Armada Emery'ego w natarciu

Po odejściu Arsene Wengera w maju (przesiedział w drużynie Arsenalu niemal 22 lata!) zamknął się dla klubu istotny rozdział pełen wzlotów (zdobycie mistrzostwa w sezonie 2003/04) i upadków (zaledwie 6. miejsce w lidze w poprzednich rozgrywkach). Na Emirates Stadium w nowej kampanii nastała zupełnie inna rzeczywistość, a z ławki rezerwowych rządy zaczął sprawować szkoleniowiec, Unai Emery, którego praca zaplanowana jest w najdrobniejszym detalu i z każdym tygodniem zaczyna przynosić coraz lepsze wyniki ekipie „The Gunners”.

Zagadka trenerska z Półwyspu Iberyjskiego

46-letni Hiszpan pomimo tego, że został zatrudniony w północnym Londynie już kilka miesięcy temu, cały czas jest na świeczniku. Każdy jego ruch i decyzja są skrupulatnie analizowane i rozkładane na czynniki pierwsze przez angielskie media. Były trener Sevilli, z którą zdobył aż trzy trofea Ligi Europy (2013/2014, 2014/2015, 2015/2016) z uporem maniaka wdraża swoje metody szkoleniowe, które w ekipie „Kanonierów” zaczynają funkcjonować na coraz wyższych obrotach, przynosząc wymierne rezultaty podczas spotkań o stawkę.

Dziennikarze z Wysp do dzisiaj głowią się, jakim trenerem jest Emery. Czy to zwolennik „stawiania autobusu” we własnym polu karnym i czekający na odpowiedni moment, aby wyprowadzić kontratak czy też raczej jego domeną są szybkie i błyskotliwe akcje przeprowadzane z wielkim rozmachem ofensywnym? Odpowiedzi na te pytania nastręczają spore wątpliwości, a większość dziennikarzy nie potrafi tych zagadek jednoznacznie rozgryźć. Zatem nie bez przyczyny 47-letni Hiszpan umie w różnorodny sposób ustawiać własny zespół na boisku i co za tym idzie, nie sprawia mu żadnego problemu, aby szybko przejść z planu A do planu B czy też C. Ta uniwersalność taktyczna Emery’ego oraz poświęcenie się pracy są pewnego rodzaju obsesją, którą starannie pielęgnuje na co dzień.

Słowa bocznego obrońcy, Hectora Bellerina, najlepiej oddają przebieg tego, jak Arsenal zaczął ewoluować pod wodzą 47-latka, w porównaniu z despotycznymi i nieco archaicznymi metodami pracy Wengera, które na przestrzeni czasu kompletnie przestały się sprawdzać.

– Obecnie czuje się jakbym grał w kompletnie nowym klubie. Kiedyś wystarczyło mi, że znałem trenera. Dziś idę od jednego swojego dyrektora i witam się z kolejnym. Każdy ma inną rolę.

Filozofia Emery’ego poniekąd przypomina tę z Atletico Madryt, gdzie Diego Simeone w każdym meczu wpaja swoim zawodnikom, że na boisku najważniejsza jest ciężka praca poparta swego rodzaju cierpieniem. Słowa te można przenieść niczym kalkę na ekipę „The Gunners”. Zespół z północnego Londynu jest niepokonany od 13 spotkań we wszystkich rozgrywkach, a swoim zaangażowaniem na murawie, poświęceniem oraz wysoką skutecznością sprawia, że sympatycy z wielkim podekscytowaniem oglądają jego grę.

Złe miłego początki

Początek sezonu w wykonaniu Arsenalu był fatalny. 2 porażki na starcie z wymagającymi rywalami pokroju – Manchesteru City (0:2) i Chelsea – to jedyne niepowodzenia Emery’ego, którymi wcale się nie zraził. Można powiedzieć, że wspomniane mecze wzmocniły ekipę „The Gunners” i wprowadziły ją na jeszcze wyższy poziom. Hiszpan po ulegnięciu „The Blues” 2:3 był nawet ukontentowany, bowiem to „Kanonierzy” przez większą część spotkania dominowali i byli lepszym zespołem. Jedynym mankamentem okazała się słaba skuteczność pod bramką rywali oraz zbyt duże przestoje w grze. Później przyszła passa aż 13 meczów z rzędu, w których aż 12 zakończyło się wygraną! 47-latek doskonale zdaje sobie sprawę, że dopiero zbliżające się starcia z Liverpoolem, Tottenhamem i Man Utd, dadzą odpowiedź na pytanie, czy Arsenal jest w stanie rywalizować w Premier League o coś więcej niż tylko czwarte miejsce w ligowej tabeli.

