OK, przyznaję wam rację - to była głupota. Zupełnie niepotrzebna. Gdyby ta sytuacja dotyczyła innego piłkarza, zwłaszcza dobrze mi znanego, pewnie sam ruszyłbym z szyderką, trochę podgryzał. Czasami najtrudniej racjonalnie określić okoliczności, gdy dotyczą one akurat nas samych. Nieistotne, że był faul. Nieistotne, że zaraz miał skończyć się mecz. Trzeba było wstać i się nie wygłupiać. Szczęście w nieszczęściu, że zdarzenie nie miało wpływu na końcowy wynik oraz że żaden z rywali nie czuł się przez to pokrzywdzony. Młodzieżowy reprezentant Polski powinien dawać przykład i ja taki dałem, - tyle, że... jak nie robić. Człowieka jednak poznaje się nie po tym, że pobłądził, tylko czy i w jaki sposób potrafi się z tym uporać. Dlatego w tym miejscu chciałbym zadeklarować: to był pierwszy i ostatni raz. Taka sytuacja już się nie powtórzy, a ja jeszcze bardziej będę pamiętał o zasadach fair-play. PS. Fajnie, gdyby z tego niepotrzebnego zachowania wynikło coś dobrego. W związku z tym proszę Was o wskazanie osoby, która bardzo chciałaby oglądać mecze Górnika z trybun, ale ze względów finansowych nie może sobie na to pozwolić (może też być dzieciak z rodzicem czy opiekunem) - kupuję karnet na rundę wiosenną :)