Iago Aspas - żywa legenda Celty Vigo

Gdy 22. grudnia 2018 roku Iago Aspas doznał kontuzji łydki prawej nogi w meczu Celty Vigo z Barceloną, cały świat runął kibicom galicyjskiego klubu na głowę. Plasował się on wówczas na 11. miejscu w tabeli La Liga, ale w następnych tygodniach musiał sobie radzić bez swojej największej gwiazdy, będącej dla miejscowych sympatyków ekipy z Balaidos kimś w rodzaju Boga, któremu na każdym kroku oddają swoje uwielbienie.

Bez swojego talizmanu ani rusz

Jak dużo znaczy brak dla Celty Aspasa mogliśmy się przekonać w okresie od czasu jego feralnego urazu aż do 16.03.2019 r. (z wyłączeniem 9.02, gdy wystąpił niespełna pół godziny z Getafe i odnowiła mu się kontuzja), kiedy to 31-letni napastnik nie był zdolny do gry i stracił na leczeniu urazu aż 3 miesiące. Podczas nieobecności swojego snajpera „Los Celestes” zanotowali katastrofalną serię składającą się z aż 8 ligowych porażek, 1 wygranej i 1 remisu, co skutkowało spadkiem w tabeli Primera Division na 18. miejsce, oznaczające bezpośrednią relegację!

Aspas powrócił na ligowe boiska 30. marca 2019 roku na konfrontację z Villarealem i z marszu wskoczył do wyjściowej „jedenastki” już za kadencji nowego trenera Frana Escriby, który zastąpił zwolnionego na początku miesiąca Miguela Cardoso.

Boskie uwielbienie

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania z „Żółta Łodzią Podwodną” wierni fani Celty Vigo postanowili w wyjątkowy sposób uczcić powrót do gry swojego idola, przygotowując mu ołtarzyk, wokół którego leżały rozmaite przedmioty: szaliki w barwach klubu, zdjęcia, świeczki, koszulki oraz figurki. Jakby tego było mało, to powyżej wszystkich symboli widniała specjalnie przygotowana na tę okoliczność sylwetka Aspasa, zrobiona z kartonu.

Kosmiczny powrót po kontuzji i ogromne wzruszenie Iago

31-latek pomimo długiej przerwy w znakomity sposób postanowił odwdzięczyć się swoim sympatykom za ten piękny gest. Zdobył 2 bramki z ekipą „El Submarino Amarillo” i przyczynił się do wygranej 3:2, przerywając tym samym fatalną passę swojego klubu wynoszącą 6 meczów z rzędu bez wygranej.

Tuż pod koniec meczu wszystkie media w Hiszpanii obiegły chwytające za serca obrazki przedstawiające zapłakanego Aspasa, który usiadł na ławce rezerwowych.

Ta wymowna scena pokazała, że 31-latek poświęcił się swojemu zespołowi bez reszty i mając intratną propozycję w styczniu 2019 roku z Chin i możliwości zarobku w wysokości 7 mln euro rocznie postanowił ją bez wahania odrzucić i zostać na Balaidos, w klubie, który go wychował od 8. roku życia, gdzie przeszedł wszystkie zawodowe szczeble kariery.

Aspas swoim zachowaniem z pewnością wzruszył wielu kibiców Celty i zyskał ich szacunek, ale również pokazał, że w dzisiejszym świecie, w którym liczy się głównie pieniądz, są też wartości znacznie ważniejsze, takie jak przywiązanie do swojego ukochanego klubu, który postanowił go wesprzeć w bardzo trudnym momencie sezonu.

Jeszcze przed rozpoczęciem niezwykle ważnego w kontekście utrzymania spotkania z Villarealem, kolega Aspasa, Brais Mendez powiedział:

– Jest dla nas tak ważny, jak Messi dla Barcelony!

