Forma Kamila Glika problemem trapiącym reprezentację Polski

Już za niespełna tydzień reprezentacja Polski zmierzy się w Wiedniu z Austrią w spotkaniu inaugurującym eliminacje Euro 2020 w grupie G. Selekcjoner Jerzy Brzęczek ma kilka wątpliwości związanych z zestawieniem składu, a najbardziej sen z powiek spędza mu słaba dyspozycja Kamila Glika, dotychczasowego filara defensywy „Biało-Czerwonych”.

Szef obrony

Wcześniej taka sytuacja była w ogóle nie do pomyślenia. Selekcjoner nie miał żadnych powodów do niepokoju, jeżeli chodzi o formę gracza AS Monaco. 31-latek zarówno za kadencji poprzedniego selekcjonera, Adama Nawałki, jak i obecnego, Brzęczka, miał zawsze niepodważalne miejsce na środku defensywy. To od wychowanka MOSiR-u Jastrzębie Zdrój obaj trenerzy rozpoczynali ustalanie wyjściowego składu reprezentacji Polski. Kamil Glik był żelaznym i często niezawodnym graczem pierwszej „jedenastki”, prawdziwym liderem zespołu przez duże „L”. Doświadczony stoper nie tylko trzymał całą formację obronną w ryzach, ale skutecznie nią dyrygował, grając z niezwykłym poświęceniem, często zdecydowanie i na pograniczu faulu. Miał zbawienny wpływ na postawę całej drużyny i gwarantował bezpieczeństwo oraz komfort w linii defensywnej.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że grając w AS Monaco wyrobił sobie solidną markę na Starym Kontynencie. Miał wielki udział w zdobyciu przez monakijski klub sensacyjnego mistrzostwa Francji w sezonie 2016/17 i dotarciu aż do półfinału Ligi Mistrzów. Co więcej, wyrósł na jednego z najskuteczniejszych obrońców w Europie z 6 golami w Ligue 1 w trakcie kampanii 2016/17. Imponował doskonałym przygotowaniem motorycznym, wygrywaniem wielu powietrznych pojedynków oraz grą niemal od deski do deski w okresie od 1. stycznia 2014 roku do 28. stycznia 2019 roku. Wydolność fizyczna Glika robiła niesamowite wrażenie i w zestawieniu przygotowanym przez CIES Football Observatory, czyli Międzynarodowe Centrum Nauk Sportowych obejmującym czas gry spędzony na boisku przez piłkarzy z 5 czołowych lig w Europie, dłużej od niego na boisku przebywał zaledwie jeden zawodnik!

Degrengolada trwa od mundialu

Znane przysłowie „Wszystko co dobre, szybko się kończy” idealnie pasuje do Kamila Glika, który po kilku sezonach gry na równym i wysokim poziomie, nagle zaliczył mocny zjazd w dół. Obecnie 31-latek przeżywa sportową zapaść, która musi martwić w kontekście zbliżających się wielkimi krokami dwóch spotkań w ramach eliminacji do mistrzostw Europy, które odbędą się w 2020 roku.

Stoper reprezentacji Polski znalazł się w sytuacji, jakiej chyba jeszcze nie doświadczył w swojej karierze. Można zaryzykować stwierdzenie, że rozgrywa najgorszy sezon od czasu wyjazdu za granicę.

Problemy Glika zaczęły się przed turniejem finałowym mundialu w Rosji w 2018 roku, kiedy na treningu kilkanaście dni przed rozpoczęciem spotkania z Senegalem, filar defensywy „Biało-Czerwonych” doznał urazu barku. Do ostatnich chwil ważyły się jego losy, czy poleci z zespołem do Rosji. Ostatecznie znalazł się na pokładzie samolotu lecącego do Soczi. Kontuzja okazała się jednak na tyle poważna, że wykluczyła go z gry z Senegalem (przegrana 1:2), a w meczu z Kolumbią (porażka 0:3) pojawił się na murawie dopiero w 80. minucie. Zagrał co prawda pełne 90 minut w ostatnim spotkaniu grupowym z Japonią (wygrana 1:0), ale był to pożegnalny występ kadry Nawałki w Rosji, która już po 3 meczach mogła pakować walizki i wracać do domu.

Po meczu z przedstawicielem Ameryki Południowej, załamany Glik w szyderczym tonie dał do zrozumienia w rozmowie z serwisem "Sport.pl", że jego czas w kadrze narodowej powoli dobiega końca.

