Porywający czy fałszywy śpiew "Canarinhos"?

Trwający od połowy czerwca turniej Copa America ma być prawdziwym świętem dla brazylijskiej piłki. Zespół gospodarzy prowadzony przez Tite rozpoczął kolejną edycję mistrzostw Ameryki Południowej jako jeden z głównych faworytów do złota. Czy „Canarinhos” po wymęczonym awansie do półfinału mają prawo myśleć o tym, aby po 12 długich latach ponownie wdrapać się na sam szczyt?

Odpowiedź na to pytanie, jest niezwykle trudnym zadaniem, ale spróbujmy w pięciu punktach przeanalizować, czy Brazylii nie przerośnie kolejny raz rola faworyta i nie spęta jej nóg, jak miało to miejsce podczas koszmaru na Mundialu 2014, kiedy to doznali największego upokorzenia w swoich dziejach nazwanego „Mineirazo”, ulegając Niemcom w półfinale w Belo Horizonte aż 1:7!?

1. Zespół Brazylii od lat jest typowany jako faworyt do końcowego triumfu w każdej imprezie. Nie ma znaczenia fakt, czy gra na własnym boisku, czy też na innej półkuli w roli gości. „Kanarki” w ostatnich turniejach notorycznie zawodzą i nie potrafią zdobyć złota. Po wywalczeniu MŚ w 2002 roku na boiskach Korei Południowej i Japonii, nastały chude lata dla giganta z Ameryki Południowej. Trudno pozbyć się wrażenia, że w każdych kolejnych zawodach (wyłączając zdobycie złota na IO w Rio De Janeiro), czy to mundialu, czy też Copa America, ich gra pozostawiała sporo do życzenia, a kolejne plejady znakomitych piłkarzy nie były w stanie powieść ich do triumfów.

Okazja do organizacji kolejnego wielkiego turnieju piłkarskiego na własnej ziemi zdarzyła się szybciej, niż można było przypuszczać. Brazylia już 3. raz w ciągu ostatnich 5 lat została jego gospodarzem! Własne ściany i możliwość gry przy żywiołowo reagujących i jednocześnie bardzo wymagających brazylijskich fanach, wydają się być zatem idealnym scenariuszem na sukces w kolejnej edycji mistrzostw Ameryki Południowej.

2. Podopieczni Tite trafili do grupy A, gdzie dostali zestaw niezbyt mocnych rywali, kolejno: Boliwii, Wenezueli i Peru. Trzy występy Brazylii w pierwszej fazie miały być lekkie i przyjemne. Tymczasem trudno cokolwiek dobrego napisać o ich grze. Zamiast „Joga Bonito” na boisku panował często chaos, a konstruowanie akcji mogło przyprawić niejednego widza o ostry ból głowy. „Canarinhos” w większości fragmentów każdego z pierwszych 3 meczów, grali futbol ociężały, szalenie nieskuteczny, pozbawiony luzu, elementów zaskoczenia, a przy tym bardzo trudny do oglądania.

Z Boliwią trwały męczarnie aż do 50. minuty gry, kiedy to jeden z rywali zagrał piłkę przypadkowo ręką w polu karnym, a sędzia Pitana po analizie VAR wskazał na „wapno”, które pewnie wykonane przez Coutinho rozwiązało worek z bramkami i końcową wygraną 3:0, ale nie zlikwidowało problemów.

W drugim spotkaniu z Wenezuelą gospodarze przeżywali jeszcze większe katusze. Zawodziło wykończenie akcji i skuteczność, a jedyny celny strzał dobitnie podsumował beznadziejny występ „Kanarków” i remis 0:0.

Kolejne starcie z Peru w końcu było tym, na co liczyli wszyscy kibice. Efektowne zwycięstwo 5:0 nieco przypudrowało słabą grę 5-krotnego mistrza świata w dwóch wcześniejszych potyczkach. Gdy wydawało się, że najgorsze jest już za „Canarinhos” i teraz pójdzie już z górki w meczu ćwierćfinałowym z Paragwajem, to mało brakowało, a los okrutnie zadrwiłby z Brazylii.

