Bartłomiej Drągowski - polski "Drago" hipnotyzuje wzrokiem swoje kolejne ofiary w Serie A

Jego szalenie widowiskowe i genialne interwencje na linii między słupkami umacniają wiarę i jednocześnie wlewają olbrzymią nadzieję w serca sympatyków Empoli FC, że uratowane ligowego bytu w Serie A wciąż jest możliwe. Bartłomiej Drągowski po kilku chudych latach w ACF Fiorentinie, wyraźnie odżył na wypożyczeniu w ekipie „Azzuri”, gdzie coraz częściej pokazuje swój wielki kunszt.

Uzdolniony i wybuchowy nastolatek

Jeszcze kilka lat temu był uznawany za wielki talent. Mając zaledwie 17 lat był podstawowym bramkarzem Jagiellonii Białystok. Do Ekstraklasy wszedł z wielkim przytupem i na koniec sezonu 2014/15 zgarnął aż dwie indywidualne nagrody: dla najlepszego bramkarza i odkrycia ligi!

Jednak w parze ze sportową klasą nie szedł jego zbyt porywczy charakter, który często dawał znać o sobie. Podczas gry w lidze polskiej nie potrafił zapanować nad emocjami. Reagował zbyt ekspresyjnie na sytuacje boiskowe, gestykulował czy też wdawał się w niepotrzebne pyskówki, co notorycznie kończyło się upomnieniami.

Włoska nagroda i nagłe zderzenie ze ścianą

Po rozegraniu dwóch dobrych sezonów w zespole „Dumy Podlasia” jego usługami zainteresowała się ACF Fiorentina. W lipcu 2016 roku utalentowany golkiper został niespodziewanie piłkarzem „Violi”. Kwota transferu wyniosła 2,5 mln euro.

Drągowski do Włoch jechał z wielkimi nadziejami i przekonaniem, że jest to właściwy kierunek. Tymczasem w ciągu pierwszych dwóch sezonów został w sposób niezwykle brutalny sprowadzony na ziemię. Trudno to sobie wyobrazić, ale w tym czasie zagrał raptem 9 ligowych spotkań! Co więcej, na swój upragniony debiut w Serie A musiał czekać niemal rok! Nastąpił on 28.05 2017 roku z Pescarą. W ciągu 90 minut 19-latek wpuścił 2 gole, a jego zespół zremisował 2:2.

Pod koniec sezonu 2017/18 wskoczył do bramki na skutek czerwonej kartki, podstawowego bramkarza Marco Sportiello i w 2 meczach, z Lazio Rzym i Sassuolo zebrał koszmarne recenzje, grając bardzo elektrycznie i popełniając masę błędów, a jego zespół przegrał 3:4 i 0:1. Ostatni występ w tamtej edycji rozgrywek zakończył w jeszcze gorszym stylu, wpuszczając aż 3 gole w ciągu 45 minut w konfrontacji z Milanem. Wydawało się zatem, że jego przygoda z włoską ligą powoli zmierza do końca i będzie musiał szybko z podkulonym ogonem wracać do Polski i liczyć na odbudowanie formy w którymś z naszych klubów.

Niespodziewana propozycja

Tymczasem w lipcu 2018 roku pomocną dłoń wyciągnęło do niego Empoli, skromny klub, którego głównym celem była walka o utrzymanie we włoskiej elicie. Polak skorzystał z tej okazji i w styczniu został wypożyczony do ekipy z Toskanii do końca sezonu 2018/19, mającą siedzibą oddaloną o zaledwie 30 km od Florencji.

Losy Drągowskiego na włoskiej ziemi dobitnie pokazują, że nie wystarczy tylko posiadać wielki talent, aby szybko załapać się do podstawowego składu. Polak po 2,5 roku w Fiorentinie i wypożyczeniu do „Azzuri” w końcu został nagrodzony za swoją cierpliwość. Odbił się od dna dzięki trenerowi Aurelio Andreazzoliemu, który zaczął na niego stawiać. 

W ekipie z Stadio Carlo Castellani wskoczył do bramki 17. lutego i wyrobił sobie na tyle solidną pozycję, że już nie oddał miejsca w podstawowej „jedenastce”, nie licząc spotkania z Napoli, kiedy to nie znalazł się w kadrze meczowej.

