Wraz z nadejściem Ibrahimovicia zaczęło się uzdrawianie Mediolanu. Widziałem go w grze. Zrobił więcej w 90 minut niż Piątek i Leao od początku sezonu. Zdobył gola, strzelił kolejnego, choć ten nie został uznany. Było jasne, że zastraszył obrońców Cagliari. Nie grał od końca października, więc nie mógł być w świetnej formie, ale i tak spełnił wszelkie oczekiwania. Szwed zmienia oblicze zespołu.