Ekipa "Guarani", która wydawała się idealnym rywalem do tego, aby wygrać z nią łatwo i przyjemnie, stawiła gospodarzom nieoczekiwany opór i odpadła dopiero po rzutach karnych (przegrana 3:4, a po 90 min było 0:0 – przyp. red.). Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie Alisson, który w konkursie „jedenastek” już w 1. serii obronił strzał Gustavo Gomeza, to „Canarinhos” prawdopodobnie byliby za burtą turnieju! Naprawdę niewiele brakowało do kompromitacji i kolejnej traumy, a wystarczy przecież przypomnieć, że ich rywal prowadzony przez Eduardo Berizzo już od 58. minuty musiał grać w „10” po czerwonej kartce dla Fabiana Balbueny! Co więcej, w fazie grupowej Paragwaj w grupie B zdobył zaledwie 2 punkty, okazując się zdecydowanie najsłabszym zespołem spośród wszystkich, które dostały się do ćwierćfinałów i z ostatnich 21 meczów, w walce o prymat w mistrzostwach Ameryki Południowej, zdołał wygrać 1!!

Jakby tego było mało, to ekipa „La Albirroja”, została pierwszą drużyną z tak mizernym dorobkiem, który zakwalifikowała się do dalszej fazy od 1993 roku, kiedy dokonał tego Meksyk! (również 2 oczka w 3 meczach – przyp. red.).  

Zatem, co z tego, że Brazylia grała ponad 30 minut w liczebnej przewadze, skoro nie potrafiła wbić choćby jednej bramki podczas regulaminowych 90 minut gry (dogrywek nie ma na Copa America, tylko od razu rzuty karne – przyp. red). Z taką grą „Verde-Amarela” mają mizerne szanse na wywalczenie upragnionego złota. Niech za puentą tego wybitnie nieudanego i szczęśliwie wygranego przez „Canarinhos” spotkania posłuży informacja, że najlepszym jego piłkarzem został nie żaden z piłkarzy Tite, ale… bramkarz Paragwaju.

3. Brazylia pomimo posiadania w swoim składzie wielu gwiazd europejskich boisk i talentów, którzy zaczynają znaczyć coraz więcej w dorosłej piłce, cały czas nie może znaleźć charyzmatycznej postaci na boisku, lidera, który wstrząsnąłby szatnią i zmobilizował kolegów. Wydaje się, że obecnie stanowi to główny problem, uniemożliwiający zdobycie jakiegokolwiek trofeum.  

W ekipie jest wielu zawodników, którzy co prawda dysponują ogromnym potencjałem piłkarskim, ale są zbyt słabi mentalnie i często nie radzą sobie z presją i wieloma innymi przeciwnościami losu, reagując zbyt emocjonalnie. Świadczy o tym chociażby postawa płaczącego wielokrotnie podczas przegranych spotkań Thiago Silvy, który nosił przecież opaskę kapitana.

Szlochanie na murawie oczywiście nie jest czymś złym, ponieważ niejednego piłkarzowi zdarzyło się uronić łzę, ale robienie tego notorycznie podczas każdej klęski może już dawać sporo do myślenia. Dokładnie tak samo, jak w przypadku Neymara, który często nie potrafił udźwignąć ciężaru prowadzenia swojego zespołu i wybuchał płaczem nie tylko na boisku, ale tez poza nim, gdy szukał pocieszenia w ramionach selekcjonera Tite podczas konferencji prasowej.

Z podobnymi problemami zmagali się również inni gracze. Wystarczy wymienić chociażby Davida Luiza czy też Julio Cesara. Wobec tych zawirowań i problemów natury mentalnej, selekcjoner Tite postanowił odebrać opaskę kapitana Neymarowi, którego z imprezy wykluczyła kontuzja w towarzyskiej potyczce z Katarem (zerwanie więzadła w kostce) i wręczył ją Dani Alvesowi, najstarszemu i najbardziej doświadczonemu z grona piłkarzy Brazylii, którzy znaleźli się w kadrze na Copa America 2019.

– Ma charyzmę, doświadczenie, jest bardzo lubiany. Poza tym w każdym klubie z którego odchodzi, na jego miejsce powstaje dziura – ocenił Bartłomiej Rabij (największy znawca południowo-amerykańskiej piłki w Polsce) wybór piłkarza na nowego kapitana brazylijskiego zespołu, w rozmowie z portalem „Sportowefakty.pl”.

4. Szukanie wymówek to brazylijska specjalność? Po wygranym ćwierćfinałowym spotkaniu z Paragwajem, selekcjoner Brazylii, Tite, był wściekły i zwalił wszystko na stan murawy na stadionie w Porto Alegre, która według niego kompletnie nie nadawała się do gry i była nierówna.

– Rozgrywanie meczów na takim poziomie, na takim boisku, gdzie nie da się kontrolować piłki, to absurd.

Taka opinia z pewnością nie przystoi selekcjonerowi „Canarinhos”, który szuka w ten sposób dziury w całym, aby dziennikarze odeszli od komentowania gry, bezbarwnego stylu i poziomu reprezentowanego przez Brazylię na tym turnieju, a skupili się na błahych wątkach.