– Idzie młodzież, dużo młodzieży, nacierają, a wy ją chwalicie, mówicie, że do niej należy przyszłość. Może nadszedł czas, aby by ustąpić.

Obrót o 180 stopni

W kolejnych miesiącach w prasie zaczęły pojawiać się informacje, że Glik poważnie zastanawia się nad zakończeniem kariery reprezentacyjnej. Wydawało się zatem, że po 60 występach w koszulce z „orłem na piersi” nastąpi zamknięcie tego rozdziału. Tymczasem wszystko się zmieniło po rozmowie z Jerzym Brzęczkiem, nowym selekcjonerem Polski.

31-latek w  programie „Studio z Kadry” na kanale „Łączy nas piłka” przyznał, że po nieudanych MŚ w Rosji bardzo dużo myślał, jaką podjąć decyzję:

– Porozmawialiśmy z trenerem Brzęczkiem i zdecydowałem się pozostać w kadrze. Wiedziałem, że raczej będę mógł liczyć na powołanie. Myślę, że największe wątpliwości miałem wówczas, gdy trenerem kadry został Adam Nawałka, bo podczas gry u Waldemara Fornalika nie miałem najlepszego okresu w reprezentacji i musiałem zasłużyć sobie na to, aby znów znaleźć się w drużynie. Trener Brzęczek nie musiał mnie przekonywać, bo gdybym zdecydował w 100 procentach, że nie chcę dalej grać w reprezentacji, to nic by to nie zmieniło. Po prostu porozmawialiśmy trochę o wizji tej drużyny i ostatecznie zdecydowałem się w niej pozostać.

Do kontynuowania kariery w reprezentacji odniósł się także w rozmowie z Maksem Chudzikiem, w wywiadzie przeprowadzonym dla serwisu „WP SportoweFakty”:

– Przyszedł taki moment, w którym zastanawiałem się, czy ta reprezentacja dalej mnie potrzebuje. Po turnieju zacząłem pytać samego siebie, czy koledzy, a nawet kibice, wciąż chcą na mnie polegać. Trener Jerzy Brzęczek zaimponował mi tym, że zadzwonił do mnie tego samego dnia, w którym ogłoszono jego zatrudnienie. To była długa rozmowa, trener bardzo nalegał na wspólne spotkanie. Zjedliśmy potem dobrą kolację, podczas której wymieniliśmy się swoimi punktami widzenia. Dopiero wtedy uznałem, że jest w porządku. Mogę dalej grać dla kadry i poświęcać jej swoje zdrowie.

Po zakończeniu 2018 roku Kamil Glik postanowił dokonać podsumowania w postaci kilku najważniejszych wydarzeń za pomocą zdjęć na Instagramie i opatrzył je wiadomością:

 

– To był świetny rok! Wicemistrzostwo Francji, mundial, walka o mundial, poznałem ludzi, którzy są ze mną na dobre i na złe! I co najważniejsze... nasza córka będzie miała siostrę!

Koszmar Glika w AS Monaco nie ma końca

Śmiało można stawiać tezę – porównując te osiągnięcia z tym, co zdarzyło się sezon wcześniej – że polski obrońca nie może jednak zaliczyć poprzedniego roku do zbyt udanych. Owszem w pierwszym półroczu nie wyglądało to jeszcze źle, ale drugie 6 miesięcy swojej kariery zawodowej, powinien jak najszybciej wymazać z pamięci.

Nie dość, że AS Monaco przez długie miesiące pałętało się w dolnych rejonach tabeli i nawet na chwilę ugrzęzło w strefie spadkowej, to Kamil Glik na boisku w wielu meczach spisywał się katastrofalnie, będąc często najgorszym graczem spotkania. Ciągnął w dół swoich kolegów, którzy po zmianie trenera z Leonardo Jardima na Thierry’ego Henry’ego prezentowali się jeszcze gorzej. Ponowne zatrudnienie portugalskiego szkoleniowca nieco poprawiło nastroje w klubie, wraz z którymi zaczęły również przychodzić coraz lepsze wyniki.

Od czasu powrotu Jardima pod koniec stycznia 2019 roku  ekipa ze Stadionu Ludwika II zdążyła co prawda odpaść po rzutach karnych 4:5 z półfinału ligi francuskiej z EA Guingamp (2:2 po dogrywce), ale od tego czasu pozostaje niepokonana na krajowym podwórku – 3 zwycięstwa i 3 remisy, dzięki czemu zdołała wydostać się ze strefy spadkowej i aktualnie na 10 kolejek przed końcem sezonu plasuje się na 17. miejscu, ostatnim bezpiecznym z przewagą 6 punktów nad Dijon FCO.

