Diabelski początek Polski U-21 na ME. Refleksje po wygranej z Belgią

Reprezentacja Polski U-21 znakomicie rozpoczęła swój udział w mistrzostwach Europy rozgrywanych we Włoszech. Podopieczni Czesława Michniewicza pokonali Belgię 3:2 na inaugurację młodzieżowego turnieju. Jakie wnioski płyną z tej cennej wygranej „Orląt” ?

W 2017 roku młodzieżówka Marcina Dorny w roli gospodarza spisała się katastrofalnie. W przeciętnej grupie ze Słowacją, Szwecją i Anglią zdołała uciułać zaledwie 1 punkt i szybko po trzech meczach pożegnała się z ME U-21 już po pierwszej fazie. Teraz po 2 latach ponownie gra na młodzieżowym Euro i trafiła do "grupy śmierci" z Belgią, Włochami i Hiszpanią. Przed początkiem imprezy niewiele było śmiałków, którzy stawiali dolary przeciwko orzechom, że „Orlęta” prowadzone przez Czesława Michniewicza mogłyby z takimi rywalami zdobyć więcej niż 1 punkt. Biorąc pod uwagę wartość każdej z 12 reprezentacji, które biorą udział w turnieju finałowym, to cała polska kadra została wyceniona na zaledwie… 37,4 mln euro, znajdując się na samym końcu tego rankingu.

Tymczasem pierwsze spotkanie z Belgią pokazało wielu niedowiarkom, że liczby i wartość nie grają żadnej roli. Sensacyjne wyeliminowanie Portugalii w barażach o udział w turnieju finałowym nie było absolutnie dziełem przypadku. Polska U-21 udanie rozpoczęła swój udział w młodzieżowych mistrzostwach Europy i sensacyjnie ograła 3:2 swojego pierwszego grupowego rywala.

Co najbardziej zapamiętamy z pierwszej wiktorii polskiej młodzieżówki w historii finałów ME do lat 21 (nie licząc jednego wygranego meczu z Węgrami 1:0 – rewanż przegrany aż 0:5 w 1986 r. w 1/4 finału – przyp. red.)?

1. Niesamowity charakter i mentalność podopiecznych Czesława Michniewicza.

Polacy byli słabiej wyszkoleni technicznie od Belgów, którzy w pierwszych dwóch kwadransach górowali umiejętnościami nad naszymi zawodnikami, częściej posiadali piłkę i prezentowali na boisku znacznie wyższą kulturę gry. Co więcej, w szeregach polskiego zespołu było bardzo mało ruchu, a obrońcy byli bardzo statyczni i dopuszczali do groźnych akcji z bocznych sektorów boisku. Po jednym z takich ataków, Aaron Iseka Leya, zmusił do kapitulacji Kamila Grabarę. Po stracie gola wydawało się, że kolejne dla rywali będą kwestią czasu, tymczasem nasza młodzież szybko wyciągnęła z tego odpowiednie wnioski i po wyrównującym golu na 1:1 autorstwa Szymona Żurkowskiego, Polska U-21 poczuła luz w grze, stając się przy tym zespołem bardziej agresywnym i nieprzewidywalnym dla przeciwników przy konstruowaniu akcji ofensywnych.

– Nie spodziewałem się, że to wpadnie. Chciałem uderzyć po ziemi. To była dobra, składna akcja całej naszej drużyny. Koledzy wypracowali mi miejsce do oddania strzału – opowiadał po meczu Żurkowski, wybrany na zawodnika meczu przez UEFA.

2. Środek pola kluczem do sukcesu.

Najlepiej było to widać na przykładzie linii pomocy. W pierwszej połowie było w niej zbyt mało mobilności i brak zdecydowanej reakcji w przerywaniu groźnych akcji Belgii. Wszystko się zmieniło wraz z golem Krystiana Bielika na 2:1 po rzucie rożnym egzekwowanym przez Filipa Jagiełłę. To był kulminacyjny moment spotkania. To właśnie wtedy „Orlęta” uwierzyły w to, że można ten mecz zakończyć bardzo pozytywnym rezultatem.

Młody obrońca wypożyczony z Arsenalu do Charltonu Atlhetic odważnie zaczął pojawiać się w polu karnym rywali i w końcu przyniosło to efekt. Ponadto, warto również zwrócić uwagę na fakt, że doskonałą partię rozgrywał Żurkowski, który był prawdziwym liderem zespołu. Nie tylko zdobył gola strzałem z dystansu, ale również popisał się kapitalną indywidualną akcją, kiedy to ograł na lewej flance jednego z Belgów, dynamicznie wpadł w pole karne i zdołał odegrać do nadbiegającego Sebastiana Szymańskiego, który trafił do siatki rywali na 3:1. Młodzieżowcy zaczęli podejmować większe ryzyko i z każdą akcją nabierali coraz większej pewności siebie. Należy docenić także niewidoczną, ale ciężką robotę, jaką wykonali Patryk Dziczek i Filip Jagiełło (zaliczył aż 2 asysty). Pomocnicy, odpowiednio Piasta Gliwice i Zagłębia Lubin harowali jak woły i zaliczyli sporo udanych odbiorów.

3. Kamil Grabara pewnym punktem "młodzieżówki"

Mimo wszystko trudno pozbyć się wrażenia, że gdyby nie dwie świetne interwencje polskiego bramkarza, to ciężko byłoby o korzystny rezultat w meczu z faworyzowaną Belgią. Polska U-21 popełniła sporo błędów, zwłaszcza w pierwszych 30 minutach i pod koniec meczu, kiedy to byliśmy świadkami bardzo nerwowej końcówki. Znowu zaczęliśmy dopuszczać do groźnych sytuacji pod swoim polem karnym. Pomiędzy 80., a 85. minutą spotkania Kamil Grabara najpierw w kapitalny sposób obronił niezwykle groźne uderzenie Mbenzy, a potem Mateusz Wieteska go wyręczył, popisując się znakomitym blokiem.

