Polski król Broendby

Duńczycy od 2012 roku królowali w rankingu najszczęśliwszych narodów świata. Ten mały nordycki kraj większości z nas kojarzy się m.in. z twórczością baśniopisarza, Hansa Christiana Andersena czy też klockami LEGO. Jednak dla mieszkańców Brøndbyvester, położonego na zachód od Kopenhagi, postacią numer 1 jest polski snajper, Kamil Wilczek, który dorobił się już statusu klubowej legendy i rządzi niepodzielnie w Superligaen.

Wilczy apetyt na bramki

Stolica kraju z północy Europy leży obecnie u stóp 31-latka, który przez wiele lat pracował na dojście do aktualnego poziomu. W zespole „Drengene fra Vestegnen” występuje od stycznia 2016 roku, kiedy to został sprowadzony z włoskiego Carpi FC. O bolesnym i kompletnie nieudanym pobycie we włoskim klubie postanowił szybko zapomnieć. Z Broendby IF podpisał trzy i pół letni kontrakt. Na zachodnich przedmieściach Kopenhagi znalazł swoją bezpieczną przystań. Duńscy kibice w osobie Polaka znaleźli swojego idola, który w każdym sezonie zadziwia niesamowitą skutecznością, zdobywając regularnie po kilkanaście bramek w Superligaen. Począwszy od edycji 2015/16 Polak jest wręcz maszynką do strzelania goli!

Rekordzista pełną gębą

24. listopada 2019 roku to szczególna data dla Wilczka i ekipy z „Vilfort Park”. Właśnie wtedy Polak zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu w meczu z AGF Aarhus, zdobywając swoją 70. bramkę w historii Superligaen! Osiągnięcie to pozwoliło mu zostać najskuteczniejszym ligowym strzelcem zespołu istniejącego od niemal 55 lat. Wychowanek WSP Wodzisław Śląski wyprzedził legendę Broendby – Ebbe Sanda, Duńczyka, który bronił jego barw w latach 1992-1999.

Gdy w poprzednim roku kibice uznali 31-letniego polskiego napastnika za najlepszego zawodnika roku w swoim zespole, to wydawało się, że Wilczek przebił szklany sufit i nic lepszego już nie może go spotkać. Tymczasem po odrzuceniu dwóch propozycji transferowych ze strony azjatyckich klubów, postanowił najpierw przedłużyć kontrakt z Broendby IF do końca czerwca 2021 roku, a następnie sukcesywnie wraz z każdym miesiącem zmniejszał stratę bramkową do Sanda, aż w końcu dopiął swego równo tydzień przed 1. grudnia 2019 rokiem. Jest to data szczególna, ponieważ właśnie wtedy kibice co roku wybierają najlepszego piłkarza swojego klubu i wygląda na to, że w tym roku już po raz 2. z rzędu trafi ona do polskiego snajpera.

Do zdobycia 70 goli Wilczek potrzebował 122 ligowych meczów, a licząc wszystkie mecze w barwach „Drengene fra Vestegnen” (161), jego statystyki wyglądają jeszcze bardziej imponująco – 90 trafień!

Trudno nie zgodzić się z argumentem, że Polak rozgrywa życiowy sezon w barwach Broendby IF. Poprzednie lata były bardzo dobre, ale teraz przechodzi najśmielsze oczekiwania. Po 17. kolejkach Superligaen 31-latek ma na koncie aż 15 goli (dorobek uzupełniają 2 asysty) i zdecydowanie przewodzi klasyfikacji strzelców ligi duńskiej, mając aż 3 trafienia przewagi nad zajmującym 2. lokatę, Ronnie Schwartzem z Silkeborga. Istnieje zatem ogromna szansa na to, że były piłkarz Piasta Gliwice pobije swój rekord z ubiegłego sezonu, kiedy to zdobył 22 bramki. Co więcej, Polak w 2 meczach musiał pauzować z powodu czerwonej kartki i legitymuje się fenomenalną średnią 1 gola na mecz!

Jakby tego było mało, to Broendby IF zajmuje dobre 3. miejsce w lidze z 31 punktami na koncie, tracąc 6 oczek do plasującej się na 2. pozycji, FC Kopenhagi. Bezdyskusyjnym liderem jest natomiast FC Midtjylland.

