Beniaminek zawstydza portugalskich gigantów!

W każdej z 6 czołowych lig rankingu UEFA na prowadzeniu znajdują się kluby, których widok nikogo nie zaskakuje. Zupełnie inaczej wygląda to w Portugalii, gdzie na pierwszej lokacie sensacyjnie usadowił się, powracający do elity po 25 latach przerwy, zespół FC Famalicao.

Kosmiczny początek sezonu i pozycja lidera (po 7 kolejkach Ligi NOS) dla skromnej drużyny z północy kraju jest czymś wręcz nieprawdopodobnym. Skromny beniaminek istnieje od 88 lat, a w najwyższej klasie rozgrywkowej gra dopiero po raz siódmy!

Jak to możliwe, że ekipa prowadzona przez João Pedro Sousę rozdaje karty na początku ligowej kampanii?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy się cofnąć do 2015 roku, kiedy to zespół z miejscowości Vila Nova de Famalicao po 19 latach zdołał awansować do LigaPro (2. liga). Na zapleczu portugalskiej elity drużynie „Famalicenses” szło jak po grudzie, gdyż w sezonach 2016/17 i 2017/18 musiała bronić się przed spadkiem. Wszystko zmieniło się w 2018 roku, kiedy nowym udziałowcem klubu (większościowy pakiet 85% akcji) został Idan Ofer, izraelski biznesmen stojący na czele „Quantum Pacific Group”, działającej w branży energetycznej i komunikacyjnej. Co ciekawe, 64-latek ma również 32% udziałów w Atletico Madryt.

Po zmianie właściciela niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki gra „Famalicenses” zdecydowanie się poprawiła, co zaowocowało awansem do portugalskiej elity 28.04.2018 roku (2. miejsce na mecie w LigaPro). Jeżeli ktoś myśli, że za metamorfozą FC Famalicao stoi poprawa sytuacji finansowej, to może się mocno zdziwić. Po przejęciu go przez Izraelczyka, aktualny beniaminek wcale nie zaczął szastać pieniędzmi i nagle przeprowadzać wielkich transferów. Na ten moment najwyższą transakcją w historii klubu jest zakup za zaledwie… 100 tys. euro, przy całej kadrze wycenianej na 21 mln euro (wg. „Transfermarkt”).

Dlaczego Ildan Ofer w ogóle zdecydował się zainwestować w tak mały zespół?

Izraelczyk traktuje ten projekt jako długofalową inwestycję, w której priorytetem jest najpierw sprowadzenie do FC Famalicao całkowicie za darmo bądź za „grosze” najbardziej utalentowanych graczy, następnie ogrywanie ich w juniorskich zespołach i Lidze NOS, a w dalszej perspektywie transferowanie oszlifowanych już zawodników za ogromne kwoty do europejskich klubów z lig top 5. Jest też drugie dno tego przedsięwzięcia. Okazuje się bowiem, że biznesmen z Izraela jest w dobrych relacjach z Jorge Mendesem, najbardziej wpływowym piłkarskim agentem na świecie. Portugalczyk, który ma w swojej stajni wielu topowych piłkarzy na czele z Cristiano Ronaldo pociąga za sznurki z tylnego siedzenia. Osobiście nakłaniał Ofera, aby zainwestował w drużynę FC Famalicao.

Trener - debiutant i "anonimy" w składzie z odpowiednią jakością

Fenomen portugalskiego kopciuszka polega na tym, że pomimo skromnych nakładów finansowych i ogromnej letniej rewolucji kadrowej (sprowadzono 19 nowych piłkarzy, a pozbyto się aż 18!) wciąż utrzymuje się na samym szczycie Ligi NOS. W ekipie prowadzonej przez trenerskiego żółtodzioba João Pedro Sousę (dotychczas pełniącego wyłącznie funkcję asystenta u boku szkoleniowca, Marco Silvy m. in w Sportingu Lizbona, Olimpiakosie Pireus, Hull City, Watfordzie i Evertonie) próżno szukać znanych nazwisk.

W ataku prym wiodą dwaj snajperzy: Fábio Martins, wypożyczony ze Sportingu Braga (autor 4 ligowych goli) i Anderson Silva, brazylijski napastnik mający na koncie również 4 trafienia. Na szczególną uwagę zasługują także gracze z innych formacji. Mowa o 22-letnim stoperze, Patricku Williamie, 21-letnim pomocniku Urosie Račiciu czy też 24-letnim skrzydłowym Rubenie Lameirasie (1 gol i 3 asysty), sprowadzonym z angielskiego Plymouth FC.

Wieża Babel

Kadra FC Famalicao w głównej mierze jest oparta na młodych obcokrajowcach wypożyczonych z innych drużyn lub pozyskanych w formie bezgotówkowej. Co więcej, średnia wieku całego zespołu wynosi zaledwie 23 lata i jest najniższa w lidze portugalskiej! Największą kolonię stanowią w beniaminku Brazylijczycy, których jest aż 12! Ponadto w ekipie João Pedro Sousy znajdują się również: wspomniany wyżej Serb Uros Račić, Anglik Josh Tymon, Ghańczyk Lawrence Ofori, Malijczyk Fode Konate, Argentyńczyk Nehuén Pérez i Urugwajczyk Nicolás Schiappacasse (obaj wypożyczeni z Atletico Madryt), obywatel RPA Theophilus Phete oraz dwóch Hiszpanów, obrońca – Álex Centelles i napastnik – Toni Martínez.

Niesamowity początek sezonu w wykonaniu piłkarzy FC Famalicao (6 wygranych i zaledwie 1 remis!) daje prowadzenie w lidze z dorobkiem 19 punktów, o 1 oczko przed dwoma gigantami: Benfiką Lizbona i FC Porto!