5. Reprezentacja Brazylii zawsze miała w swoich szeregach wielu graczy światowego formatu i w niemal każdym turnieju musiała mierzyć się z rolą faworyta. Tak samo jest teraz. Aż trudno to sobie wyobrazić, ale fakty są takie, że już od 12 lat ekipa „Canarinhos” nie potrafi przerwać łańcucha niosącego za sobą szereg niepowodzeń czy wręcz spektakularnych upokorzeń, które czasem jest bardzo ciężko wytłumaczyć.

Od wielu lat brazylijski rynek produkuje generacje młodych i piekielnie zdolnych gwiazdek, które zakładają koszulkę narodową i nie są w stanie sprostać ogromnym oczekiwanym rzeszy fanów, liczących na to, że kolekcjonowanie trofeów powinno być czymś absolutnie naturalnym, przy tak ogromnych zasobach bogactwa niemal na każdej pozycji. Tymczasem określenie „Joga Bonito” jest w tej chwili tylko wyświechtanym frazesem. Porywający śpiew „Kanarków” już dawno odszedł w zapomnienie, a zamiast tego kibice muszą znosić fałszywy śpiew. Czas zatem to zmienić. Południowo-amerykański klasyk, który jest możliwy już w 1/2 finału byłby idealnym rozwiązaniem dla dobra amerykańskiej piłki.

Mecz z innym gigantem – Argentyną (o ile upora się z Wenezuelą – przyp. red.) określany jest w Ameryce Południowej jako tzw. „Superclásico”. Wcale nie tak dużą przesadą byłoby nazwanie w tej chwili tego ewentualnego starcia, meczem upadłych gigantów. Przy formie prezentowanej przez oba zespoły na imprezie CA, ciężko stwierdzić, czy rzeczywiście byłby to hit przez duże „H”, przynajmniej na boisku, bo na papierze wszystko wyglądałoby, w jak najlepszym porządku.

Sarkastyczny komentarz Michała Kołodziejczyka, redaktora naczelnego serwisu „Sportowefakty.pl”, idealnie przedstawia sytuację w obu obozach.

W każdym razie miło byłoby, aby właśnie w półfinale doszło do tego klasyku i wszyscy życzylibyśmy sobie, aby oba zespoły pokazały w końcu, na czym polega piękna gra. Z jednej strony brazylijska samba pełna dynamiki i radości, a z drugiej, argentyńskie, eleganckie i pełne pasji tango – właśnie to byłoby wymarzoną reklamą dla turnieju Copa America, wkraczającego powoli w fazę medalową.

 

Dominik Lenart

reklama

Sneijder zatrzymany za zdemolowanie auta

Sneijder zatrzymany za zdemolowanie auta
Holenderskie media informują, że Wesley Sneijder został zatrzymany przez policję w Utrechcie w nocy z czwartku na piątek pod zarzutem zdemolowania auta. Piłkarz został wypuszczony na wolność po wypłaceniu odszkodowania właścicielowi samochodu.
za:telegraaf.nl

XI Argentyny na mecz z Wenezuelą

XI Argentyny na mecz z Wenezuelą

Dziennikarz BBC uważa, że Pogba zostanie w Man Utd

Dziennikarz BBC uważa, że Pogba zostanie w Man Utd
Przed rozpoczęciem okna transferowego Real Madryt stworzył listę piłkarzy, których chciał kupić. Na jej szczycie byli Eden Hazard, Kylian Mbappe i Christian Eriksen. Paul Pogbę nie znajdował się wśród najbardziej pożądanych zawodników. Uważam, że nie zostanie sprzedany latem. Szanse na odejście Pogby z Manchesteru United oceniam na 10%.
David Ornstein, dziennikarz BBC za:@utdreport
reklama

Ceballos chce zostać w Realu Madryt

Ceballos chce zostać w Realu Madryt
Nie chcę odchodzić z Realu, chcę czuć się potrzebny, gdziekolwiek jestem. Żyję futbolem i myślę, że kolejny sezon będzie najlepszym w mojej karierze. Cieszę się grą i chcę pokazywać, ile jestem naprawdę warty.
Dani Ceballos za:Marca

Za to piłkarz Mali został wyrzucony z kadry

Za to piłkarz Mali został wyrzucony z kadry

Mali strzela Tunezji gola bezpośrednio z rożnego

Puchar Narodów Afryki potrafi zaskoczyć :D Autorem niecodziennego gola Diadie Samassekou!
reklama