Jan Bednarek na karuzeli życia w Southampton FC

W rożny sposób układają się losy polskich piłkarzy wyjeżdżających za granicę w celu podbicia którejś z lig Top5. Dla gracza w młodym wieku często kończy się to niepowodzeniem i ugrzęźnięciem w rezerwach swojego nowego klubu, a po kilku miesiącach szybkim powrotem do kraju z podkulonym ogonem. Przykład Jana Bednarka dobitnie świadczy o tym, że jest to niezwykle wyboista droga pełna wyrzeczeń i aby osiągnąć zamierzone cele trzeba włożyć w to wiele wysiłku i cierpliwości.

Brutalne zderzenie z angielską rzeczywistością

Obrońca reprezentacji Polski wyjeżdżał z poznańskiego Lecha na Wyspy w lecie 2017 roku do angielskiego Southampton, stając się najdroższym piłkarzem sprzedanym przez zespół Lotto Ekstraklasy za granicę. „Święci” zapłacili za niego aż 6 mln funtów. Początki jego pobytu w Wielkiej Brytanii były istną katorgą. 22-latek przez pół roku zagrał zaledwie raz (73 minuty), w mało znaczącym spotkaniu Pucharu Ligi z Wolverhampton, przegranym 0:2. Do końca 2017 roku ani razu nie powąchał ligowej murawy, co stanowiło dla niego spory problem i gdzieś w głowie mogły zacząć kołatać się myśli: „Czy ten wyjazd na Wyspy miał w ogóle jakiś sens”? Bednarek na swój kolejny mecz w barwach ekipy z St Mary’s Stadium musiał czekać aż do 6 stycznia 2018 roku, kiedy to zagrał pełne 90 minut w wygranym 1:0 spotkaniu Pucharu Anglii z Fulham.

Wspaniały ligowy debiut

Gdy w marcu pożegnano się z trenerem Mauricio Pellegrino i na jego miejsce zatrudniono Marka Hughesa mogło wydawać się, że Polak zacznie regularnie dostawać szansę. Nic takiego jednak nie nastąpiło i 22-letni obrońca w dalszym ciągu był notorycznie pomijany przy zestawianiu składu „The Saints” na kolejne ligowe mecze. Bednarek na swój premierowy występ w Premier League musiał czekać aż do 14 kwietnia, kiedy pokazał się z bardzo dobrej strony w przegranym 2:3 meczu z Chelsea. Nie dość, że zdobył wtedy gola, to w mediach zebrał niezwykle pochlebne recenzje.

Szczęśliwy traf Polaka

Przełomowym momentem dla wychowanka Sokoła Kleczew było zawieszenie aż na 3 mecze Jacka Stephensa, dotychczas etatowego zawodnika pierwszego składu. Bednarek wykorzystał wówczas swoją szansę w najlepszy z możliwych sposobów i zagrał 5 razy w „jedenastce” Southampton na finiszu sezonu, kiedy ważyły się losy utrzymania. Z 22-latkiem w składzie „Święci” mieli udaną końcówkę poprzednich rozgrywek (po 2 wygrane i remisy oraz tylko 1 porażka), dzięki czemu zdołali uniknąć degradacji. Jakby tego było mało, Bednarek został wybrany na gracza miesiąca w swoim klubie.

Jak potoczyły się dalej losy byłego gracza Lecha Poznań? Wszyscy doskonale pamiętamy. Niespodziewanie wywalczył sobie miejsce w kadrze na rosyjski mundial, gdzie zagrał w każdym meczu „Biało-Czerwonych”, a w starciu o honor z Japonią strzelił nawet bramkę na wagę zwycięstwa 1:0.

