Przede wszystkim chcę powiedzieć, że jego pożegnanie to wyjątkowa sytuacja. Generalnie nie wypowiadam się w mediach, ale Łukasz jest taką postacią, że na jego temat z chęcią porozmawiam. To profesjonalista w każdym calu, który doszedł do najwyższego poziomu dzięki ciężkiej pracy, ale od początku miał też ogromny talent. Pamiętam go jeszcze z czasów juniorskich, gdy występował w reprezentacji województwa i już wtedy robił bardzo duże wrażenie na obserwatorach. Współpraca z nim była naprawdę dużą przyjemnością, mimo że nie wszystko układało się tak, jak on pewnie by sobie życzył. Zdawałem sobie sprawę, że potwornie przeżywał w 2016 roku, gdy słyszał, że jest rezerwowym. Wiem, że cierpiał i proszę mi uwierzyć, że mnie to boli. Trener również takie momenty przeżywa, to nie są miłe chwile, ale taki to już zawód, na koniec dnia trzeba było podjąć decyzje, również te trudne. Takie było moje zadanie.