Gracz miesiąca

Wilczek cieszy się ogromną sympatią zagorzałych zwolenników Broendby IF, którzy potrafią go odpowiednio docenić. Na początku listopada napastnik został uznany za najlepszego zawodnika października (6 strzelonych goli w zaledwie 3 meczach!), kolejno po dublecie z: z FC Kopenhaga (3:1), Lyngby SK (3:0) i Randers FC (5:2)! To 1. tego typu nagroda dla niego w trwającym sezonie.

Tajemnice fenomenalnej formy strzeleckiej

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę dla Wilczka futbolowe życie zaczęło się po „trzydziestce”. Polak przez niemal 4 lata pobytu na duńskiej ziemi dojrzał piłkarsko, poprawił skuteczność oraz stał się żywą legendą Broendby IF.

W rozmowie z Tomaszem Włodarczykiem z „Przeglądu Sportowego” zdradził sekret swojej doskonałej dyspozycji strzeleckiej:

– Trener napastników Bröndby Mark Strudal miał na mnie ciekawe spojrzenie. Stwierdził, że oddaję strzały w sposób dość jednowymiarowy. Walę na siłę. Zaczęliśmy nad tym pracować. Chodziło o wyrobienie instynktu i dokładności, aby wykorzystywać ustawienie i pokonywać bramkarzy w różny sposób. Szybko zauważyłem poprawę. Zwiększyłem celność strzałów o dziesięć procent. Teraz jest nawet powyżej pięćdziesięciu. To był pierwszy krok do poprawy jakości wykończenia. Potem pracowaliśmy nad poruszaniem się w dwójce napastników z Teemu Pukkim – jak jeden może robić drugiemu miejsce, stwarzać przewagi i tak dalej. Wiele mi to dało. Widziałem progres i zacząłem szukać nowych rzeczy.

Odpowiedzialna funkcja Wilczka

Polak jest nie tylko najskuteczniejszym piłkarzem duńskiego zespołu, ale również cieszy się ogromnym zaufaniem trenera, Nielsa Fredriksena, który prowadzi Broendby od lipca 2019 roku. 51-latek nie wahał się choćby przez chwilą, aby powierzyć Wilczkowi opaskę kapitana.

– Jestem najbardziej doświadczonym piłkarzem w tej drużynie, mam najdłuższy staż w klubie. Zostałem kapitanem jeszcze przed powrotem Johana Larssona, ale to nic nie zmieniło, opaska została na moim ramieniu. Trener Niels Frederiksen od początku podkreśla, że mi ufa, że wierzy w to, co robię. Jego zdaniem mam wszelkie predyspozycje, by być liderem grupy. Czuję się doceniony, to na pewno duża odpowiedzialność i generalnie wielka rzecz być kapitanem w zagranicznym klubie. Staram się spełnić wszystkie oczekiwania – tłumaczył swego czasu polski napastnik w rozmowie z Filipem Adamusem z serwisu „Łączy nas Piłka”.

Pod wielkim wrażeniem popisów strzeleckich Wilczka jest Kim Vilfort, były piłkarz Broendby IF, zdobywca 78 goli dla klubu w 470 meczach w ciągu 12 lat. Mistrz Europy z 1992 roku w rozmowie z portalem „Sportowefakty.pl” wymienia silne strony 31-latka:

– Ma wielki talent do strzelania goli. Ma nosa, wie gdzie trzeba się znaleźć, piłka go szuka. A on, jak już ją dostanie, to umie skończyć akcję. Ma również bardzo dobrą lewą nogę. Kamil trzeci rok z rzędu tak zdobywa już te gole. Ale też, gdy grasz w dobrej drużynie, to masz łatwiej. W ogóle nie jestem zaskoczony osiągnięciami Wilczka. Widać, że jest mocny. Każdy kolejny gol dodawał mu pewności siebie. Dziś ma jej bardzo dużo. Na pewno jest jednym z najlepszych i jednym z trzech - czterech, o których ciągle się mówi. Czy zostanie legendą klubu? Jest pierwszym Polakiem, który tak u nas strzela. Po za tym, tu nie chodzi tylko o kolejne gole. Jego stosunek do klubu, do miasta, szacunek – kibice to po prostu lubią.