Szybko sprowadzony do parteru

Udana końcówka poprzedniej kampanii ligowej oraz reprezentacyjnej mocno rozbudziła apetyty, że Bednarek w końcu stanie się w ekipie Southampton pełnoprawnym zawodnikiem podstawowego składu w nowym sezonie. Tymczasem sytuacja Polaka w klubie wróciła do punktu wyjścia. Znowu został odstawiony na boczny tor przez Marka Hughesa, który notorycznie pomijał go przy ustalaniu składu na ligowe mecze. Dopiero 22 września pojawił się po raz pierwszy na murawie w bieżącym sezonie Premier League, zmieniając w 55. minucie Oriola Romeu w spotkaniu z Liverpoolem, a następnie z Chelsea już w październiku, kiedy pomimo porażki aż 0:3 dostał rewelacyjną notę „7” od lokalnego dziennika „Read Southampton”. Bezdyskusyjne niepowodzenia w obu starciach sprawiły, że pozycja Hughesa stawała się coraz słabsza. Przez kolejne 2 miesiące wychowanek Sokoła Kleczew ani razu nie podniósł się z ławki rezerwowych i to pomimo tego, że obrońcy, którzy grali kosztem Jana – Wesley Hoedt czy też Jannik Vestergaard – popełniali szokujące i wręcz niewytłumaczalne błędy w obronie, prowadzące do utraty bramek.

Zamiast ławki rezerwowych, tylko trybuny!

W tamtym czasie Polak musiał czuć wielką złość i frustrację. Można napisać, że był wręcz upokarzany ze strony walijskiego szkoleniowca, ponieważ często nie mieścił się w kadrze meczowej i lądował na trybunach! W tym czasie zespół z St Mary’s Stadium zdążył odpaść po rzutach karnych z Leicester City, a w lidze zanotował koszmarną passę bez wygranej wynoszącą 3 miesiące! Wielkim policzkiem dla Polaka był ranking stworzony przez magazyn „FourFourTwo”, w którym wybrano 8 bezsensownych transferów letniego okienka. Polak znalazł się w nim na niechlubnym 1. miejscu!

Austriacki trener postawił zdecydowanie na Polaka

Po dymisji Hughesa włodarze Southampton postawili na trenera zza granicy. Stery w ekipie „The Saints” przejął Ralph Hasenhüttl, który stanął przed nie lada wyzwaniem, aby wyprowadzić zespół z hrabstwa Hampshire z głębokiej zapaści. Austriacki szkoleniowiec obdarzył Polaka dużym zaufaniem i zaczął na niego regularnie stawiać. Od 8 grudnia Bednarek jest podstawowym obrońcą „Świętych” i gra w każdym meczu od deski do deski. Mecz z Cardiff nie przyniósł jeszcze spodziewanych efektów, bowiem jego zespół przegrał 0:1.

Następne starcie z Arsenalem było dla obrońcy i zespołu Southampton kamieniem milowym. Po pierwsze wygrana 3:2 oznaczała przerwanie doskonałej passy „Kanonierów”, 22 meczów bez porażki, a po drugie było to pierwsze zwycięstwo „The Saints” na własnym stadionie w bieżących rozgrywkach od kwietnia! Co więcej, samemu Bednarkowi wiele angielskich serwisów poświęciło bardzo dużo miejsca.

– Gdyby nie jego świetny wślizg, Southampton byłby już na kolanach. Bezbłędny. Zaliczył jeden z najlepszych indywidualnych występów dla „Świętych” w tym sezonie, Trudno uwierzyć, że nie grał za Hughesa – to tylko niektóre pozytywne recenzje o grze 22-letniego Polaka z ekipą „The Gunners”. Został wybrany piłkarzem meczu, a od angielskich gazet „The Times”„Daily Mail”, „Daily Mirror” i „Read Southampton dostał bardzo wysokie noty, kolejno: „8”, „7”, „7”, „10”! Z kolei „BBC” wybrał go na gracza spotkania.

Szczególne wrażenie na obserwatorach zrobiła jego doskonała interwencja, kiedy wślizgiem zatrzymał Pierre’a-Emmericka Aubameyanga i tym samym uchronił swój zespół przed utratą gola:

Z kolei poniżej znakomite statystyki 22-latka wykręcone w starciu z ekipą Unaia Emery’ego:

Nowy szkoleniowiec wybawieniem dla 22-letniego stopera?

