie zmniejsza pomimo obniżki formy sportowej. Co więcej, wciąż jest ubóstwiany na całym świecie poprzez niepowtarzalny poprzedni rok, który będzie mu bardzo ciężko powtórzyć. Świadczy o tym chociażby ankieta z głosowaniem fanów w plebiscycie „Złota Piłka” przeprowadzanym przez francuski dziennik "France Football". Kilka dni temu po głosach niespełna 300 tysięcy fanów Salah z ogromną przewagą prowadził w tym zestawieniu:

Podwyższony poziom ambicji i oczekiwań

Ponadto Egipcjanin poprzez wybitną grę w poprzednim sezonie, podniósł sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Obecnie większość kibiców liczy, że 26-latek co roku będzie strzelał 40-50 bramek. Juergen Klopp wyśmiał uwagi dziennikarzy, którzy uważali, że gwiazda Liverpoolu mocno spuściła z tonu:

– Wszyscy oczekują od Salaha tego, co robił w ubiegłym sezonie. My podchodzimy do tego inaczej. Ile goli strzelił w sześciu pierwszych meczach minionego sezonu? Trzy. A teraz ma na swoim koncie dwie bramki. Wow, to jest kryzys! – mówi z sarkazmem trener „The Reds” przed kilkoma tygodniami.

Trudno uniknąć refleksji, że 26-latek w poprzednim sezonie robił rzeczy wielkie, zarezerwowane tylko dla dwóch bogów futbolu – Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. W pierwszych dwóch i pół miesiącach nowego sezonu prezentuje się trochę słabiej. Z czego to może jeszcze wynikać, poza wszystkimi argumentami przytoczonymi powyżej?

Paskudna choroba szybko minie

Moim zdaniem Salaha dopadła po prostu klątwa faraona. W poprzednim roku kalendarzowym niemal każdy swój strzał zamieniał na bramkę. W obecnym już tak dobrze mu nie idzie ze względu na tę przypadłość. Zwana inaczej „Zemstą Faraona” jest zatruciem pokarmowym w krajach arabskich, które często dotyka turystów podróżujących do Egiptu. 26-latka spotkała ta sama dolegliwość w ostatnich tygodniach w barwach Liverpoolu. Odmienna flora bakteryjna i chłodny klimat na Wyspach zainfekował organizm piłkarza, który wcale nie przypomina zawodnika z zeszłorocznych rozgrywek. Chwilowo słabsza niedyspozycja Salaha z pewnością prędko się skończy dzięki odpowiedniemu rygorowi żywieniowemu, wyleczeniu jak najszybciej urazu mięśniowego i harówce na codziennych treningach u Juergena Kloppa oraz przyniesie wkrótce efekty, a tytułowa klątwa faraona odejdzie szybko w zapomnienie.

 

Dominik Lenart

reklama

Piotr Stokowiec tłumaczy sytuację Sławomira Peszki

Piotr Stokowiec tłumaczy sytuację Sławomira Peszki
To była dla nas trudna sytuacja, bo po niesportowym zachowaniu został zawieszony. Dostał jednak ode mnie kredyt zaufania, choć ta energia była kierowana nie w tę stronę, co trzeba. On dostał pomoc i oczekiwałem, że w zamian dokona się pewna zmiana w samym zawodniku, co byłoby gwarantem wzmocnienia drużyny w późniejszym czasie. Ostatnie wydarzenia pokazały jednak, że wszystko idzie niekoniecznie w dobrym kierunku i nad tym ubolewam. Moim celem jest dbanie o dobro i rozwój drużyny. Trener jest od dokonywania wyborów i potrzebuje zawodników, którzy rozumieją zasady funkcjonowania drużyny. Rozumiem to, że piłkarze popełniają błędy i jestem w stanie wiele zrozumieć. Sprawa została skierowana do moich przełożonych. Koncentrujemy się na meczu z Piastem Gliwice. Wszystko zostało powiedziane. Na razie jest odsunięty od pierwszego zespołu. Ja o niczym nie decyduję i nie zamykam żadnej sprawy, ale nie mogę tolerować takich zachowań, bo tak moja drużyna nie będzie funkcjonować. Dalsze narzędzia ma zarząd.
Piotr Stokowiec za:sportowefakty.wp.pl

Bez Ozila już nie idzie tak łatwo

Bez Ozila już nie idzie tak łatwo

Kapitan Genoi: To będzie wielki sprawdzian dla Piątka

Kapitan Genoi: To będzie wielki sprawdzian dla Piątka
To kolejny sprawdzian dla niego. Piątek już okazał się wielkim mistrzem, strzelając 13 goli w ośmiu meczach. Znając go, będzie chciał zdobyć kolejną bramkę. Juventus ma jednak najlepszą obronę na świecie. Musimy dać z siebie 200 procent i mieć nadzieję, że rywal będzie miał zły dzień.
Domenico Criscito za:calciomerato.com
reklama

KONIEC Ronaldinho w Barcelonie?!

Ronaldinho pełnił funkcję ambasadora Barcelony, ale... podpadł! O co poszło? Będziecie zdziwieni!
źródło:youtube.com

Najlepszy transfer tego roku według Roberto Martineza

Najlepszy transfer tego roku według Roberto Martineza
Ściągnięcie Axela Witsela do Borussii Dortmund to najlepszy transfer na świecie w tym sezonie. Zdecydowanie najlepsza inwestycja. Chodzi o stosunek tego, co wnosi i może wnieść do zespołu oraz stosunkowo niskiej ceny, bo transfer przeprowadzono za około 20 milionów euro. Axel zniknął nieco z radarów po przenosinach do Chin. Ludzie z Borussii odpowiedzialni za ten ruch zasługują na uznanie.
Roberto Martinez za:bild.de

Gibraltar zdeklasował reprezentację Niemiec

Gibraltar zdeklasował reprezentację Niemiec
reklama

lepiej w aplikacji

5 gwiazdekponad 2000 ocen na 5 gwiazdek
Jan Oblak gotowy do odejścia z Atletico Madryt