Augsburg wziął mnie w ciemno. Wracałem wtedy po kontuzji, nie byłem po całym sezonie, rozegrałem kilka meczów w Lechu i poszedłem do Niemiec. I tutaj odbudowywałem swoją formę. Poszedłem po kontuzji i było brutalnie. W pierwszych miesiącach, jak robiliśmy treningi dla tych, którzy nie grali, to chciało mi się wymiotować. Takich treningów nie miałem w Polsce. Musiałem się do tego przyzwyczaić. Jest inny rodzaj zmęczenia. Po treningu jesteś wykończony, ale w weekend masz siłę, by dać sobie 100 procent. W Lechu Poznań mieliśmy obóz przygotowawczy z pewnym trenerem, to trzeba było wchodzić tyłem po schodach, bo łydek nie czuliśmy, ale to się nie przekładało na mecze. Tu jest to robione w mądry sposób. To jest rola trenera od przygotowania fizycznego. Myślałem, że szybko wejdę i będę najlepszym zawodnikiem. Taki był plany, ale zostałem szybko zweryfikowany. Musiałem o swoje miejsce walczyć. Myślę, że w hierarchii w szatni rosnę. Ja potrzebuję teraz czasu, trzeba zagrać cały dobry sezon.