Hiszpański temperament

Emery błyskawicznie potrafi dotrzeć do głów zawodników, zmienić ich mentalność i wydobyć z nich pokłady niespożytej energii. Stojąc przy linii bocznej podczas każdego spotkania swoją ekspresyjnością zaraża podopiecznych. Żywiołowo reaguje na poczynania boiskowe w przeciwieństwie do Wengera, który pod tym względem był mało aktywny i wydawał się być pogodzony z losem, nie potrafiąc obudzić w żadnym zawodniku genu zwycięstwa.

Długie odprawy przedmeczowe

Kolejnym elementem przynoszącym korzyści zespołowi „The Gunners” są analizy taktyczne. U Hiszpana trwają nie kilkanaście minut, jak za czasów 68-letniego Francuza, ale rozciągają się do kilkudziesięciu. Emery starannie przekazuje każdemu graczowi niuanse taktyczne oraz poświęca czas na znalezienie słabych punktów w drużynach rywali.

Wysoki poziom zadziorności i skuteczne zarządzanie kryzysem

Na szczególną uwagę zasługują również dwa kolejne istotne fakty. Po pierwsze, Arsenal pod wodzą Hiszpana stał się zespołem dużo bardziej agresywnym niż to miało miejsce za kadencji Wengera. W klasyfikacji fauli „Kanonierzy” plasują się na 2. miejscu w Premier League ze średnią 12,7 przewinień na mecz! Co więcej, w porównaniu z ubiegłoroczną kampanią jest to skok w górę aż o 10 pozycji! Za najlepsze podsumowanie stylu gry i wzrostu poziomu zadziorności niech posłużą liczby napastnika „The Gunners", Alexandra Lacazette’a. Francuz popełnił najwięcej fauli (aż 18) w sezonie 2018/19 w rozgrywkach Premier League, a pomimo tego nie dostał choćby jednej żółtej kartki!

Po drugie, ekipa z Emirates Stadium nawet podczas wygrywanych spotkań ma problemy z ustabilizowaniem formy. Jednak pomimo tych wahań wychodzi zwycięską ręką nawet z największych opresji i wyprowadza decydujące ciosy. Do niedawna wcale nie było to aż takie oczywiste, a apatyczny styl i coraz większe zniechęcenie podczas nieukładającego się po myśli spotkania, prowadziły zazwyczaj do porażki. Dobitnym przykładem jest tutaj starcie z Fulham Londyn, gdzie pomimo zwycięstwa aż 5:1 nie wszystko funkcjonowało idealnie i w wielu fragmentach to zawodnicy z Craven Cottage prowadzili grę.

„Dynamic Duo” rządzi w Premier League

Patrząc na kapitalną formę "Kanonierów" na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy i momentami porywający styl, trudno przejść obojętnie obok pary napastników bazujących na szybkości: Alexandre’a Lacazette’a (łącznie 18 bramek w barwach klubu) i Pierre-Emericka  Aubameyanga (już 17 ligowych trafień i 5 asyst w 23 meczach w historii Arsenalu!). Armaty „The Gunners” coraz częściej grają wspólnie i ze wszystkich 24 ligowych goli w bieżącej kampanii są autorami aż 11. Sekretem ich znakomitej formy strzeleckiej jest nie tylko rozmieszczenie na boisku – Francuza na szpicy i Gabończyka na lewym skrzydle – ale również ich relacje poza murawą. Obaj darzą się prywatnie sporą sympatią i postanowili nawet zamieszkać obok siebie.

Mój kolega stał się dla mnie jak brat – opowiada Lacazette’a o swoim partnerze z formacji ataku.

– Dlatego właśnie wygrywają mecze. To najważniejszy powód, ale nie wydaje mi się, żeby to mogło trwać przez cały sezon. Te liczby w ogóle są za wysokie, a to, co robią ich napastnicy jest poza skalą. To się jednak skończy i ostatecznie wpłynie na wynik – uważa Jamie Carragher, były obrońca Liverpoolu.

Angielski okręt z Hiszpanem u steru

Armada Emery’ego nie zatrzymuje się choćby na chwilę, pędząc po angielskich wodach i skutecznie niszcząc swoich rywali, a huk pocisków wystrzeliwanych z armat w kierunku kolejnych przeciwników roznosi się po całych Wyspach. Taka bramkowa akcja, jak ta poniżej z meczu „The Gunners z Leicester (wygrana 3:1), jest solą futbolu:

Aby uzmysłowić sobie, jak głęboka przemiana dokonała się w zawodnikach z Londynu wystarczy popatrzeć na zachowanie „Kanonierów” po meczach pełnych polotu, dynamiki i świeżości oraz towarzyszący im niebywały entuzjazm widoczny w wypowiedziach. Oto jeden z komentarzy autorstwa Mesuta Oezila, który pod wodzą Emery’ego wyraźnie odżył. Niemiecki pomocnik w poprzednim sezonie był bardzo przygaszony, a w obecnym ponownie imponuje formą (3 bramki i 1 asysta w 8 meczach ligi angielskiej).

