Polska awansowała na Euro 2020, ale do euforii daleko. 5 wniosków po meczu z Macedonią Północną

Reprezentacja Polski w dwóch październikowych spotkaniach el. Euro 2020 wywalczyła komplet 6 oczek po wygranych z Łotwą (3:0) i Macedonią Północną (2:0) i awansowała do turnieju finałowego Mistrzostw Europy. Jednak czy naprawdę jest się z czego cieszyć, czy raczej należy obawiać się występów Biało-czerwonych w meczach o prymat na Starym Kontynencie?

Z jednej strony radość powinna być czymś naturalnym, ponieważ kadra narodowa zdobyła przepustki na wielki turniej (MŚ i ME) po raz trzeci z rzędu, a co więcej tym razem zrobiła to najszybciej w historii swoich startów w eliminacjach do mistrzostw Europy (już po 8 kolejkach!). Jakby tego było mało, to w aż 7 z 8 rozegranych meczów nie straciła ani jednej bramki! Dorobek punktowy – 19 punktów z imponującym bilansem bramkowym 13:2 może działać na wyobraźnię kibiców. Ponadto, tylko jedna porażka ze Słowenią (0:2) i remis z Austrią (0:0) – to jedyne straty poniesione dotychczas przez zespół Jerzego Brzęczka.

Natomiast z drugiej strony, jeżeli spojrzymy na zestaw rywali, z jakimi Polska rywalizowała, to trudno nie zgodzić się z argumentem, że są to najsłabsze zespoły dla naszego zespołu w historii startów w dotychczasowych kwalifikacjach czy to do MŚ czy też ME. W Grupie G nie ma żadnych potęg, tylko średniej klasy drużyny europejskie, których pokonanie powinno być czymś oczywistym.

Wraz z każdą kolejną wygraną Polski na trenera Brzęczka spadała coraz większa lawina krytyki. Naszą drużynę tak naprawdę broniły tylko wyniki, natomiast gra i sam styl w większości spotkań były koszmarne (wyjątkiem był mecz z Izraelem wygrany 4:0 i z Macedonią Płn. 2:0), po których miało się ochotę szybko wyłączyć TV albo wyjść ze stadionu.

Nasza kadra po 8 meczach eliminacyjnych praktycznie nie zrobiła nic, aby móc z pełną świadomością napisać – „Ten zespół to można oglądać z wypiekami na twarzy” czy też „Każdy może się go bać”. Prawda o reprezentacji jest bowiem zupełnie inna. Dotychczasowe starcia pokazały smutną prawdę o Polsce. Biało-czerwoni nie tylko razili biernością, siermiężnym stylem gry, małą liczbą stwarzanych okazji bramkowych, ale również mieli olbrzymie problemy ze skutecznością i wypracowywaniem tzw. automatyzmów podczas meczów, schematów taktycznych, które mogłyby okazać się zabójcze dla kolejnych rywali.

Spróbujmy jednak na podstawie ostatniego meczu z Macedonią Północną znaleźć jakieś pozytywne aspekty gry, które można by w kolejnych miesiącach szlifować, a w przyszłości wykorzystać już podczas występów na Euro 2020 z o wiele poważniejszymi rywalami.

Po pierwsze, Grzegorz Krychowiak. Ustawiony na pozycji „8” i mający więcej swobody w ofensywie. Pomocnik Lokomotiwu Moskwa rozgrywa prawdopodobnie najlepszy sezon klubowy w swojej karierze. Grzechem byłoby zatem nie skorzystać z walorów, jakie demonstruje niemal co tydzień na boiskach rosyjskiej ekstraklasy, gdzie zdobył już 5 bramek!  Dotychczas w kadrze pełnił rolę „6” z zadaniami typowo defensywnymi i nie miał pozwolenia, aby zapędzać się pod bramkę rywali. Brzęczek w meczu z Macedonią Północną postanowił w końcu to zmienić, z wielką korzyścią dla Polski. Było to możliwe, dzięki Jackowi Góralskiemu, który „uwolnił” „Krychę” od wykonywania „czarnej roboty”. Okazało się, że ten manewr był strzałem w „10”. Krychowiak imponujący w ostatnich tygodniach ogromnym luzem i wielką pewnością siebie postanowił wziąć się za kreowanie gry. Posłał aż 6 dokładnych przerzutów na kilkadziesiąt metrów, a 1 z nich zakończył się bramką Frankowskiego po wcześniejszym kapitalnym przyjęciu piłki przez Lewandowskiego i błyskawicznym odegraniu do pomocnika Chicago Fire.

Po drugie, Jacek Góralski. Pomocnik Łudogorca Razgrad od wielu lat był znany z twardej gry na pograniczu faulu i błyskawicznym oraz agresywnym doskakiwaniu do przeciwniku w celu odebrania mu piłki albo przecięcia groźnej akcji. W meczu z Macedonią Północną były piłkarz Wisły Płock i Jagiellonii Białystok zaprezentował wszystkie swoje atuty, z których był dotychczas znany. Poprzedni mecz w barwach „Biało-czerwonych” zagrał niemal rok temu. Przed rozpoczęciem konfrontacji z ekipą z Bałkanów większość sceptycznie podchodziła do wystawiania „bulteriera” w środku pola. Tymczasem Góralski był bardzo skuteczny w przerywaniu akcji przeciwnika i zebrał bardzo wysokie recenzje, wygrywając wiele pojedynków w linii pomocy. Jednak największym zaskoczeniem był fakt, iż sam kilka razy również dynamicznie podłączył się do akcji ofensywnych, a swoim udanym dryblingiem na skrzydle wprawił w osłupienie nawet komentatorów Polsatu.

