Przez cały mecz byłem bardzo podekscytowany. Uważam, że widowisko było świetne - zarówno pod względem gry, jak i atmosfery, jaka towarzyszyła nam na trybunach. Mówiłem wcześniej, że w drużynie widać ducha gry i to się potwierdziło na boisku. Zawodnicy pokazali, jak bardzo zależy im na zwycięstwie. Wszyscy, włącznie ze sztabem, wykonali wielką pracę. Nasza gra nie była zgodna z DNA klubu, ale to są europejskie puchary, które mają inne prawa. Karabach w pierwszej połowie dominował, my próbowaliśmy mu przeszkadzać i szukać przestrzeni za obrońcami. Udało nam się strzelić bardzo ładnego gola. Dodał nam pewności siebie i w drugiej połowie mogliśmy nawet podwyższyć prowadzenie. Rywal takich okazji nie stworzył. Jestem dumny z tego jak wyglądaliśmy w defensywie. Angażował się w nią cały zespół. W efekcie skończyliśmy spotkanie mocno poobijani. Jednak taka jest cena walki o Ligę Mistrzów. Bardzo chciałem wygrać ten pierwszy mecz, lecz na razie niczego nie świętujemy. Wszystko rozstrzygnie się dopiero za tydzień.