Amerykański sen polskiego napastnika

Piłka nożna w USA rozwija się w coraz większym tempie. Liga MLS to już nie tylko rozgrywki dla emerytów, ale coraz częściej wybierają ją niespodziewanie gracze młodzi, których celem jest nauka i w dalszej perspektywie promocja do jednej z lig Top 5 na Starym Kontynencie. Przykład Kacpra Przybyłki, polskiego napastnika z Filadelfii, pokazuje, że Stany Zjednoczone mogą być idealnym miejscem na odbudowanie swojej kariery sportowej.

Dla wielu fanów znad Wisły nazwisko 26-letniego snajpera mówi niewiele albo praktycznie nic. Polak Urodzony w Niemczech i mierzący 192 cm większość swojego piłkarskiego życia spędził za naszą zachodnią granicą. Nigdy nie było mu dane zagrać w najwyższej klasie, a reprezentował barwy klubów występujących w ligach juniorskich, regionalnych i na zapleczu Bundesligi: Arminii Bielefeld, 1. FC Koeln, SpVgg Greuther Fürth i 1. FC Kaiserslautern.

Koszmarna kontuzja

1. lipca 2018 roku po rozwiązaniu kontraktu z ekipą „Die roten Teufel” został wolnym zawodnikiem. Byłemu młodzieżowemu reprezentantowi Polski bardzo doskwierał brak regularnej gry w 2. Bundeslidze, gdzie w ciągu 24 miesięcy uzbierał zaledwie 711 minut (tylko 15 spotkań). Spowodowane to było notorycznymi kłopotami ze zdrowiem. Aż trudno to sobie wyobrazić, ale w ciągu ostatnich 3 lat opuścił aż 65 spotkań! Jego karierę mocno wyhamował paskudny uraz stopy (kości śródstopia), z którym zmagał się w sezonach 2015/16, 2016/17 i 2017/18!

Zaskakująca propozycja z MLS

Polski napastnik po wyleczeniu kontuzji postanowił poszukać szczęścia w innym kraju. W sierpniu zeszłego lata był testowany przez Sunderland, ekipę z 3. szczebla rozgrywek angielskiej League One, jednak ówczesny spadkowicz z Premier League ostatecznie nie zdecydował się na jego zatrudnienie. We wrześniu 2018 roku niespodziewanie przyszła dla Przybyłki oferta ze Stanów Zjednoczonych. 26-latka postanowiła sprowadzić Philadelphia Union, ekipa z północno-wschodniego wybrzeża.

 

Wypożyczenie i błyskawiczny powrót

Pierwsze miesiące w zespole ze stanu Pensylwania mógł potraktować jako wakacyjną przygodę. Na boisku nie pojawił się przez ponad pół roku ani razu. Drużyna z MLS postanowiła go wypożyczyć do zespołu z 2. ligowego poziomu – Bethlehem Steel FC. Gdy wydawało się, że limit pecha Polaka wyczerpał się, to w barwach nowego zespołu doznał złamania palca u nogi. Uraz wyeliminował go z gry niemal na miesiąc. Przybyłko zagrał w zaledwie 2 meczach nowego teamu, ale zrobił piorunujące wrażenie, trafiając do siatki aż 3 razy i przyczyniając się w wielkim stopniu do dwóch wygranych spotkań z rzędu, kolejno z Charleston Battery (3:1) i Birmingham Legion (2:0). To wystarczyło, aby Philadelphia Union skróciła okres wypożyczenia i ponownie sprowadziła go do siebie.

Fenomenalny początek

Przybyłko po wyleczeniu kolejnego urazu w końcu doczekał się upragnionego debiutu w MLS. Nastąpił on 20 kwietnia, kiedy pojawił się na murawie na ostatnie 7 minut w wygranym 3:0 spotkaniu z Montreal Impact. Tydzień później 26-latek po raz pierwszy rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie i zdobył premierowego gola na amerykańskiej ziemi, ratując remis 1:1 z Vancouver Whitecaps. Dwa kolejne mecze pokazały, że jego forma wyraźnie idzie w górę. Philadelphia najpierw ograła Cincinnati 2:0, a następnie rozgromiła New England aż 6:1. Polak mocno przyczynił się do tych wygranych, wpisując się po razie na listę strzelców w obu meczach. Fantastyczne wyniki ekipy z Pensylwanii zbiegły się w czasie z powrotem na boisku byłego reprezentanta polskiej młodzieżówki. Przybyłko prześladowany przez 2 lata przez paskudną kontuzję w końcu udowodnił niedowiarkom, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w swojej karierze. Powoli zaczął się spełniać jego „American Dream”. Zaledwie 7 spotkań wystarczyło do tego, aby z 4 golami (w tym 3 w zaledwie 9 dni) został najskuteczniejszym strzelcem Philadelphii, która po 14. kolejkach MLS jest rewelacją sezonu. Zajmuje doskonałe 2. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej z 24 punktami na koncie (zespół z Pensylwanii ma 1 mecz rozegrany mniej – przyp. red.), ze stratą zaledwie 1 oczka do DC United, w którym pierwsze skrzypce gra Wayne Rooney, autor 8 goli w bieżącym sezonie MLS.