Dozgonne uwielbienie ekspertów, kibiców oraz zarządu klubu

Fani klubu wynoszą go na piedestał. Kochają go nie tylko za ogromną liczbę bramek, ale również za charakter. Duński tabloid „BT” posuwa się o krok dalej, stawiając niezwykle odważną tezę:

– W Bayernie Monachium mają Roberta Lewandowskiego, a w Broendby polski napastnik strzela i strzela, a potem strzela jeszcze więcej, prawie w każdym meczu. „Dziki, bardziej dziki, Wilczek”. Facet urodził się do zdobywania goli. I jeśli nadal będzie miał taki dziki sezon, to trzeba nazwać trybunę główną jego imieniem. Albo chociaż lożę sponsorów.

Nie będzie stwierdzeniem ani trochę na wyrost, że Wilczek po pobiciu klubowego rekordu strzeleckiego w ciągu niespełna 4 lat stał się żywą legendą klubu z zachodnich przedmieść Kopenhagi. W Polsce, gdy zostawał królem strzelców ekstraklasy (20 goli dla Piasta Gliwice) w sezonie 2014/15, był piłkarzem niedocenianym, wokół którego nie było wtedy tyle szumu, ile jest teraz.

– Na pewno jestem bardziej popularny w Danii niż w Polsce. Tam poznają mnie prawie wszyscy kibice, w kraju różnie z tym bywa. Dobrze mi w Broendby, czuję wsparcie ludzi z klubu, osób z zewnątrz. Poczułem się doceniony zwłaszcza zimą, kiedy mój kontrakt wygasał, miałem dwie inne oferty, a prezesi mocno o mnie powalczyli. Pokazali, że zależy im, bym został. To mnie ucieszyło i nie miałem wątpliwości, gdzie dalej grać – zdradził polski napastnik w rozmowie z serwisem "Sportowefakty.pl".

Poluje na kolejny rekord?

Wilczek osiągnął życiową formę w Danii, gdzie znalazł swoją ziemię obiecaną. Polak nie zamierza spoczywać na laurach i z pewnością gdzieś z tyłu głowy ma już kolejny cel. Jest nim wejście do doborowego grona Top 10 najlepszych strzelców w historii całej ligi duńskiej. Obecnie traci tylko 11 goli do Thomasa Thorningera, zajmującego 10. lokatę w tej klasyfikacji. Pozycja lidera wszech czasów, należącą do Mortena „Duncana” Rasmussena (145 bramek), wydaje się być niezagrożona, ale pogoń za 6. Frankiem Kristensenem (109) i 7. Peterem Graulundem (107) jest już jak najbardziej w zasięgu Wilczka, czującego cały czas głód i mającego chęci na zdobywanie kolejnych goli.

 

Dominik Lenart

reklama

Buksa marzy o powołaniu do reprezentacji

Buksa marzy o powołaniu do reprezentacji
Żeby dostać powołanie do reprezentacji, musiałbym zdobywać bramki praktycznie w każdym spotkaniu, walczyć o koronę króla strzelców i prezentować wysoką, równą formę. To trudne zadanie, co nie oznacza, że moje marzenia nie sięgają zagrania w finałach Euro albo mistrzostw świata.
Adam Buksa za:sport.se.pl, wywiad Jerzego Chwałka

Wisła Kraków znalazła nowego sponsora

Wisła Kraków znalazła nowego sponsora

Wandale "ozdobili" statuę Zlatana w Malmoe

Wandale
reklama

Michał Kucharczyk mógł zostać... siatkarzem

Michał Kucharczyk mógł zostać... siatkarzem

Dlatego Enrique nie chciał Moreno w sztabie

Dlatego Enrique nie chciał Moreno w sztabie

Dyrektor sportowy PSG uspokaja kibiców

Dyrektor sportowy PSG uspokaja kibiców
Kylian Mbappe na 100% pozostanie piłkarzem PSG. Rozmowy na temat jego nowego kontraktu postępują bardzo powoli, ale pracujemy nad tym. Jest naszym zawodnikiem i reszta się nie liczy.
Leonardo, dyrektor sportowy PSG za:marca.com
reklama