Po trzecie, Bartosz Bereszyński. Obrońca zagrał w końcu na swojej nominalnej prawej flance. W jednej za akcji pokazał swoje ofensywne zapędy, kiedy ograł na skrzydle rywala i dośrodkował idealnie na nogę „Lewemu”, którego strzał chybił celu. „Bereś” wyglądał zdecydowanie lepiej od Tomasza Kędziory, który grał z Łotwą. Solidny w defensywie i groźny w ofensywie.

Po czwarte, znakomite zmiany Brzęczka. Obaj rezerwowi zaraz po wejściu na boisko zdobywali kluczowe gole. Przemysław Frankowski potrzebował na to zaledwie 48 sekund, czym pobił dotychczasowy rekord kadry należący do Michała Żewłakowa (64 sekundy). Pomocnik wpadł w pole karne i umieścił piłkę w siatce, posyłając ją po drodze między nogami Dimitrievskiego.

Z kolei Arkadiusz Milik przymierzył w swoim stylu lewą nogę zza pola karnego po kapitalnym odegraniu Lewandowskiego.

Dwóch „Jokerów” spełniło swoje zadanie i zrealizowało w 100% plan Brzęczka. Mogło być nawet jeszcze lepiej, ale 3 z rezerwowych Krzysztof Piątek spudłował w znakomitej sytuacji tuż przed końcem meczu.

Po piąte, cierpliwość i kreatywność. Polski zespół zagrał jedno z najlepszych spotkań w tym eliminacjach, ale może to być zdecydowanie za mało w konfrontacji z bardziej wymagającymi rywalami. Po zejściu Sebastiana Szymańskiego w 68. minucie i wejściu Milika, Polska zmieniła ustawienie z 1-4-2-3-1 na 1-4-4-2, w którym Zieliński zaczął biegać po prawym skrzydle, a obok „Lewego” na szpicy znalazł swoje miejsce napastnik Napoli. Okazało się to niezwykle trafną decyzję, ponieważ właśnie wtedy akcje ekipy Brzęczka nabrały jeszcze większego rozpędu i co najważniejsze, dwie z nich okazały się być w końcu skuteczne.

Oczywiście daleko jest do euforii po awansie Polaków na turniej finałowy mistrzostw Europy (po raz czwarty w historii), ale selekcjoner powinien teraz wykorzystać do maksimum czas wynoszący aż 8 miesięcy do startu wielkiej imprezy, aby na niej nie musielibyśmy wstydzić się gry naszego zespołu. Nie ulega wątpliwości, że celem jest przynajmniej wyrównanie osiągniecia ekipy Adama Nawałki w postaci ćwierćfinału. Czy z Jerzym Brzęczkiem u sterów jest to realne, trudno w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć, ale mecz z Macedonią Północną pokazał, że są podstawy do tego, aby to się mogło udać. Ostatnie 2 mecze eliminacyjne w listopadzie z Izraelem (wyjazd) i Słowenią (dom) będę mieć bardzo duże znaczenie, ponieważ od ich wyników zależy, w którym koszyku znajdziemy się przed losowaniem grup turnieju finałowego, do którego dojdzie już 30. listopada!

 

Dominik Lenart

reklama

Prezes Bułgarskiego Związku Piłki Nożnej podał się do dymisji

Prezes Bułgarskiego Związku Piłki Nożnej podał się do dymisji
56-letni Borisław Michajłow, wieloletni Prezes Bułgarskiego Związku Piłki Nożnej, ustąpił ze stanowiska po skandalicznym zachowaniu bułgarskich kibiców w meczu z Anglią. W wysoko wygranym przez Anglików meczu el. do Euro 2020 bułgarscy kibice skandowali rasistowskie hasła, imitowali odgłosy małp i wykonywali nazistowskie gesty. Do dymisji Michajłow został wezwany przez samego Bojko Borisowa, premiera Bułgarii, który po skandalu postawił sprawę jasno: albo działacz odejdzie ze stanowiska, albo zostaną wstrzymane państwowe dotacje na piłkę nożną.
za:goal.com

Zinchenko oszalał po awansie na EURO 2020

Ukraina zapewniła sobie awans na EURO 2020 i Oleksandr Zinchenko nie mógł powstrzymać swojej radości spowodowanej tym faktem :D

Skład Polski U-21 na mecz z Serbią

Skład Polski U-21 na mecz z Serbią
reklama

Piłkarze nominowani do nagrody Golden Boy

Piłkarze nominowani do nagrody Golden Boy

Prawdziwa radość Alissona

Prawdziwa radość Alissona

Jak Polacy uczcili awans na EURO 2020?

Jak Polacy uczcili awans na EURO 2020?
Jesteśmy grupą dorosłych osób. Był czas, żeby wypić po piwie, żeby usiąść i podsumować to, co się w eliminacjach wydarzyło, ale pamiętamy też, że przed nami jeszcze dwa trudne spotkania. Teraz na pewno jest trochę czasu na nacieszenie się ważną wygraną i awansem. Takie momenty są fajne i warto z nich korzystać. Z Izraelem i Słowenią w listopadzie będziemy grali żeby wygrać grupę, bo mamy swoje ambicje. Na pewno nie będą to mecze towarzyskie. Chcemy wygrywać i podtrzymać dobrą passę spotkań bez porażki na PGE Narodowym.
Kamil Glik za:sport.pl
reklama