Wielka pomarańczowa chmura nad Pique

Hiszpańskie media starają się już od kilku tygodni przekonać wszystkich do swoich teorii na temat słabej formy Gerarda Pique. No i fakt, trzyma się to wszystko, brzydko mówiąc, kupy. Dziennikarze wymieniają skrzętnie różne sprawy pochłaniające czas i odciągające uwagę piłkarza, a my zestawiamy je ze smutnym obliczem meczowym Katalończyka. No i coraz mniej się dziwimy.

Wychodzi na to, że Pique zawodzi boiskowa koncentracja, ponieważ zaprzągł ją do aktywnego działania na tysiącu innych pól. Pique to prawdziwa fabryka interesów i pomysłów. Czasami można odnieść wrażenie, że w rzeczywistości bieganie za piłką jest tylko miłą odskocznią od całej reszty. Pique spełnia się w organizacji tenisowych turniejów, rozwijaniu firmy tworzącej gry komputerowe czy nagrywaniu wywiadów z kolegami po fachu. Kojarzę też wprowadzanie na rynek jakiegoś napoju izotonicznego dla sportowców czy władowanie się w świat mody z okularami przeciwsłonecznymi. W zasadzie chyba nie ma takiej sfery życia, w której Pique nie byłby w stanie maczać palców. Facet cierpi na biznesową nadaktywność. A biznesmeni raczej kopią tylko po godzinach.

Dobra, ale to przecież nie wszystko. Pique lubi też pojeździć, tylko ciut za szybko. Hiszpańskie media nie zawodzą i w tej materii. Są na bieżąco ze wszystkim. Przyfruwają do nas informacje o problemach Gerarda z drogówką, o karnych punktach, o jeździe bez prawka i dojeżdżaniu do miejsca pracy na elektrycznym rowerze (którym również nie można śmigać bez dokumentów). Wymówka to żadna, szczególnie kiedy kopiesz się po czole na boisku ostatniego w lidze Leganes. Te motoryzacyjne perypetie raczej mu jednak nie pomagają w odzyskiwaniu właściwej koncentracji i energii.

Doszło do tego, że praktycznie każdy napastnik parający się zdobywaniem bramek w Primera División, nie może się doczekać spotkania z panem biznesmenem. A ten patrzy na plac gry coraz bardziej zagubionym wzrokiem. Wbija wzrok w murawę i gdzieś tam w okolicach linii własnego pola karnego szuka dobrych rozwiązań na poprawę swojej formy, a właściwie jej brak.

- Dwa błędy w meczu z Gironą

- Błąd przy golu dającym zwycięstwo Leganes

- Błąd przy zastawianiu pułapki ofsajdowej przy golu Athletic Bilbao

-Niechcący asystowa przy golu Valencii

PIQUE I JEGO OSTATNIE 4 KOLEJKI LIGOWE

A jeśli tak naprawdę nie chodzi o te wszystkie tenisy, szampony, okulary czy dietetyczne specjały którymi Pique atakuje światowe rynki od Barcelony po Tokio? Może ten niepokojący wyraz twarzy kryje zupełnie inną historię? Pozaboiskowe zajęcia obrońcy to nic w porównaniu z tym, co rzeczywiście może mu się przydarzyć w klubie jego życia. Od jakiegoś czasu wisi coś w powietrzu. Pique też już czuje ten świeży i mocny aromat pomarańczy. To młody De Ligt wprowadza silnik na coraz wyższe obroty i szykuje się do wielkiego skoku. Media nie przestają nadawać, każdy dzień przynosi jakieś nowości. Ludzie zaczynają w końcu wierzyć, że to właśnie w barcelońskim słońcu najlepiej dojrzewają holenderskie pomarańczki. Bo z De Ligtem ma się stawić w Barcelonie również De Jong. Co za nawiązanie do niderlandzkich tradycji w tym klubie! Ręka do góry kto pamięta wielką holenderską kolonię, która na przełomie wieków rządziła szatnią Dumy Katalonii. Teraz pojawiają się coraz śmielsze próby odwołania się do ducha tamtych czasów. A Pique stoi, kręci głową i smutno patrzy w holenderską przyszłość ze znikomą ilością wolnej przestrzeni dla niego samego.

Może to właśnie dlatego nie tak dawno zgolił charakterystyczną brodę. Chciał się przynajmniej w ten sposób upodobnić do De Ligta i poczuć choć trochę młodszym człowiekiem. A może właśnie z tego powodu rzucił się w wir innych obowiązków? Stwierdził, że jeśli rzeczywiście sprowadzą młodego na Camp Nou, to przy obecnej formie będzie zmuszony oglądać popisy kolegów z perspektywy ciepłej ławeczki. Wykorzystał zatem przerwę reprezentacyjną, wsiadł w samolot i przeleciał się do Szanghaju ogarniać swój tenisowy bałagan. Włodarzom Barcelony podobno się to nie spodobało. Jeśli rzeczywiście tak było, to szanse na odtworzenie mini holenderskiej kolonii z De Ligtem na środku obrony zdecydowanie wzrastają. Nad Pique zawisła wielka, pomarańczowa chmura. Perdona Gerard, takie życie. 

Radek Koc

reklama

Nowy trening Leo Messi

Nowy trening Leo Messi

Dlatego Icardi nie odszedł z Interu

Dlatego Icardi nie odszedł z Interu
Nie wiem, czy przedłużenie kontraktu uda się sfinalizować przed Bożym Narodzeniem, ale pracujemy nad tym. Cieszę się, że klub zdecydował się nie sprzedawać mnie tego lata. Kontaktowały się ze mną inne kluby i mogłem zdecydować się na wyjazd, ale postanowiłem zostać w Mediolanie - nie tylko ze względu na dobro mojej rodziny. Inter to mój dom, nie mógłbym go opuścić. Moim marzeniem była gra w Lidze Mistrzów i w tym sezonie się to spełniło.
Mauro Icardi za:sempreinter.com

Zabójcze trio z Romy

Zabójcze trio z Romy
reklama

Ligi wracają już jutro!

Ligi wracają już jutro!

Davy Klaasen z dużym dystansem do siebie

Davy Klaasen z dużym dystansem do siebie

Bolt nigdy nie będzie profesjonalnym piłkarzem

Bolt nigdy nie będzie profesjonalnym piłkarzem
Widziałem, jak gra. Przy całej mojej sympatii, nawet w ciągu 100 lat nie uda mu się zostać zawodowym piłkarzem. Bolt jako akcja marketingowa jest rewelacyjny. Dzięki niemu A-League zyskała dużo uwagi. Ale nie można brać tego na serio.
Markus Babbel za:sport.tvp.pl
reklama

lepiej w aplikacji

5 gwiazdekponad 2000 ocen na 5 gwiazdek
Szymkowiak pesymistą przed meczem z Portugalią