W prawie wszystkich meczach, które rozegrałem w Turynie, miałem obok siebie drugiego napastnika. To prostsze, bo dzięki temu mam na boisku więcej rozwiązań. W Marsylii było inaczej. W taktyce Sampaoliego częściej byłem sam w polu karnym. Uważam, że grałem dobrze, ale mogłem zrobić więcej. Mogę jednak powiedzieć, że to miasto na zawsze pozostanie w moim sercu.