– Gramy seksowną piłkę – powiedział Oezil po wygranej z "Lisami", a swój komentarz na Twitterze opatrzył niezwykle wymownym tytułem: "Dumny kapitan drużyny i tego klubu!"

W analizie pomeczowej w samych superlatywach wypowiadał się o nim Jamie Carragher (ekspert tv Sky Sports)

– Jest znakomity. Ma mózg, technikę i talent, które posiada wiele osób. Jeśli pod koniec kariery zmontują w Arsenalu film z jego golami i asystami, to będzie zapierał dech w piersiach – mówił Anglik.

Jednak w kolejnej części swojej wypowiedzi zasygnalizował pewien problem Oezila:

 – Znika w spotkaniach, w których zespół nie dominuje. Rzadko gra kilka kapitalnych meczów z rzędu, a tego oczekuje się od takiego piłkarza. Jest przecież mistrzem świata i wydawało mi się, że jego przyjście do Londynu będzie równie ważne jak to Dennisa Bergkampa. On zrewolucjonizował klub i poprowadził do tytułów, a Oezil tego nie potrafi, choć to nie do końca jego wina – podkreślał były obrońca Liverpoolu.

Trener stale dostępny dla drużyny

Gabinet Emery’ego jest zawsze otwarty dla każdego piłkarza, chcącego z nim porozmawiać albo rozwiązać jakiś problem. Hiszpański szkoleniowiec uważa, że dobro całego zespołu to podstawa, aby budować zdrowe relacje na linii trener – zawodnik oraz stworzyć przyjazną atmosferę i zapewnić warunki niezbędne do gry. Jakże odmienna jest to postawa od tej prezentowanej przez Arsene Wengera, wokół którego kręcił się cały świat, powodując niezwykle trudny do ogarnięcia chaos.

Seria Arsenalu składająca się z 11 zwycięstw z rzędu, przerwana dopiero w 10. kolejce Premier League remisem 2:2 z Crystal Palace, może robić ogromne wrażenie. Nie należy jednak zapominać, że Emery chce zbudować w Londynie coś, co na długo zostanie w pamięci kibiców. Pierwszy krok w kierunku odbudowy pozycji „The Gunners”, zwłaszcza na arenie krajowej, już poczynił. Tchnął życie w nieco zardzewiały mechanizm, który zyskał dodatkowe pokłady energii i mknie po Wyspach, uszkadzając swoich rywali.

 

Dominik Lenart

reklama

Guardiola nigdy nie chciał sprowadzić Messiego

Guardiola nigdy nie chciał sprowadzić Messiego
Kiedy odszedłem z Barcelony i trafiłem do Bayernu Monachium i teraz Manchesteru City, nigdy nie poprosiłem o transfer Leo Messiego. Nigdy nie było takiej sytuacji, żebym prosił klub o sprowadzenie go. Jestem świadomy tego, jak ważnym piłkarzem jest dla Barcelony. Nigdy nie inicjowałem rozmów, mając na celu sprowadzenie go do klubu. Nigdy. Mówiłem już tysiące razy, że moim życzeniem jest, aby pozostał w Barcelonie. Tego bym chciał.
Pep Guardiola za:sport-english.com

Premier League zostaje w CANAL+

Premier League zostaje w CANAL+

Milik na ławie, a Mertens ładuje gola

Milik na ławie, a Mertens ładuje gola
reklama

Sprytny strzał Mertensa sprzed pola karnego

Dries Mertens mimo asysty czterech piłkarzy Empoli oddał strzał na bramkę i zrobił to tak dobrze, że zamienił go na gola. 2-0!

Jailson ucieka przed wściekłymi piłkarzami Galatasaray

Jailson nie tylko zdobył gola na remis w wielkich derbach Stambułu, ale po końcowym gwizdku zdążył również swoim zachowaniem rozwścieczyć piłkarzy Galaty, którzy ewidentnie chcieli mu wyjaśnić swoje racje... pięściami. Brazylijczyk okazał się jednak szybszy i zanim ktokolwiek go dogonił, zbiegł do szatni.

Dziczek otwiera wynik meczu z Wisłą Kraków!

Piast Gliwice wychodzi na prowadzenie po ładnym strzale głową Patryka Dziczka!
reklama

lepiej w aplikacji

5 gwiazdekponad 2000 ocen na 5 gwiazdek
Sylwetka Romelu Lukaku na tle Cristiano Ronaldo i Lucasa Torreiry