Nie da się tego przełożyć jeden do jednego. Jako selekcjoner masz w roku sześć-siedem terminów, kiedy grasz mecze i kiedy dochodzi do weryfikacji twojej pracy. Wówczas każdy interesuje się prowadzoną przez ciebie drużyną, praktycznie cały naród. Nie tylko interesuje, ale wie najlepiej, bo mamy w Polsce miliony selekcjonerów. W każdym razie, i mówiąc już zupełnie serio, kiedy dochodzi do meczu kadry, presja i ubytek nerwów są na pewno większe niż podczas codziennej pracy ligowej, następuje kumulacja emocji. W lidze ten stres rozciągnięty jest na cały rok. Oczywiście, zależy też w jakim klubie pracujesz. Jeśli w wielkim, z określonymi aspiracjami, a takim klubem jest Wisła Kraków i mam to szczęście i satysfakcję w nim pracować, ciśnienie szybko rośnie. Niemniej, nie można tego łatwo i do końca porównywać z drużyną narodową.