Wtórował mu szkoleniowiec ekipy z Balaidos, Fran Escriba:

– Nie będzie w optymalnej dyspozycji, ale może pomóc.

Ich słowa okazały się prorocze. Aspas okazał się być talizmanem i w kulminacyjnym momencie sezonu dał zespołowi sygnał, że nie wszystko jest stracone i utrzymanie z nim w składzie jest jak najbardziej realne. Jak ważny był to mecz dla „Celestes” niech świadczy fakt, iż w przypadku porażki strata do Villareal urosłaby aż do 7 punktów!

Ogromna wrzawa w mediach na Półwyspie Iberyjskim po występie Aspasa

Hiszpańska prasa po wygranej Celty rozpływała się nad wspaniałą grą 31-latka, który zdobył 2 bramki w swoim jubileuszowym 300. występie w barwach „Błekitno-białych”:

– Aspas powrócił, by uratować Celtę z piekielnych otchłani – informował nagłówek w „AS-ie”.

– Łzy Aspasa to życie Celty – można było z kolei przeczytać w „El Mundo”.

„Marca” za to postanowiła dać wymowny tytuł:  – Aspas VI Vigo.

A dziennik „El Faro” głosił:

– Iago to najlepszy zawodnik, jaki nosił koszulkę „Celestes” i nigdy nie zniknie z naszej pamięci, a w przyszłości ludzie będą opowiadać o nim swoim wnukom.

W gloryfikacji gracza Celty nie ma ani cienia przesady. Dał on swojemu zespołowi nowe życie i nadzieję, że trwający sezon nie musi się wcale skończyć relegacją.

Po zakończeniu spotkania z Villareal sam zawodnik odniósł się do swoich łez:

– Tak bardzo cierpiałem przez cały ten czas, kiedy nie mogłem pomóc. Tylko moja rodzina wie, przez co przeszedłem. Nie ryczałem tak, nawet gdy rodziły się moje dzieci! Miałem w sobie tyle emocji... Jako kibic dobrze wiedziałem, co daje to zwycięstwo.

W rozmowie z gazetą „AS”, Aspas przyznał, że bardzo bolało go to, że jego ukochany klub tak źle radził sobie bez niego w ligowych konfrontacjach:

– Nie mogłem oglądać, jak moi koledzy zaliczają gorszy okres na boisku. Bardzo cierpiałem w domu z rodziną. Te trzy miesiące były najgorsze w mojej karierze.

Show Hiszpana w dwóch kolejnych meczach

Kolejne wyjazdowe spotkanie z Hueską zakończyło się hokejowym wynikiem 3:3 i oczywiście jego bohaterem został po raz kolejny 31-letni wychowanek Celty, który do jednego gola dołożył 2 asysty.

Z kolei w ostatnim ligowym meczu z Realem Sociedad (wygrana ekipy z Balaidos 3:1) Aspas ustrzelił już 4. dublet w trwającym sezonie La Liga, więcej niż jakikolwiek inny hiszpański piłkarz w czołowych ligach europejskich!

Jakby tego było mało, to „Bóg z Balaidos” został wybrany 3 razy z rzędu graczem meczu po powrocie na murawę po wielomiesięcznej kontuzji. Ponadto przyczynił się do zdobycia aż 7 goli z wszystkich 9 w tym okresie oraz 7 oczek na 9 możliwych, dzięki którym ekipa Frana Escriby wydostała się ze strefy spadkowej. Obecnie zajmuje 16. lokatę z 2 punktami przewagi nad okupującą strefę spadkową drużyną Villarealu.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że Aspas legitymuje się średnią 0.71 gola na mecz i w rozgrywkach La Liga 2018/19 jest od niego lepszy tylko jeden zawodnik!