Sytuacja Jana Bednarka obróciła się po raz kolejny o 180 stopni. Jeszcze do niedawna 22-latek był dopiero 5. obrońcą w hierarchii do gry. Poprzedni trener, Mark Hughes, stawiał na Polaka tylko wówczas, gdy zespół grał z trójką stoperów, natomiast obecny nie jest sztywno przywiązany do jednego systemu taktycznego i kładzie duży nacisk na agresywny, wysoki pressing oraz błyskawiczne przechodzenie do kontrataków.

Zdaniem eksperta Eleven Sports, Tomasza Urbana polski defensor może tylko zyskać na zmianie szkoleniowca i wywalczyć sobie miejsce w „11” na dłużej, ale tylko pod pewnymi warunkami:

– Hasenhüttl nie stroni od stawiania na młodych zawodników. Zresztą w Lipsku musiał to robić ze względu na profil kadry. Czy Bednarek ma szansę na regularną grę u niego? Trudno powiedzieć. Środkowi obrońcy muszą przy jego pomyśle na grę dysponować przede wszystkim dobrą szybkością i pewnie się czuć z piłką przy nodze. Jeśli Bednarek okaże się pod tym względem lepszy od konkurentów, to Hasenhuettl nie będzie miał oporów, by na niego postawić.

Dodatkowo, za tym, aby dawać kolejne szanse Polakowi, może przemawiać również fakt, że austriacki trener lubi pracować z młodymi zawodnikami, których miał pod dostatkiem podczas swojej kadencji w RB Lipsk. Wystarczy wspomnieć o  Ibrahimie Konate (1999), Dayocie Upamecano (1998 rocznik) czy Lukasie Klostermannie (1996).

Trening mentalny kluczem do sukcesu

Regularna gra Polaka pod wodzą Ralpha Hasenhüttla wynikać może także z innego czynnika. Obrońca reprezentacji Polski postanowił zatrudnić psychologa, aby zwiększyć swoją szansę na występy w ekipie „Świętych”. Rok temu rozpoczął współpracę z Damianem Salwinem, który opiekuje się również reprezentacją narodową.

– Na tym poziomie nie ma różnicy między graczami. Decydują o tym tylko szczegóły, więc zdecydowałem, że to naprawdę dobry krok. Możesz polepszyć się poprzez ćwiczenia na siłowni, na boisku, ale także poprzez trenowanie własnego umysłu. Pomógł mi zachować spokój w mojej głowie. Mogę być bardziej skoncentrowany, nawet gdy popełniam błąd. Jeśli jest moment, w którym musisz podjąć trudną decyzję, jesteś niezawodny. Istnieje wiele ćwiczeń, które możesz wykonać. Nie lubię medytacji, lubię wyobraźnię. Kiedy przygotowujesz się do gry, próbujesz wyobrazić sobie, co się stanie i być może będziesz gotowy na sytuację i przewidzisz to. Myślę, że mogę stać się lepszym graczem, dzięki tym technikom – powiedział Bednarek podczas wywiadu z „Mirror”.

Meczem z Cardiff wkradł się w łaski trenera

Trudno uniknąć refleksji, że Bednarek zaimponował 51-letniemu trenerowi już w przegranym pierwszym spotkaniu pod jego wodzą z Cardiff. 22-latek pokazał swoje wysokie defensywne umiejętności pomimo fatalnych warunków pogodowych w stolicy Walii. Na środku obrony był opanowany, a precyzja w posyłaniu długich piłek (5/6 celnych) do partnerów z ofensywy na poziomie 84% musiała robić spore wrażenie. Co więcej, zaliczył również 3 skuteczne ataki, 2 przechwyty oraz aż 10 wybić piłki z własnego pola karnego.