Wracając do Kamil Glika, we francuskich mediach coraz częściej słychać głosy, że Polak powinien trafić na ławkę rezerwowych. W wielu meczach tego sezonu był poważnie zamieszany w stratę sporej liczby goli. Wystarczy wspomnieć chociażby wyjazdowy mecz z Montpellier, kiedy to zamiast pewnej wygranej, w końcówce spotkania Polak wykosił rywala w polu karnym (dostał żółtą kartkę), a starcie zakończyło się remisem 2:2.

– Pomylony Glik podkreślił wiele swoich problemów w tym sezonie. Nie był filarem obrony. Często grał na granicy błędu, sporo ryzykował i w samej końcówce to się nie opłaciło. Sprokurował rzut karny – podsumował występ Polaka "France Football".

31-latek ma dużo więcej grzeszków na sumieniu. Szereg bezpośrednich błędów Polaka prowadzących do utraty goli przez ekipę z Księstwa Monaco jest wręcz szokujący. W ostatnich tygodniach praktycznie nie ma spotkania, aby Glik nie był zamieszany w akcję bramkową rywali.

W 1/2 finału Ligi francuskiej z Guingamp zawalił jednego z goli i nie strzelił rzutu karnego, a Monaco odpadło z rozgrywek. Nie popisał się również rundę wcześniej, kiedy także przestrzelił „jedenastkę” ze Stade Rennes. W kompromitującym występie ze Strasbourgiem (porażka 1:5) zawinił przy dwóch kolejnych golach. Z kolei w meczu z Lyonem (wygrana Monaco 2:0) sprokurował rzut karny, na jego szczęście przestrzelony przez Memphisa Depay’a.

Powody załamania dyspozycji Polaka

Dramatyczna obniżka formy Glika może wynikać z kilku czynników. Po pierwsze, dostosował się poziomem do gry całego Monaco, powoli wychodzącego z głębokiego kryzysu. Wydaje się, że może to mieć podłoże mentalne, czyli słabszą odporność psychiczną spowodowaną koszmarną serią klubu bez choćby jednej wygranej.

Po drugie, po 5 latach gry niemal w każdym meczu w pełnym wymiarze czasowym, choćby bez chwili wytchnienia, organizm Polaka został po prostu mocno wyeksploatowany i potrzebuje chwili regeneracji. Mogło dojść do tego, że system się zbuntował i został przeciążony.

Po trzecie, Glik stał się ociężały, powolny, spóźniony w interwencjach, a koncentracja i refleks mocno spadły.

W rozmowie z „PS” do koszmarnej formy stopera AS Monaco w ostatnich tygodniach, odniósł się  Joachim Marx, były reprezentant Polski mieszkający od ponad 40 lat we Francji i doskonale znający realia Ligue 1:

– Ostatnio gra bardzo słabo. Popełnia dużo błędów, spóźniony musi ratować się ryzykownymi wślizgami. Jest wolny, mało zwrotny, zanim się obróci, napastnik ma już dwa metry przewagi. Nasz selekcjoner będzie miał z nim pewien problem – podkreśla w ostrych słowach Marx.

W obronie reprezentanta Polski staje inny były pomocnik kadry, Henryk Kasperczak:

– Kamil był i jest silnym punktem zespołu. Nie zmienił się, cały czas jest wojownikiem.

W trwającym sezonie ligowym 31-latek dostał aż 7 żółtych kartek (w tym aż 3 w ostatnich 4 meczach!), co dodatkowo działa na jego niekorzyść i świadczy o tym, że czystego zagrania w jego wykonaniu należy teraz ze świecą szukać.

Byli reprezentanci Polski dodają, że widzą jednak dla niego i AS Monaco światełko w tunelu na ostatnią fazę ligowego sezonu:

– Grają znów futbol, do którego byliśmy przyzwyczajeni – podkreśla Kasperczak.

– Monaco wychodzi z kryzysu i wydaje, mi się, że Glik też dojdzie do formy – dodaje Marx.

Debata na formą Glika staje się powoli problemem narodowym. Wszyscy przecież chcielibyśmy, aby dotychczasowy filar defensywy „Biało-Czerwonych” był w optymalnej formie przed meczami reprezentacji w el. Euro 2020.