Przybyłko swoje 4. trafienie zanotował po dwóch spotkaniach posuchy strzeleckiej, w przegranym 1:3 spotkaniu z Portland Timbers i była to dopiero 2. porażka ekipy Philadelphii Union na własnym stadionie w 2019 roku.

– Dla gościa, który był wyłączony z gry przez większą część czasu od 18 miesięcy do 2 lat, myślę, że złapanie takiej formy zaczyna się przede wszystkim od sprawności fizycznej i zdrowia. On ma to pierwszy raz od dłuższego czasu. Jego mechanizm i umiejętność biegania w defensywie oraz pokonywania boiskowego terenu (często może się pochwalić największym pokonanym dystansem km w czasie meczu – przyp. red.), a następnie ożywiania się podczas kontrataków, tak jak druga bramka w Toronto, jest czymś, nad czym ciężko pracował – mówi Jim Curtin, szkoleniowiec zespołu Philadelphii Union.

Szczęśliwe zrządzenie losu

Furtkę do pierwszego składu Przybyłki w amerykańskim zespole umożliwiła mu nie tylko żmudna harówka podczas zajęć treningowych, ale również różnego rodzaju problemy jego kolegów z linii ataku. Cory Burke, jamajski napastnik, nie będzie mógł grać niemal 3 miesiące z powodów problemów związanych z otrzymaniem wizy, a Brazylijczyk, Sergio Santos przez niemal 2 miesiące (marzec i kwiecień) zmagał się z urazem mięśnia i opuścił aż 7 ligowych spotkań, a po powrocie na boisku ma status rezerwowego, wchodzącego z ławki. Ponadto ekipę z Talen Energy Stadium opuścili dwaj inni bramkostrzelni napastnicy: Ghańczyk, David Accam (4 gole w 8 meczach Philadelphii), który przeszedł do Columbus Crew oraz Amerykanin C. J. Sappong oddany bez żalu do Chicago Fire, gdzie zdążył już zdobyć aż 5 goli w 13 ligowych meczach.

Sytuacja ta sprawiła, że 39-letni trener ekipy z Pensylwanii nie miał zbyt wielu opcji w formacji ataku. Najczęściej w tej chwili stosuje wariant taktyczny 1-4-4-2, stawiając na duet Fabrice Picault – Kacper Przybyłko.

Amerykanin dobrze się czuje, mając za partnera polskiego napastnika i komplementuje go w rozmowie z portalem „mlssoccer.com”:

– Jest wielkim facetem z dobrymi stopami, lubi trzymać piłkę w górze, ale może również grać do przodu. W swojej grze ma kilka składników, które pozwalają mi na swobodne poruszanie się i odejście od niego. Jest zawodnikiem, którego szukasz w polu karnym.

Sam Kacper cieszy się, że w końcu może pokazać pełnię swoich umiejętności po wielu miesiącach walki z kontuzją:

– Jestem szczęśliwy, że dostaję szanse i mam nadzieję, że będę to kontynuował, tak jak w ostatnich tygodniach, aby pokazać całemu sztabowi trenerskiemu, że chcę być napastnikiem pierwszego wyboru, który może pomóc drużynie i jednocześnie dać odpowiedź, że nie potrzebują kolejnego. Ja jestem tutaj i mogą na mnie liczyć. Wchodzę w najważniejszy dla piłkarza wiek. Wiem, że stać mnie na utrzymanie wysokiej formy, a jeśli będę strzelać gole, to kto wie, co się wydarzy w przyszłości.

Sportowe geny w rodzinie

Przybyłko pochodzi z usportowionej rodziny. Jego matka, Wioleta, uprawiała lekkoatletykę, a ojciec, Mariusz, grał w piłkę nożną. Co więcej, jego starszy brat, Mateusz, jest reprezentantem Niemiec w skoku wzwyż, który ma na koncie złoty medal mistrzostw Europy, natomiast młodszy brat-bliźniak, Kuba, też jest piłkarzem.

