Kiedy musiałem rozstać się z Jurkiem, klimat był taki, że reprezentację trzeba było jakoś zmienić. Zastanawiałem się, kogo wziąć i Michniewicz był jednym z kandydatów. Chcę, żeby to było przyjęte jako żart, ale rozmawiając w wąskim gronie mówiłem: „Kurczę, tego Czesia nie mogę zrobić selekcjonerem, bo gra piłkę na swoich warunkach, zachowawczą, lubi dobrze się bronić". Mówię: „Jak zrobię Michniewicza trenerem, to Robert Lewandowski wpadnie w depresję”.