Szkoleniowiec Empoli FC postanowił zaufać „Drążkowi” w sposób zdecydowany i z perspektywy czasu nie ulega żadnych wątpliwości, że ta decyzja była jak najbardziej słuszna.

Drągowski z każdym kolejnym spotkaniem zbierał doświadczenie i emanował coraz większą pewnością siebie. Po przejściu do zespołu z Toskanii wystąpił już w 11 ligowych meczach, zachował 3 czyste konta, przepuścił 20 bramek i zanotował 51 skutecznych interwencji na poziomie 71,8%.

Wielkie show Polaka w bramce

Skalę talentu "Drago" najlepiej obrazują dwa spektakularne występy – z Atalantą i Fiorentiną. W pierwszym z nich 21-latek znalazł się na ustach całego Półwyspu Apenińskiego. W wyjazdowej konfrontacji w Bergamo Polak dokonywał cudów i bronił jak w transie, a dzięki jego spektakularnym paradom Empoli zremisowało 0:0. Dodatkowo jego wartość podnosi liczba udanych parad – 17 ( a wg niektórych źródeł 18) – co stanowi rekord wszech czasów sezonu, nie tylko w Serie A, ale również biorąc pod uwagę wszystkie ligi z Top 5 w Europie, odkąd prowadzone są tego typu statystyki!

 

Swoim oszałamiającym występem, „Drago” zaskarbił sobie sympatię kibiców i udowodnił, że wciąż potrafi fruwać między słupkami, popisując się interwencjami nie z tej ziemi.

Po tym meczu na jego punkcie oszalały dosłownie całego Włochy. Polak w każdym serwisie sportowym był wybrany na niekwestionowaną gwiazdę spotkania, a szczególne wrażenie mogły robić oceny, jakie zebrał w kolejnych serwisach internetowych.

Portal sofascore.com dał mu notę marzeń „10”, podobnie jak serwis „Whoscored.com”, który dopiero po raz drugi w swojej historii przyznał bramkarzowi ligi włoskiej tak wysoką, maksymalną ocenę! Wcześniej ten zaszczyt spotkał tylko Mattię Perrina z Genoi w sezonie 2013/14.

Drągowski po fantastycznym występie w rozmowie z „Lady Radio” wykazał się niezwykłą skromnością, umniejszając swoje zasługi:

– Nawet ja czasami muszę pomagać zespołowi i zrobić coś, by zdobyć meczowe punkty. Po meczu z Udinese (Drągowski trzy razy sięgał po piłkę do siatki – przyp. red.) wiedziałem, że stać mnie na więcej. Rywale oddali 47 strzałów, więc w ataku zagrali bardzo dobrze. Na szczęście dla nas wywalczyliśmy dobry wynik. Podziękowania należą się tym, którzy na boisku przebywali od pierwszej do ostatniej minuty, a także tym, którzy na plac gry weszli z ławki. Jeśli nie możesz wygrać, musisz zrobić wszystko, by choćby zremisować.

Minęło nieco ponad dwa tygodnie, a wychowanek „Dumy Podlasia” kolejny raz pokazał, jak wielki w nim drzemie talent. W wygranym 1:0 derbach Toskanii, interweniował skutecznie na linii aż 11-krotnie i po raz kolejny został bohaterem spotkania. Szczególnej pikanterii dodaje tej historii fakt, że dokonał tego z ekipą Fiorentiny, do której prawdopodobnie w lecie będzie musiał powrócić, gdy skończy mu się okres wypożyczenia w zespole ze Stadio Carlo Castellani. Na szczególną uwagę zasługuje interwencja „Drago” z 81. minuty meczu, kiedy w nieprawdopodobny sposób zastopował uderzenie głową Dusana Vlahovicia.

Kolejna porcja całkowicie zasłużonych komplementów spłynęła na niego we włoskiej prasie. Dziennik „La Gazzetta dello sport” przyznał mu „7,5” i opatrzył jego zdjęcie stosownym komentarzem.