Polska czy niemiecka kadra?

Uporanie się z paskudnym urazem, powrót do wysokiej dyspozycji i regularna gra w zespole z „Miasta Braterskiej Miłości” to najlepsze, co mogło się Przybyłce przydarzyć po emigracji za chlebem do USA. Za Atlantykiem polski napastnik w końcu zaczął przejawiać wielki talent, który w latach 2018-13 potwierdzał już w barwach juniorskich i młodzieżowych reprezentacjach Polski, kiedy to seryjnie zdobywał gole – 14 w 33 występach.

Zawodnik zdaje sobie sprawę, że wybuch formy strzeleckiej nie sprawił, że nagle zwrócił na niego uwagę selekcjoner Jerzy Brzęczek, który ma bogactwo w ataku „Biało-Czerwonych”. Jednak Przybyłko nie porzuca myśli o grze w kadrze... Niemiec, naszych zachodnich sąsiadów.

– Następni w kolejce są jeszcze Teodorczyk, Wilczek czy Stępiński. Wydaję się, że teraz bardziej byłbym potrzebny kadrze Niemiec. Poza tym wciąż trochę boli, jak o mnie zapomniano w PZPN kilka lat temu. Gdyby dziś zadzwoniły do mnie obie federacje, chyba wybrałbym Niemcy – powiedział kilkanaście dni temu w rozmowie z portalem „sport.onet.pl”.

Jaka czeka go przyszłość?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że decyzja 26-latka o związaniu się z ekipą z północno-wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, która rozgrywa swoje spotkania na magicznie położonym stadionie w Chester, była strzałem w „10”. Walka z przewlekłym urazem w końcu została pozytywnie zakończona, a najlepszą nagrodą za długotrwałą cierpliwość jest świetny start Przybyłki w MLS, który może okazać się dla niego w trampoliną do jednego z klubów Starego Kontynentu. Kacper ma ważny kontrakt z ekipą z „Miasta Braterskiej Miłości” do końca grudnia 2019 roku. To jak potoczą się jego dalsze losy, czas pokaże, ale nie ulega wątpliwości, że zdrowy, głodny gry i będący w wysokiej dyspozycji Przybyłko ma teraz swoje przysłowiowe „pięć minut” w barwach rewelacyjnej Philadelphii Union.

 

Dominik Lenart

reklama

Cracovia pozyskała doświadczonego napastnika

Cracovia pozyskała doświadczonego napastnika
Cracovia poinformowała, że nowym piłkarzem klubu został Rafael Lopes, 27-letni portugalski napastnik. Doświadczony zawodnik ma na koncie wicemistrzostwo świata u-20 z reprezentacją Portugalii, a także 165 meczów w tamtejszej lidze. Ostatnio Lopes był piłkarzem Boavisty, dla której w 28 spotkaniach strzelił 3 gole.
za:cracovia.pl

34. rocznica tragedii na Heysel

34. rocznica tragedii na Heysel
29 maja 1985 roku przed finałowym meczem Pucharu Europy pomiędzy Liverpoolem i Juventusem doszło do starć między kibicami obu drużyn, w wyniku których zginęło 39 osób.

Prezes Juventusu spotkał się z Sarrim

Prezes Juventusu spotkał się z Sarrim
Włoskie media informują, że przy okazji finału Ligi Europy, w Baku doszło do spotkania Maurizio Sarriego z Andreą Agnellim, prezesem Juventusu. Rozmowa dotyczyła ewentualnego objęcia przez trenera zwolnionej przez Massimiliano Allegriego posady szkoleniowca "Starej Damy". Choć Chelsea chciałaby pozostania Sarriego na stanowisku, to w najbliższych dniach jego agent będzie starał się przekonać władze klubu do zmiany zdania.
za:calciomercato.com
reklama

Syn Arszawina pokazał swoją grę bez piłki

Opanował to do perfekcji! :D

Kibice Napoli przestrzegają Sarriego przed objęciem Juventusu

Kibice Napoli przestrzegają Sarriego przed objęciem Juventusu
"Dowódca nie zdradza swoich ludzi. Neapol cię kocha!" - głosi napis na banerze wywieszonym na ulicy Neapolu i skierowanym do Maurizio Sarriego.

Najtrudniejszy rywal De Ligta

Najtrudniejszy rywal De Ligta
Najtrudniejszy przeciwnik, przeciwko któremu grałem? Marcus Rashford. Świetny i szybki piłkarz z dużymi umiejętnościami technicznymi.
Matthijs De Ligt za:@utdxtra
reklama