Pozycja lidera wcale nie spowodowała, że wzrosła diametralnie liczba widzów na kameralnym obiekcie Estádio Municipal, mogącym pomieścić maksymalnie 8 tysięcy widzów. Średnia frekwencja oscyluje wokół niespełna 5 tysięcy.

FC Famalicao nie zwalnia tempa!

Skromny beniaminek ma już na rozkładzie takie zespoły jak: CD Santa Clara (2:0), Rio Ave (1:0), Desportivo Aves (3:2), Paços de Ferreira (4:2), OS Belenenses (3:1). Jedyną stratę punktową poniósł dotychczas z Vitorią Guimaraes (1:1). Zestaw rywali w pierwszych kolejkach może nie powalał na kolana, ale należy docenić fantastyczną pracę szkoleniowca João Pedro Sousy w „Famalicenses”. Nie sposób przejść obojętnie obok tak znakomitych rezultatów, ale prawdziwym testem dla drużyny z północy Portugalii miał być mecz z pierwszym poważnym rywalem, Sportingiem (18 mistrzostw Portugalii), rozegranym na Estádio José Alvalade. Było to starcie „Dawida z Goliatem”. Beniaminek pojechał do Lizbony jak po swoje i dokonał nie lada wyczynu, sensacyjnie ogrywając portugalskiego potentata 2:1 za sprawą samobójczego gola Sebastiana Coatesa w 88. minucie!

Chwilo szczęścia trwaj, jak najdłużej!

FC Famalicao jest rewelacją początku sezonu w Portugalii. Jak na razie projekt Ildana Ofera pod czujnym okiem Jorge Mendesa przerósł najśmielsze oczekiwania. Oczywiście na dłuższą metę wydaje się wręcz niemożliwe, aby zespół ze 130-tysięcznego miasta położonego na północy kraju, wciąż był liderem Ligi NOS. Dyrektor generalny klubu, Miguel Ribeiro, na początku września w sposób bardzo nieśmiały i żartobliwy opowiadał, że jest możliwe podążenie drogą Leicester City, które kilka lat temu dokonało cudu, zdobywając mistrzostwo Premier League. Jego słowa można potraktować raczej z przymrużeniem oka, ale mimo wszystko trudno pozbyć się wrażenia, że beniaminek pisze nieprawdopodobny scenariusz.

Warto odnotować, że jeszcze w 2008 roku borykał się z ogromnymi problemami finansowymi i występował zaledwie w 5. lidze portugalskiej! Mało tego, w ciągu 88 lat swojego istnienia obecny lider Ligi NOS w sumie spędził na pierwszym i drugoligowym szczeblu tylko 13 sezonów (razem z obecnym), a 42 błąkał się w 3. lidze! Obecne wyniki są niczym piękny sen, z którego ciężko się wybudzić. W kraju z niewiele ponad 10 milionami mieszkańców, o tak bogatych piłkarskich tradycjach, w bieżącym sezonie swoje pięć minut ma zespół, który swoją grą zawstydza krajowych gigantów. FC Famalicao już zdążył zapisać się w piękny sposób na kartach portugalskiej piłki, ale z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. 27. października siłę beniaminka sprawdzi kolejny hegemon – FC Porto (zdobywca aż 31 mistrzostw kraju). Nie będziemy mieć nic przeciwko, jeśli ten cudowny sen będzie trwał jak najdłużej, ponieważ kochamy właśnie takie niesamowite historie.

 

Dominik Lenart

reklama

Tyle dni czekają na gola po rożnym lub wolnym w Premier League

Tyle dni czekają na gola po rożnym lub wolnym w Premier League

Messi doprowadził drużynę do łez wzruszenia

Messi doprowadził drużynę do łez wzruszenia
Messi powiedział kilka pięknych słów, gdy Brazylia wyeliminowała nas z Copa America. Usłyszeliśmy, że jest dumny z drużyny, którą zbudowaliśmy. Powiedział, że choć niektórzy z nas mają krótki staż w reprezentacji, to wydawało mu się, że jesteśmy ze sobą od lat. Stwierdził, że od pierwszego dnia wszyscy podążaliśmy w tym samym kierunku. Był dumny z młodych piłkarzy za ich poświęcenie dla barw narodowych. Kiedy skończył przemawiać, wszyscy płakali, ponieważ było to bardzo poruszające, szczególnie dla najmłodszych z nas.
Angel Di Maria za:espn.com

Boniek zgadza się z uwagami Lewandowskiego

Boniek zgadza się z uwagami Lewandowskiego
Rozmawiałem z Robertem Lewandowskim po remisie z Austrią. Był nabuzowany i niezadowolony. Co się dziwić, skoro jest przyzwyczajony do gry w Bayernie, czołowym klubie Europy, w którym ma po pięć sytuacji w meczu. Normą jest dominacja w większości meczów, a w kadrze czasem trzeba się bronić i przetrwać słabszy dzień. Wtedy ma jedną okazję, cofa się po piłkę, wdaje w wiele pojedynków, co jest męczące. Merytorycznie miał rację. Mamy kłopoty z płynnością w grze, taktyczną stabilizacją, bo wciąż szukamy optymalnego ustawienia, co odbija się na stylu i stwarzanych okazjach.
Zbigniew Boniek za:przegladsportowy.pl, wywiad Tomasza Włodarczyka
reklama

XI Romy na mecz z Wolfsbergerem

XI Romy na mecz z Wolfsbergerem

XI Manchesteru United na mecz z Alkmaar

XI Manchesteru United na mecz z Alkmaar

McTominay wybrany piłkarzem września w Man Utd

McTominay wybrany piłkarzem września w Man Utd
reklama