Drugie życie stopera

Jan Bednarek wrócił do świata żywych, gdy ekipę z St Mary’s Stadium przejął Austriak. Wkradł się w łaski nowego szkoleniowca i bez dwóch zdań to właśnie Polak jest graczem, który skorzystał najbardziej na zmianie menadżera. Nie będzie stwierdzeniem ani trochę na wyrost, jeśli napiszę, że 22-latek wygrał los na loterii i tylko od niego zależy, w jaki sposób go wykorzysta. Może trudno w to uwierzyć, ale fakty są takie, że w trwającym sezonie ligowym rozegrał już więcej minut – 441 – niż podczas całej kampanii w poprzednich rozgrywkach Premier League, kiedy uzbierał w sumie 428 minut! Polski obrońca ma zadatki na to, aby w przyszłości zostać klasowym stoperem. Jednak, aby do tego doszło, potrzebuje regularnej gry. Przyjście Hasenhüttla na St Mary’s Stadium to najlepsza rzecz, jaka mogła się przydarzyć młodemu, utalentowanemu obrońcy. Pod jego skrzydłami może rozwijać swój wachlarz umiejętności i poprawiać atrybuty rzemiosła piłkarskiego.

Być jak reprezentant „Oranje”

James Beavis, redaktor piszący o „The Saints” na jednym z portali internetowych napisał felieton poświęcony w całości 22-letniemu obrońcy. Anglik nie wahał się postawić bardzo odważnej tezy, że Bednarek jest polską wersją Virgila Van Dijka. Holender doskonale przecież pamięta czasy, kiedy grał w zespole z hrabstwa Hampshire’a. Stale się tam rozwijał i podnosił swoje umiejętności, aż w końcu został najdroższym obrońcą świata, sprzedanym do Liverpoolu (za astronomiczną sumę 84 mln euro), który teraz z nim w składzie dzieli i rządzi w angielskiej elicie, spoglądając z góry na wszystkich gigantów angielskiego futbolu. Ze swojej strony mogę dodać, że tego samego życzę Janowi Bednarkowi, który zaczął już realizować swój drugi cel. Rozwija swój talent pod czujnym okiem byłego trenera RB Lipsk.

Pierwszym z wielkich młodzieńczych marzeń wychowanka Sokoła Kleczew było dostanie się do Premier League. Natomiast o drugim wspomina sam w wywiadzie dla „Mirror”:

– Zostać pierwszym graczem XI w Premier League. To jest obecnie mój główny cel. Nie mogłem sobie tego wyobrazić, gdy byłem dzieckiem. Kiedy jesteś w Polsce, naprawdę trudno jest dostać się do Premier League, ponieważ nie ma ich zbyt wiele. To nawet nie był sen. Grasz tylko w Premier League w FIFĘ!

Wielki sprawdzian dla klubu z południowej Anglii

Southampton ma jedną z najgorszych defensyw w całej stawce z aż 35 straconymi bramkami. Już w najbliższą niedzielę „Święci” z Bednarkiem w składzie zostaną przeegzaminowani na St Mary’s Stadium przez mistrza Anglii, Manchester City, który ma najlepszą siłę ofensywną w całych rozgrywkach, z dorobkiem 51 goli!

Kariera w Angli jak rollercoaster

Polski stoper od lipca 2017 roku jest na prawdziwej karuzeli życia na Wyspach. Gdy wydaje się, że już gorzej być nie może i zaraz będzie musiał zmienić otoczenie, to nagle dostaje niespodziewaną szansę, aby poprawić swoją sytuację w ekipie „Świętych”. Bednarek stale musi udowadniać, że jest piłkarzem, na którego warto stawiać. Poprzez cierpliwość, ciężką pracę na treningach, zapał oraz splot pomyślnych okoliczności można się odrodzić i rywalizować co tydzień z zawodnikami wielkiego formatu w Premier League. Czy tym razem szczęście zostanie przy nim na dłużej i los będzie bardziej łaskawy? Przekonamy się prędzej, niż może nam się wydawać.

 

 

Dominik Lenart

reklama

Wolves doprowadzają do remisu

Idealna wrzutka z rzutu rożnego poskutkowała golem Boly'ego! Wolverhampton remisuje z Tottenhamem 1-1!