Ciepłych słów nie szczędził mu również serwis „Whoscored.com”:

Doskonała decyzja "Drago"

Drągowski wybierając w styczniu Empoli dokonał prawidłowego wyboru. Andrea Giannattasio z "FirenzeViola.it", którego słowa są cytowane w portalu "Sportowefakty.pl" podkreśla, że przejście „Drążka” do ekipy "Azzuri" to najlepsze, co mogło mu się w tej chwili przytrafić:

– Bartłomiej radzi sobie tam bardzo dobrze. Zaakceptował ich ofertę, bo wiedział, że klub szuka bramkarza na drugą część sezonu. Regularne występy rozwijają go jeszcze bardziej. I z Atalantą zagrał swój najlepszy mecz.

Włoski dziennikarz zastanawia się również na przyszłością Polaka, który zależy od tego, czy Empoli rozpaczliwie broniące się przed spadkiem, zachowa swój byt we włoskiej elicie:

– Myślę, że jeśli Empoli zostanie w Serie A, Drągowski zostanie wypożyczony na kolejki sezon. W innym wypadku wróci do Fiorentiny lub odejdzie do innego zespołu.

Pod ogromnym wrażeniem dwóch zjawiskowych występów Polaka jest prezes Empoli, Fabrizio Corsi:

– Oba były fenomenalne, więc pewnie wypadałoby powiedzieć, że cenię je na równi, ale w naszym starciu z Atalantą padła rekordowa liczba strzałów na bramkę Empoli, więc tamten występ Drągowskiego trzeba chyba postawić na pierwszym miejscu.

Zespół z Toskanii aktualnie plasuje się na 18. miejscu w Serie A, które oznacza bezpośrednią degradację. Na 3 kolejki przed końcem sezonu ma na koncie 32 punkty, o 2 mniej od bezpiecznego Udinese.

Pomimo, że sytuacja włoskiego zespołu jest bardzo trudna, to 21-letni bramkarz nie składa broni:

– Znam wielu zawodników, którzy tu grają i musimy pokazać maksymalny poziom umiejętności. Ten klub ma 99 lat historii i zrobię wszystko, aby utrzymać go w Serie A.

W Fiorentinie nie ma dla niego miejsca?

W przypadku relegacji, „Drago”, ochrzczony w ten sposób przez „LGDS”, będzie musiał wrócić do zespołu „Violi”, gdzie jego szanse na wywalczenie podstawowego składu są bardzo znikome. Pewnym punktem Fiorentiny jest Alban Lafont. Młody Francuz cieszy się wielkim zaufaniem Vincenzo Montelii i gra od deski do deski. W trwającym sezonie wystąpił w aż 31 meczach Serie A i zachował 6 razy czyste konto. W porównaniu z Drągowskim ma nieco bardziej wybuchowy charakter, jest o rok młodszy, ale kosztował ponad 3 razy więcej.

Wracając do Polaka, z perspektywy czasu należy dostrzec, że pobyt w lidze włoskiej ukształtował go, pozwolił mu zmężnieć i nabrać niezbędnego doświadczenia, które może zaprocentować w przyszłości. Na boisku swoim zachowaniem kompletnie nie przypomina już narwanego młokosa sprzed lat. W bramce jest pewny siebie, skoncentrowany na wykonaniu swojego zadania, czyli obronie jak największej liczby strzałów. I idzie mu to z coraz lepszym skutkiem.

Za kwiecień został wyróżniony przez „Whoscored.com” i trafił do najlepszej  młodzieżowej „11” miesiąca:

W końcu zaczyna grać na miarę swojego wielkiego talentu, który pokazywał podczas występów w barwach Jagiellonii Białystok. W ostatnich 4 meczach Drągowski zanotował aż 34 udane interwencje, a w meczu z „Violą” wybronił groźnych 6 strzałów z pola karnego.

Stabilizacja formy ponad wszystko

Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że 21-latkowi obok meczów wybitnych – jak z Atalanta i Fiorentiną – zdarzają się również występy przeciętne, żeby nie napisać słabe. Drągowski ma zadatki na golkipera przez duże „G”, ale potrzebuje do tego regularnej gry na wysokim poziomie i poprawienia swojego rzemiosła w kilku aspektach. Przede wszystkim powinien wykazywać większą czujność przy strzałach z daleka oraz poprawić grę nogami, a także długie podania, które nie są jego mocną stroną.

