Mam pewne info, że Paulo Sousa przyjechał do Roberta Lewandowskiego do hotelu w Lizbonie przed meczem Benfika - Bayern w Lidze Mistrzów. Wówczas zaproponował rozwiązanie... Robert dostał informację, że gra w pierwszym meczu z Andorą i nie wystąpi z Węgrami, jeśli zapewnimy sobie awans do play-offów. Być może dziś będzie dementi ze strony sztabu reprezentacji. To nie dlatego, że znam Roberta od czasów Znicza Pruszków i zawsze go uważałem za profesjonalistę. Nigdy nie oskarżyłbym go o to, że nie chce zagrać w reprezentacji Polski. On gra w kadrze od 2008 roku. Od tego czasu nie wystąpił tylko w 6 meczach. Gdyby dostał informację, że gra z Andorą 45 minut i wchodzi z ławki z Węgrami, to nie wyobrażam sobie, że on mówi "nie". Praktycznie za każdym razem Robert, gdy przyjeżdżał, to robił różne rzeczy komercyjne. To nie jest tak, że po raz pierwszy poszedł na plan zdjęciowy. On to robił zawsze. Tutaj wszystko się na nim skumulowało. Dlatego dzisiaj nie odważę się powiedzieć, że Robert Lewandowski wybiera sobie mecze w reprezentacji. Mam też wrażenie, że tam z matematyki jest ocena mierna. Ktoś tego dokładnie nie wyliczył. Wszyscy byli przekonani, że pokonanie Andory będzie oznaczało rozstawienie w play-offach.