4. Uniwersalność Polaków.

Młodzieżowa reprezentacja jest świadoma swoich ograniczeń wynikających ze słabszego wyszkolenia technicznego od rywali czy też kontroli nad piłką. Jednak Czesław Michniewicz potrafił przypudrować te defekty i znalazł skuteczną receptę, aby nie były one zbyt widoczne w konfrontacji z Belgią.

Oprócz wspomnianych wyżej cech mentalnych, młodzieżówka pokazała, że potrafi zdobywać gole w różnoraki sposób. Dobitnie świadczy o tym gol z daleka Żurkowskiego, trafienie Bielika po rzucie rożnym czy też kluczowa akcja bramkowa, kiedy to Szymański zapisał na swoim koncie trzecie trafienie dla naszej drużyny.

Nie ulega wątpliwości, że stałe fragmenty są najsilniejszą bronią polskiego zespołu, po których najłatwiej zaskoczyć rywala. Krystian Bielik grając w League One potwierdził, że ma opanowaną do perfekcji sztukę latania w polu karnym nad głowami rywali.

Ze swoich warunków fizycznych zrobił właściwy użytek. Idealnie odnalazł się w "16" i posłał piłkę do siatki po ładnym strzałem głową. Ponadto, polski defensor imponował dryblingiem i z wielką pewnością siebie wyprowadzał piłkę ze strefy obronnej. Nie byłoby wielkim nadużyciem stwierdzenie, że zagrał jak profesor, gdyby nie jeden poważny błąd w końcówce spotkania, kiedy jego strata zakończyła się drugim golem dla Belgii. Sam zawodnik po zakończeniu spotkania doskonale zdawał sobie z tego sprawę.

– Do 70. minuty grałem super spotkanie, później popełniłem jednak błąd, przez który trudno mi będzie dzisiaj zasnąć. Przez cały sezon w Charltonie nie zaliczyłem takiej wpadki. Poczułem się za bardzo komfortowo, zbyt pewnie, przez co popełniłem błąd przy wyprowadzaniu piłki. Chciałem ośmieszyć rywala i źle się to dla nas skończyło. Całą odpowiedzialność za stratę drugiej bramki biorę więc na siebie. Tym bardziej, że przy samym rzucie rożnym też powinienem zachować się lepiej. Wyskoczyłem, ale bramkę zdobył gość stojący za mną. Niestety, trochę mnie to boli, ale na szczęście udało się wygrać. Po straconej drugiej bramce zerknąłem na telebim i zobaczyłem, że zostało jeszcze około siedmiu minut. Zdałem sobie sprawę, że to będzie bardzo długie siedem minut, szczególnie dla mnie – podsumował swój występ Bielik, którego słowa są cytowane przez portal „Sportowefakty.pl”.

Polska U-21 wygraną z Belgią 3:2 w Reggio Emiliia zrobiła pierwszy poważny krok w stronę awansu do 1/2 finału mistrzostw Europy, który oznaczałby automatyczną kwalifikację do letnich igrzysk w Tokio w 2020 roku. Jest to znakomity prognostyk przed kolejnymi spotkaniami. Teraz poprzeczka idzie w górę, ponieważ ekipę Michniewicza czekają jeszcze mecze z dwoma najbardziej utytułowanymi zespołami w historii ME U-21 – Włochami (19.06 o godz. 21:00  – przyp. red.), którzy mają na koncie aż 5 triumfów w młodzieżowym Euro i Hiszpanią (22.06 o 21:00 – przyp. red.) – z 4 złotymi krążkami na koncie! Prawdziwą wartość polskiego zespołu poznamy zatem dopiero po meczach z europejskimi dominatorami w kategorii do lat 21.

 

Dominik Lenart

reklama

Belgijski obrońca nie może pogodzić się z porażką z Polakami

Belgijski obrońca nie może pogodzić się z porażką z Polakami
Powinniśmy być lepiej zorganizowani w obronie. Oni strzelali szmaciane gole. Mieli cztery sytuacje i trafili trzy razy. Musimy popracować nad tym przed następnym meczem.
Elias Cobbaut za:sport.pl

Wojciech Szczęsny idealnie pasuje do Maurizio Sarriego

Wojciech Szczęsny idealnie pasuje do Maurizio Sarriego

Novikovas może trafić do Legii Warszawa

Novikovas może trafić do Legii Warszawa
reklama

Bartomeu dalej nie potwierdza rozmów z Griezmannem

Bartomeu dalej nie potwierdza rozmów z Griezmannem

Sarri wrócił do Włoch także ze względów osobistych

Sarri wrócił do Włoch także ze względów osobistych
W rozmowach, jakie odbyliśmy po finale Ligi Europy, Maurizio jasno się wyraził, że chce wrócić do Włoch, tłumacząc, że to dla niego bardzo ważne. Mówił przy tym, że to istotne dla niego, żeby być bliżej rodziny. Głównie ze względu na swoich starszych już rodziców. Czuł, że musi być bliżej nich.
Marina Granowskaja, dyrektor Chelsea za:chelseafc.com

Salah zakończył karierę bramkarza reprezentacji Gwinei

Egipt wygrał z reprezentacją Gwinei 3-1, a Mohamed Salah przy bramce na 2-1 okrutnie zabawił się z bramkarzem przeciwników!
reklama