Tomasz Smokowski, dziennikarz Polsatu Sport w wywiadzie dla portalu „Sport.pl”, wskazuje, co 31-latek musi poprawić, aby ponownie prezentować wysoką klasę sportową:

– Kamil potrzebuje dobrego przygotowania fizycznego, by być w optymalnej formie. Bez tego, nie jest w stanie grać na swoim optymalnym poziomie. Ten sezon to dla Monaco trudny czas, zwłaszcza dla naszego obrońcy. Kamil ma sobie poczucie odpowiedzialności za wyniki drużyny, nie unika tego. Tymczasem w pewnym momencie miał w zespole dwóch doświadczonych kolegów, a po za tym samą młodzież. Ciążyło mu to. Odkąd trener Leonardo Jardim wrócił na ławkę Monaco, drużyna zaczęła grać lepiej. W ostatnich czterech meczach zdobyła aż 10 punktów. Niestety nasz obrońca wciąż nie odzyskał formy. Dowodem na to jest chociażby ostatni mecz z Lyonem, w którym sprokurował karnego.

Najbardziej palący problem selekcjonera

W obliczu słabej formy Glika, rodzi się pytanie, czy Jerzy Brzęczek zdecyduje się wystawić go w podstawowym składzie na pierwsze eliminacyjne starcie Euro 2020 z Austrią w Wiedniu?

W gronie powołanych na najbliższe 2 mecze kwalifikacyjne do dyspozycji trenera będzie aż 6 graczy, którzy mogą zagrać na środku obrony. Oprócz Kamila są to: Michał Pazdan, Jan Bednarek, Artur Jędrzejczyk, Marcin Kamiński oraz Tiago Cionek. Selekcjoner ma zatem nie lada ból głowy, na kogo postawić w centrum defensywy i jak odbudować formę Glika?

– Kamil musi wypracować to, co ma. Młodszy już nie będzie. Na pewno tak duża liczba minut, jakie rozgrywa od lat, przekłada się na jego formę. Jest to problem dla naszej reprezentacji. Ustawieniem, zaangażowaniem i doświadczeniem może nadrobić pewne braki, ale też nie oczekujmy niemożliwego. Nigdy nie był na tyle zwrotny, by ścigać się z niskimi, szybkimi napastnikami – kończy Smokowski.

Po wielu latach gry na wysokim, równym poziomie z Kamila Glika gdzieś uleciała niezawodność i niezniszczalność. Z jednej strony wychowanek MOSIR-u Jastrzębie Zdrój z przywódcy, będącego pewnym punktem obrony, nagle stał się postacią kompletnie bezbarwną, popełniającą notorycznie ogromną liczbę błędów. To już nie jest ten sam gracz, co półtora roku temu, który podejmował niemal same dobre decyzje, znakomicie ustawiał się na boisku i miał wiele skutecznych i – co najważniejsze – czystych interwencji.

Jednak z drugiej strony, znając jego charakter, poświęcenie dla zespołu i niesamowity hart ducha, można bez cienia wątpliwości stwierdzić, że reprezentant Polski jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Glik pokaże niedowiarkom, że dzięki wielkiemu wsparciu swojej rodziny i bojowemu nastawieniu, będzie w stanie wzbić się na poziom, którym imponował kilkanaście miesięcy temu.

 

Dominik Lenart

reklama

Kibicom nie podobał się brak "Ą" na koszulce Piątka

Kibicom nie podobał się brak

XI Wisły Płock na mecz z Pogonią

XI Wisły Płock na mecz z Pogonią

XI Pogoni na mecz z Wisłą Płock

XI Pogoni na mecz z Wisłą Płock
reklama

Mourinho podsumował postawę Bayernu w meczu z Liverpoolem

Mourinho podsumował postawę Bayernu w meczu z Liverpoolem
Było przykro patrzeć na Bayern w meczu z Liverpoolem. Załamali się w każdej możliwej formacji, cofnęli się, nie trzymali odległości między liniami. Lewandowski był zbyt osamotniony. W środku pola nie było presji na rywalu. James Rodriguez całkiem odpuścił, nie stosował żadnego pressingu. Formacje nie współpracowały ze sobą. To był naprawdę smutny występ Bayernu.
Jose Mourinho za:sports.yahoo.com

Kadra Realu Madryt na mecz z Celtą

Kadra Realu Madryt na mecz z Celtą

Cristiano Ronaldo wybrany piłkarzem tygodnia w LM

Cristiano Ronaldo wybrany piłkarzem tygodnia w LM
reklama