Grafiką idealnie podsumowującą sytuację Aspasa w ostatnich 2 tygodniach w barwach Celty, przedstawiła grupa "r4six":

Najwybitniejszy snajper w historii ekipy z Balaidos

Wkład jaki ma 31-letni Hiszpan w wyniki Celty, jest niepodważalny. Sezon po sezonie jest niesamowicie regularny i ze świecą szukać drugiego tak skutecznego hiszpańskiego napastnika. Tylko w trwającej kampanii zdobył w lidze już 15 bramek i zanotował 4 asysty w zaledwie 20 meczach! Nie będzie wielkim nadużyciem stwierdzenie, że Aspas jest żywą legendą Celty Vigo. Niemal w pojedynkę niesie ją na swoich barkach i zapewnia niezwykle cenne punkty. To najlepszy strzelec w historii klubu (już 133 bramki w 302 meczach) i zawodnik od którego trafień i asyst ekipa z Balaidos jest niesamowicie uzależniona – ma udział w aż 40% ze wszystkich w La Liga w trwających rozgrywkach!

Wybawca „Celestes” przez duże „W”

Iago już nie pierwszy raz ratuje Celtę z opresji. W 2009 roku klub z Vigo dzięki jego dwóm trafieniom w spotkaniu z Deportivo Alaves (wygrana 2:1) uniknął degradacji z 2. ligi hiszpańskiej w ostatniej kolejce sezonu. Jednak to nie wszystko, bowiem w 2013 roku ekipa z Galicji miała ogromne problemy finansowe i jedynym ratunkiem dla klubu była sprzedaż najlepszego gracza do Liverpoolu. Dzięki pieniądzom zarobionym z transferu Aspasa (około 18 mln euro) w 2013 roku hiszpańska drużyna zdołała przetrwać, unikając bankructwa. Historia ta jest wyjęta żywcem z ligi polskiej i bardzo przypomina tę z udziałem Jakuba Błaszczykowskiego, który kilka miesięcy temu również postanowił wesprzeć swój klub – Wisłę Kraków, ratując ją przed upadkiem.

Wracając do Hiszpana, urodzonego w Moañie, galicyjskiej prowincji Pontevedra, trudno oprzeć się wrażeniu, że przez te wszystkie lata i zasługi dla Celty wyrobił sobie status żywej legendy. Jego uczucie do klubu z Vigo jest tak silne, że nie wyobraża sobie, aby miał grać w jakimkolwiek innym klubie i już snuje wizje, dotyczące przyszłości oraz tego co będzie robił, gdy zawiesi buty na kołku:

– Chciałbym tu skończyć karierę, zawsze o tym myślałem. Rozmawiamy w sprawie przedłużenia mojego kontraktu. Zobaczymy, czy się uda. A co potem? Mogę zostać w Celcie dyrektorem sportowym, ale nie wykluczam, że pewnego dnia będę trenerem. Z dnia na dzień po zakończeniu kariery nie będę potrafił podjąć takiej decyzji. Na pewno kocham oglądać mecze. W weekend zdarza się, że śledzę od ośmiu do dziesięciu spotkań.

 

Dominik Lenart

reklama

EKSTRAKLASA - KONIEC GRY

tym razem marvel zabrał się za ostatnie gwałtowne zwolnienia w polskich klubach
źródło:youtube.com

Grupy Pucharu Narodów Afryki 2019

Grupy Pucharu Narodów Afryki 2019

Zidane w letnim okienku transferowym

Zidane w letnim okienku transferowym
reklama

Piłkarskie odpowiedniki bohaterów "Gry o tron"

Piłkarskie odpowiedniki bohaterów

Przecież to... Liga Europy

Przecież to... Liga Europy

Trener Ajaxu potwierdza transfer De Ligta

Trener Ajaxu potwierdza transfer De Ligta
Nie ma szans na to, że Matthijs de Ligt zostanie w Ajaxie. Interesuje się nim wiele klubów. Latem odejdzie, ale nie wiem czy jego nowym klubem będzie Bayern czy Barcelona.
Erik ten Hag za:goal.com
reklama