Empoli FC jest od lat jest klubem niezwykle przyjaznym dla polskich zawodników (przed laty grali tutaj przecież Piotr Zieliński czy też Łukasz Skorupski), a „Drago” tylko potwierdza tę regułę.

Arcytrudny finisz sezonu Serie A

Końcówka sezonu będzie dla niego nie lada wyzwaniem. W ostatnich 3 meczach Empoli zmierzy się z Sampdorią, Torino i Interem.

Polak zdaje sobie sprawę, jak ciężki finisz sezonu czeka jego zespół, ale w tej chwili nie zaprząta sobie głowy tym, jaka będzie jego przyszłość po zakończeniu rozgrywek.

– Mamy trzy mecze i w głowie tylko to, żeby zdobyć dziewięć punktów. Zobaczymy jak skończymy sezon. Myślę tylko o kolejnym meczu przeciwko Sampdorii, a nie o przyszłości. Tylko na tym się skupiam.

Empoli FC trampoliną do lepszego klubu?

Więcej tak spektakularnych występów Polaka jak wspomniane wyżej mecz z Atlanta i Fiorentiną i hipnotyzowanie wzrokiem swoich kolejnych ofiar sprawi, że nie będzie jednak musiał martwić się o przyszłość. Serwis „calciomercato.com” donosi, że „Drążek” znalazł się już na celowniku AS Romy, która szuka zmiennika dla często zawodzącego Robina Olsena. Z kolei w angielskiej prasie spekuluje się, że może zostać graczem West Hamu United.

Fabrizio Corsi, szef ekipy z Toskanii wróży Polakowi wielką karierę w rozmowie z „Super Expressem”:

– Jesteśmy tu w Empoli zachwyceni tym, co ostatnio pokazuje. W pierwszej połowie sezonu mieliśmy problem w bramce, stąd pomysł, aby wypożyczyć Drągowskiego z "Violi". I to się okazało strzałem w dziesiątkę. A ostatni mecz, właśnie przeciw Fiorentinie, pokazał, kto miał rację, że Polak stoi w bramce (śmiech). Jeśli Bartek dalej będzie szedł tą drogą, to czeka go wielka przyszłość.

 

Dominik Lenart

reklama

Kuba trenował z 15-letnim Hoyo-Kowalskim

Kuba trenował z 15-letnim Hoyo-Kowalskim
W styczniu, na pierwszym treningu w Wiśle, Kuba Błaszczykowski zapytał, kto jest najmłodszy w drużynie. Odpowiedziałem, że ja i tego dnia ćwiczyliśmy razem w parze. To było dla mnie duże przeżycie. Do starszych zawodników zwracam się po imieniu, nie ma bariery.
Daniel Hoyo-Kowalski za:sport.pl

Po sezonie Ranieri odchodzi z Romy

Po sezonie Ranieri odchodzi z Romy
Moja misja kończy się wraz z trzema ostatnimi meczami. Zawsze wiedziałem, że tak to będzie wyglądać. Postanowiłem przyjść tutaj, bo jestem kibicem Romy i chciałem wlać trochę entuzjazmu w tę drużynę.
Claudio Ranieri za:football-italia.net

Ze Swansea na Old Trafford?

Ze Swansea na Old Trafford?
"Sky Sports News" poinformowało, że Manchester United jest bliski pozyskania 21-letniego zawodnika Swansea - Daniela Jamesa. Skrzydłowy miałby kosztować 15 milionów funtów.
za:Sky Sports News na Twitterze
reklama

Mecze w TV: 10 Maja 2019

18 :00Eurosport 2
Arka Gdynia vs Zagłębie Sosnowiec
LOTTO Ekstraklasa
20 :30Canal+ Sport
Wisła Kraków vs Korona Kielce
LOTTO Ekstraklasa

W futbolu chodzi o "coś" więcej!

W futbolu chodzi o

Kepa bohaterem Chelsea!

Kepa bohaterem Chelsea!
reklama