reklama

Napoli jest gotowe sprzedać Milika za wielkie pieniądze

Napoli jest gotowe sprzedać Milika za wielkie pieniądze
Napoli złożyło Milikowi ofertę, a ja gwarantuję wam, że była uczciwa, biorąc pod uwagę moment i formę gracza: 3,5 miliona netto plus premie do 2025 roku. Jeśli chodzi o klauzulę, Napoli nie chce mniejszej niż 100 milionów. Juve wie, że Milik kosztuje 50 milionów, a przede wszystkim nie ma sensu proponować Bernardeschiego, Romero i innych nazwisk. Napoli nie chce wymian. Albo Juventus wyłoży pieniądze, albo umowa nie zostanie zawarta.
Ciro Venerato, włoski dziennikarz za:RAI
reklama

42-letni Vitorino Hilton na dłużej w Montpellier

42-letni Vitorino Hilton na dłużej w Montpellier

Oryginalna sytuacja w bułgarskiej ekstraklasie

Oryginalna sytuacja w bułgarskiej ekstraklasie

Deulofeu wspomina czas spędzony w Barcelonie

Deulofeu wspomina czas spędzony w Barcelonie
Byłem w Barcelonie od 15 roku życia, wielu ludzi myślało, że będę nowym Iniestą czy Messim. Nie jest to łatwe. Młodzi gracze powinni codziennie skupiać się na ciężkiej pracy, jednak cały czas jest wywierana na nich spora presja. Jestem dumny z tego, że mogłem grać dla Barcelony, jednak wiem, że mój czas w pierwszym zespole był nieudany. Moim celem była regularna gra, czego nie udało mi się osiągnąć.
Gerard Deulofeu za:as.com
reklama

Wielki korupcyjny skandal w hiszpańskim futbolu!

Wielki korupcyjny skandal w hiszpańskim futbolu!

"The Invincibles" wygrali ligę 16 lat temu

Tomasz Hajto wspomina derby Zagłębia Ruhry

Tomasz Hajto wspomina derby Zagłębia Ruhry
To przynosiło dużo satysfakcji nam i kibicom. Miałem wielu znajomych wśród kibiców Schalke, odwiedzaliśmy się w domach. Kiedy byłem u nich i musiałem skorzystać z toalety, to podnosiłem klapę, a tam była bramka z herbem Borussii Dortmund i nie było wyjścia, trzeba było sikać na BVB. Pozaboiskowa rywalizacja? Muszę zaznaczyć, że to nie była wrogość, nie spotkałem się nigdy z agresją. To były raczej docinki, choć z perspektywy czasu muszę przyznać, że niezbyt mądre. U nas nie można było mówić na Borussię inaczej jak "Zecken", czyli "stonki". Zdarzyło się, że ktoś specjalnie kupił koszulkę Borussii, żeby przymocować ją do sznura z puszkami i ciągnąć ją po ziemi na stadion. Na stadionie kibice sobie ubliżali, ale na ulicach było spokojnie.
Tomasz Hajto za:sportowefakty.wp.pl
reklama