XI Liverpoolu na mecz z Arsenalem

XI Liverpoolu na mecz z Arsenalem

XI Arsenalu na mecz z Liverpoolem

XI Arsenalu na mecz z Liverpoolem
reklama

Gerard Pique kupił klub piłkarski

Gerard Pique kupił klub piłkarski
Firma Kosmos, której założycielem i właścicielem jest Gerard Pique, kupiła klub FC Andorra, występujący na piątym poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii. Andorański klub, założony w 1942 roku, ma pod wodzą nowego właściciela awansować w ciągu kilku najbliższych sezonów do drugiej ligi.
za:footmercato.net

Kolejne źródła potwierdzają przelew Wisły

Kolejne źródła potwierdzają przelew Wisły

Ilicić strzela tylko hat-tricki

Ilicić strzela tylko hat-tricki

Wisła Kraków została uratowana?!

Wisła Kraków została uratowana?!

Skład Napoli na mecz z Bologną

Skład Napoli na mecz z Bologną

''Rakieta'' Kane'a sprzed pola karnego!

CO ZA GOOOOOOOL! Harry Kane odpalił prawdziwą rakietę z lewej nogi i nie dał szans bramkarzowi Wolverhampton! 1-0 dla Tottenhamu!

Sarri zostawia Hazardowi decyzję o przyszłości

Sarri zostawia Hazardowi decyzję o przyszłości
Odejście Edena Hazarda? Nie mogę za niego zdecydować. Ja jestem tylko jego trenerem. Nasze rozmowy dotyczą piłki nożnej. Chelsea jako klub musi poradzić sobie z tym, jeśli chce uniknąć problemów w kolejnych sezonach. Jestem bardzo zadowolony z gry Hazarda, nie wiem, jaką pozycję on preferuje, ale nigdy nie narzekał na to, jak go ustawiam. To taki zawodnik, który potrafi zagrać kapitalny mecz, zdobyć bramkę i jednocześnie stworzyć przestrzenie dla kolegów z drużyny. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak się odnajduje w każdym ustawieniu.
Maurizio Sarri za:mirror.co.uk

Bolesna wpadka żony piłkarza Galaty

Bolesna wpadka żony piłkarza Galaty

Zwycięski gol Ryana Jacka w Old Firm Derby

Ryan Jack zdobywa jedynego gola w meczu Rangersów z Celtikiem Glasgow i daje swojej ekipie pierwszą wygraną w derbach od ponad 6 lat!

Schmeichel wspomina zmarłego właściciela Leicester City

Schmeichel wspomina zmarłego właściciela Leicester City
Pomachaliśmy mu tak jak zawsze. Nagle poczuliśmy, że nie wszystko jest w porządku. Usłyszeliśmy wielki huk, pobiegłem w tym kierunku. Zacząłem krzyczeć do ludzi, żeby wezwali policję. Razem z jednym ochroniarzem próbowaliśmy pomóc. Nagle jednak zdaliśmy sobie sprawę, że nic nie możemy zrobić. To był koszmar. Wiesz, że dzieje się coś strasznego, ale nie jesteś pomóc osobie, która jest tobie bardzo bliska. Jestem w tym klubie prawie osiem lat. Zawsze czułem jego wsparcie, wszyscy czuliśmy, że jego celem nie jest tylko zarabianie pieniędzy. Dbał o nas, dawał nam wszystko, czego potrzebowaliśmy. Gdy trafiłem do szpitala z kontuzją, sam po mnie przyleciał i zabrał mnie na mecz z Manchesterem City. Nie musiał tego robić, ale tak właśnie dbał o nas.
Kasper Schmeichel za:skysports.com

Ronaldo w 2018 roku nie dobił do granicy 50 goli

Ronaldo w 2018 roku nie dobił do granicy 50 goli

Rzut sędziowski podczas Old Firm Derby

Esencja derbowego meczu pomiędzy Celtikiem Glasgow a Rangers FC :D

Skład Tottenhamu na mecz z Wolverhampton

Skład Tottenhamu na mecz z Wolverhampton
reklama